60 tysięcy zgonów więcej! Koronawirus nadal zbiera śmiertelne żniwo

W ciągu 28 tygodni tego roku zmarło 285 tys. osób, podczas gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku były to 224 tys. Bilans jest zatem prosty, aczkolwiek tragiczny – do połowy lipca br. w Polsce odnotowano ponad 60 tys. zgonów więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Jak wynika z danych urzędów stanu cywilnego, największa różnica dotyczy przełomu marca i kwietnia, czyli tzw. III fali COVID-19. Wówczas umierało ponad 13 tys. osób tygodniowo, czyli o 5 tys. więcej niż rok wcześniej. Skalę zgonów widać także w statystykach miesięcznych – np. w kwietniu br. zmarło ponad 20 tys. osób więcej niż rok wcześniej, a w marcu ponad 15 tys.

– To najwięcej w skali Unii Europejskiej jeśli chodzi o nadmiarową umieralność. Jesienią można się spodziewać kolejnej fali, choć nie aż tak śmiertelnej – twierdzi na łamach gazety Adam Czerwiński z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, autor raportu o nadmiarowych zgonach.
W końcówce marca i na początku kwietnia, kiedy dzienna liczba zachorowań na COVID-19 przekraczała nawet 35 tys. przypadków dziennie, powtórzyły się obrazki znane z jesieni – kolejki karetek przed szpitalnymi oddziałami ratunkowymi i przeładowana służba zdrowia. O ile jednak w zeszłym roku zgony z powodu COVID-19 stanowiły połowę nadmiarowych śmierci, to w tym roku jest to już 75 proc. Od początku tego roku oficjalnie z powodu koronawirusa zmarło 46 tys. osób, podczas gdy w zeszłym roku było to 29 tys. Wytłumaczenia są dwa: albo w zeszłym roku więcej było zgonów związanych z brakiem dostępu do ochrony i przeładowaniem systemu, albo znacznie polepszył się system wykrywania COVID-19.

To jeszcze nie koniec

– Wzrost śmiertelności to w dużej mierze efekt spadku wykonywanych w trybie pilnym procedur ratujących życie, takich jak zabiegi przezskórnej angioplastyki wieńcowej u pacjentów z ostrym zawałem serca. To dramat. Chorzy trafiają do nas za późno i nie można im pomóc
– mówił Super Nowościom prof. dr hab. n. med. Andrzej Przybylski, kierownik Kliniki Kardiologii z Pododdziałem Ostrych Zespołów Wieńcowych w KSW nr 2 w Rzeszowie.
Profesor podnosi także, że Polskie Towarzystwo Kardiologiczne już od wiosny ubiegłego roku apeluje do społeczeństwa, także w mediach, żeby nie wahać się z wezwaniem pogotowia ratunkowego w przypadku wystąpienia silnych bólów w klatce piersiowej, bo można wtedy narazić swoje życie nie z powodu infekcji koronawirusem, ale z powodu zawału serca. Śmiertelność z powodu COVID-19 to ok.
3 – 4 proc., a nieleczonego zawału serca – 40 proc.! Dodaje, że to jeszcze nie koniec. – Umierają bowiem nie tylko osoby niezgłaszające się ze świeżym zawałem czy udarem mózgu. Będziemy mieli wysyp zgonów spowodowanych niezdiagnozowanymi w porę nowotworami i innymi chorobami – mówił.

Prawie 17 mln w pełni zaszczepionych

Z zestawienia opublikowanego w poniedziałek na stronach rządowych wynika, że dotąd w Polsce w pełni zaszczepionych, czyli zaszczepionych preparatem J&J lub dwoma dawkami innych, dopuszczonych w UE szczepionek, jest 16 986 230 osób. Na Podkarpaciu 676 991. W niedzielę w regionie wykonano jedynie 462 ukłucia, podczas gdy na wiosnę sam „Medyk” szczepił dziennie po 4 tys. osób. Spadek zainteresowania szczepieniami wymusił na rządzie pakiet zachęt finansowych najpierw dla społeczeństwa w postaci loterii szczepionkowej, teraz dla podstawowej opieki zdrowotnej. Skala dofinansowania będzie zależała od odsetka zaszczepionych podopiecznych danej przychodni. Poradnia POZ z 85-proc. wyszczepialnością, która ma pod opieką 2 tys. pacjentów, może liczyć na koniec roku na nagrodę w wysokości 10 tys. zł. Rząd nie zdecydował się na wprowadzenie obowiązku obdzwaniania niezaszczepionych pacjentów przez lekarzy.

Anna Moraniec

3 Responses to "60 tysięcy zgonów więcej! Koronawirus nadal zbiera śmiertelne żniwo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.