Komentatorzy z Ławeczki

Pisałem już kiedyś o pogodnych emerytach, którzy w pogodne dni siedzą na ławeczce na nadsańskim bulwarze w Przemyślu i komentują naszą rzeczywistość, także polityczną. Znamy się tylko z widzenia, ale zawsze chętnie przystaję, gdy proponują mi… temat do felietonu. Z ich wypowiedzi wynika, że chyba nie głosowali na PiS.
Tym razem zapytali, co sądzę o tzw. uchwale sanacyjnej, która ma być orężem PiS w walce z nepotyzmem, bo po sześciu latach wytężonego dojenia państwowych spółek Jarosław Kaczyński uznał, że to jednak mocno obciąża jego formację.
– Słyszał pan, że PSL opublikowało listę 357 osób związanych z PiS, które zasiadają w zarządach lub radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa, dojąc naród i kraj z pieniędzy? – zagadnęli. – A my sądzimy, że takich pisowskich „tłustych kotów” jest dużo więcej. Kolesiostwo to istota rządów tej partii, w której najlepsze stołki zajmują mierni, ale wierni, którzy doją też na wiele innych sposobów. Choćby takich, że posłowie PiS masowo zaciągają się do pracy w rządzie jako wiceministrowie czy pełnomocnicy, pobierając rządową pensję i poselską dietę. Ale przejdźmy do rzeczy…
I tu sympatyczni panowie wygłosili mi krótki wykład. Według nich, w PiS prym wiodą wyjątkowi cwaniacy, którzy wprawdzie przyjęli uchwałę mającą zwalczyć nepotyzm, licząc na poklask Polaków, ale w pierwszym szeregu tego przedsięwzięcia, będącego niebezpieczną, bo bratobójczą walką, postawili ministra aktywów państwowych, Jacka Sasina. I to jest wyjątkowo cyniczny, wręcz makiaweliczny manewr. Dlaczego?
Ano dlatego, że do tej pory Sasin czego się dotknął, to zamieniał w porażkę (zdaniem emerytów: „za co by się nie wziął, to spieprzył”). Nie, żeby nie chciał, tylko nie potrafił. Znane są przecież jego liczne nieudane inicjatywy, więc można być niemal pewnym, że choćby nie wiem, jak się starał, to koleżanek i kolegów nie skrzywdzi, bo nieudacznik nie da rady. A jeszcze na wszelki wypadek, gdyby mu coś zaświtało, to uchwała ma furtki, których można użyć w razie potrzeby. Np. nie dotyczy osób, które pracują w spółkach SP „ze względu na swoje kompetencje i doświadczenie zawodowe”.
– Doświadczenie podpowiada, że wśród pisowców i ich rodzin zatrudnionych na intratnych posadkach nie ma ludzi bez doświadczenia czy kompetencji. To muszą być fachowcy, bo skąd by się wzięli na tak odpowiedzialnych i sowicie opłacanych stanowiskach? A na koniec warto się też zastanowić nad tym, czy masowe zwalnianie członków familii nie zostałoby w pewnych kręgach odczytane jako zamach na jakże cenioną i chlubną politykę prorodzinną PiS – z kpiarskim uśmieszkiem podsumowali komentatorzy z nadsańskiej ławeczki.

Jan Miszczak

6 Responses to "Komentatorzy z Ławeczki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.