
– COVID nas zniszczył i fizycznie, i psychicznie. Przez przeszło rok pracowaliśmy na wydłużonych dyżurach,
z których schodziliśmy czasem nie po 12, a po 18 godzinach u kresu sił. Już pewnie z 15 ludzi siedzi na chorobowym. A codziennie ktoś inny dostaje L4 na „podratowanie zdrowia”. Lada dzień zabraknie obsady i karetki nie wyjadą. Już teraz ściągają, kogo tylko się da. Nawet ratowników dwa dni po szkole, a przecież trzeba jeździć i do udaru, i do zawału, i do agresywnego gościa po dopalaczach
– powiedział w telefonicznej rozmowie ratownik medyczny z WSPR w Rzeszowie, 20 lat pracy w zawodzie.
Co się dzieje? Czy to kolejny protest (30 czerwca ratownicy protestowali przed Urzędem Wojewódzkim, bo ich praca wynagradzana jest uwłaczającą pensją), czy masowe L4 to pewnego rodzaju kontynuacja tego protestu?
– To nie jest zorganizowana przez związki akcja, jak ludzie źle się czują, to idą do lekarza. Sam się dziś rozchorowałem. Nie mam wiedzy, jak sytuacja wygląda u nas w stacji. Z tego co do mnie dociera, na nocy jedna karetka była uziemiona, bo nie było obsady, na dniu chyba też. Ilu jest na zwolnieniach? Nie mam pojęcia. Z tego, co do mnie dociera, w środę nie wyjechały 3 karetki, a ludziom, którzy są na dyżurze, zakazuje się opuszczania stanowiska pracy i wydłuża ją do 24 godzin, w czwartek stały dwie i na nocy też nie było pełnej obsady. Problem narasta i będzie narastał, a dyrekcja go pudruje, jednocześnie poszukując ratowników w sąsiednich stacjach – mówi Jarosław Szwed z zarządu Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego w WSPR w Rzeszowie. I dodaje, że nie dziwi się ludziom, że są przemęczeni i sfrustrowani. Jak godzinami jeździli w kombinezonach, to bito im brawo, a prezydent rapował. Jak pandemia przygasła, to okazało się, że nie są bohaterskimi ratownikami, tylko „innym zawodem medycznym”, który w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu osadzono na tym samym współczynniku co sekretarka medyczna czy rejestratorka. – Na Radzie Dialogu Społecznego powiedziałem to wszystko pani wojewodzie Ewie Leniart. Obiecała porozmawiać z naszym dyrektorem. Nasze wtorkowe spotkanie z nim o podwyżkach zakończyło się fiaskiem. A przecież robimy i za lekarza (grafik na karetkę z lekarzem na sierpień jest dziurawy jak sito, więc będą musieli jeździć sami ratownicy), i za salową, bo sami sprzątamy i dezynfekujemy karetkę, traktuje się nas za to gorzej niż maszyny – mówi gorzko związkowiec.
Ilu ratowników z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie przebywa obecnie na L4? Czy uda się obsadzić wszystkie zespoły wyjazdowe? Czy bezpieczeństwo pacjentów nie zostanie zagrożone? – zapytaliśmy Andrzeja Kwiatkowskiego, dyrektora pogotowia, w mailu wysłanym we wtorek. W środę dyrektor zapewnił, że na zwolnieniach przebywa blisko 20 ratowników na 270 zatrudnionych.
– Wszystkie karetki są obsadzone, nie ma też żadnego zagrożenia dla pacjentów – dodał.
Podobne pytania wysłaliśmy do rzecznika wojewody. – Dyspozytorzy medyczni posiadają określone procedury działania i dysponują zespoły najbliższe miejsca zdarzenia tak, aby zapewniać dostęp do udzielanych świadczeń zdrowotnych. W przypadku, gdy czas oczekiwania na wolny zespół jest wydłużony lub w przypadku braku dostępności do ZRM, dyspozytor medyczny dysponuje najbliższy do miejsca zdarzenia wolny ZRM lub może zadysponować jednostkę współpracującą z systemem PRM (np. straż pożarną – dop. red.) – odpisała Karolina Bogusz, dyrektor Biura Wojewody.
Sygnały o absencjach chorobowych dochodzą także z innych województw. Problem ma dotyczyć woj.: wielkopolskiego, zachodniopomorskiego, dolnośląskiego, a także łódzkiego. Jak przekazał Interii rzecznik prasowy WSRM w Łodzi Adam Stępka, tydzień temu kierownictwo dostrzegło większą niż na co dzień liczbę wpływających zwolnień lekarskich. – Łącznie przedstawiło je 56 pracowników z niespełna 800 osób zatrudnianych przez naszą firmę w zespołach ratownictwa medycznego
– informuje. – Absencja chorobowa sprawiła, że w najtrudniejszym okresie doszło do wyłączenia 8 spośród 77 zespołów ratownictwa medycznego, których dysponentem jest nasza firma.
Anna Moraniec



9 Responses to "Ratownicy odchorowują pandemię"