Elektorat PiS raczej przeciwny szczepieniom

Patrząc na mapę najsłabiej wyszczepionych powiatów i na mapę poparcia dla PiS w każdych wyborach czy to samorządowych, czy parlamentarnych, czy prezydenckich jest największe, gołym okiem widać, że niemal idelanie się pokrywają. Patrząc na przebieg pandemii od marca ubiegłego roku po dzisiejsze spory o szczepienia, jak na dłoni widać, że o sposobach leczenia czy wprowadzanych obostrzeniach decydowali raczej politycy niż eksperci: lekarze epidemiologii, zakaźnicy etc., etc. Trudno mi teraz uwierzyć, że partia rządząca będzie miała odwagę wprowadzić obowiązek szczepień, jak radzą eksperci, bo podetnie tym samym gałąź, na której siedzi. Osobiście mocno w to wątpię. Rząd boi się też gwałtownych protestów ulicznych, a nawet ataków na punkty szczepień. Przeciwnicy rozwiązań zmierzających do podwyższenia poziomu zaszczepienia zarzucają rządzącym bowiem nie tylko pogwałcenie prawa wyboru czy wolności, ale także eksperymentowanie na ludziach, ba, dzieciach, wszak szczepić planują i małe dzieci. Stąd brak akceptacji, jak w innych krajach, do pomysłu użycia certyfikatu covidowego jako narzędzia promocji szczepień. Gdy prezydent Macron ogłasza, że szczepienia są najlepszą przepustką do normalności i możliwości korzystania z pełni usług (kin, restauracji, teatrów czy innych imprez masowych) premier Morawiecki macha szabelką w stronę niechętnych, a może słabo zmotywowanych do szczepień Polaków, wizją płatnego szczepienia już od października (płatnego, dodajmy za usługę, a nie samą szczepionkę). Wszystko na zasadzie i chciałabym, i boję się. Dlatego nie mam najmniejszych złudzeń, że pisowska władza i rządowe media będą parły do obowiązku szczepień czy do restrykcji dla niezaszczepionych.

Radaktor Anna Moraniec

9 Responses to "Elektorat PiS raczej przeciwny szczepieniom"

Leave a Reply

Your email address will not be published.