
Obietnice były takie, że przed wakacjami na kolbuszowskim skate-parku pojawią się nowe urządzenia. Pieniądze na ten cel zapewniły zarządy osiedli nr 1, 2 i 3. Dziś mamy końcówkę lipca i oprócz zniszczonej minirampy nie ma tam kompletnie nic.
Kolbuszowski skate-park, po 12 latach użytkowania, wygląda po prostu fatalnie. Jest tam tylko beton i posadowiona na nim zniszczona minirampa. – Obiekt ten wymaga nakładów, by młodzież miała swoje miejsce, bo tak naprawdę dziś go nie ma; poza obiektami sportowymi, bo ich nie brakuje
– przyznawał swojego czasu burmistrz Jan Zuba.
Na majowej sesji Rady Miejskiej ogłosił on, że jeszcze przed wakacjami na skate-parku pojawią się nowe urządzenia. Radni zapisali na ten cel 30 tys. zł od zarządów osiedli. Dlaczego więc do tej pory na skate-parku, oprócz starej rampy, nie ma nic?
Burmistrz zaznaczył, że pierwsze urządzenie zostało już zakupione. – W ub.r. ustaliliśmy z zarządami osiedli, że środki, których nie wykorzystano na spotkania integracyjne ze względu na COVID-19, trafią na zakup pierwszego urządzenia. I tak się stało. Nie ma go na skate-parku, ale nie dlatego, że to ja taką decyzję podjąłem, tylko dlatego że wspólnie z młodzieżą ustaliliśmy, iż pojawią się tam wszystkie urządzenia – podkreślił. – Pamiętajmy tylko o jednej rzeczy – dzisiaj nie ma urządzeń na magazynach, produkuje się je na zamówienie, więc nie będzie to za tydzień. Miejmy tę świadomość. A więc nie ma co się łudzić i czarować, że będzie to na wakacjach, bo nie będzie – dodał.
Paweł Galek



2 Responses to "Gdzie obiecany skate-park?"