Bieszczady pamiętają o zmarłym muzyku

Tratwę „Giera” zdobi od kilku tygodni jego wizerunek autorstwa Arkadiusza Andrejkowa. Fot. Martyna Sokołowska

27 lipca minął rok od śmierci Michała „Giera” Giercuszkiewicza, perkusisty legendarnej grupy Dżem. Muzyk zmarł w wieku 65 lat po chorobie. Utwory, które napisał wspólnie z wokalistą Ryśkiem Riedlem, zna i nuci cała Polska.

Michał „Gier” Giercuszkiewicz był jedną z największych indywidualności polskiej sceny muzycznej. Urodził się w Katowicach w 1954 r. Karierę muzyczną rozpoczynał w latach 70. w śląskiej grupie bluesowo-rockowej Apogeum. Na początku lat 80. dołączył do grupy Dżem, z którą nagrał dwie pierwsze płyty zespołu. Wspólnie z wokalistą Ryśkiem Riedlem współtworzył największe przeboje grupy, jak „Czerwony jak cegła”, „Whisky”, „Paw”, czy „Skazany na bluesa”. W 1985 r. został wyrzucony z zespołu z powodu uzależnienia od narkotyków. Z nałogiem zmagał się przez wiele lat, ukojenie znalazł w Bieszczadach. Na przełomie lat 80. i 90. wielokrotnie jeździł tu na detoksy od narkotyków. Na stałe w Bieszczadach osiadł w 1999 r. Zamieszkał nad Zalewem Solińskim w Teleśnicy Oszwarowej na samodzielnie zbudowanej tratwie, którą nazwał Tratwa Blues. Później przeniósł się do Werlasu na nieco nowocześniejszą tratwę, w której udało mu się nawet zaaranżować małe studio nagrań. Giercuszkiewicz zmarł 27 lipca 2020 roku. Do końca życia był aktywnym muzykiem. Kilka miesięcy przed śmiercią udało mu się spełnić jedno z największych marzeń i ukończyć pracę nad autorskim wydawnictwem „Wolność”, którego premiera miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku. Tratwa, na której mieszkał w Werlasie przez ostatnie lata, do dzisiaj dryfuje na Jeziorze Solińskim, a zatoka, w której cumuje, została nazwana jego imieniem. Urna z prochami muzyka spoczęła w rodzinnym grobie na cmentarzu w Katowicach.
ms

Leave a Reply

Your email address will not be published.