
w rodzinie S. wyszły na jaw po ucieczce
z domu 12-letniego Daniela. Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Gazeta
Wstrząsającymi doniesieniami z Izdebek, małej wsi pod Brzozowem, żyła cała Polska. Przez lata w 12-osobowej rodzinie miało dochodzić do zaniedbań, bicia i wykorzystywania dzieci. Gdzie były służby, kiedy w czterech ścianach małego domu na skraju wioski rozgrywał się dramat?
Dwunastoosobowa rodzina żyła w dramatycznych warunkach. 37-letni mężczyzna i jego 43-letnia żona oraz ich 10 dzieci – wszyscy w dwóch pokojach w małym starym domu. Małżeństwo nie pracowało, utrzymywało dom i dzieci ze świadczeń. Od 2013 r. mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Ojciec był wcześniej karany za kradzieże i jazdę pod wpływem alkoholu. Często pił i bił swoje dzieci. Nieporadna matka nie była w stanie przeciwstawić się mężowi. Ich dramat miał trwać latami.
Ucieczka najstarszego syna
Sprawa ujrzała światło dzienne w listopadzie 2018 r. 12-letni wówczas Daniel, najstarszy syn 43-letniej wtedy Joanny i 37-letniego Krzysztofa S., uciekł z domu. Przez dwa dni chłopca szukało kilkaset osób, w tym policjanci, strażacy, goprowcy. Zmarznięte dziecko po dwóch dobach znaleźli w lesie nieopodal domu ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR. Chłopak był przestraszony, ale w dobrym stanie. W trakcie poszukiwań chłopca policjantki z brzozowskiej komendy policji odwiedziły jego rodzinny dom, wtedy miały nabrać podejrzeń, że jedna z dziewczynek mogła zostać wykorzystana seksualnie przez ojca. Mężczyzna został aresztowany, usłyszał zarzut dopuszczenia się „innej czynności seksualnej” wobec dziecka. W toku śledztwa okazało się, że miał krzywdzić także dwie inne córki. Wówczas prokuratura uzupełniła 38-latkowi zarzuty i ostatecznie oskarżyła go o molestowanie seksualne trzech swoich córek. Dziewczynki miały wówczas zaledwie po kilka lat, każdą z nich ojciec miał wykorzystać seksualnie co najmniej kilka razy. Najstarsza z nich miała wtedy zaledwie siedem lat. Krzysztof S. został prawomocnie skazany na dziewięć lat więzienia.
Gdzie były służby?
Małżeństwo z dziesięciorgiem dzieci było pod opieką Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu, rodzina korzystała z pomocy asystenta rodziny i pracownika socjalnego. Miała też kuratora sądowego. W domu państwa S. regularnie bywał także dzielnicowy. 37-letni Krzysztof S. nadużywał alkoholu i stosował wobec dzieci przemoc, a rodzina objęta była procedurą Niebieskiej Karty. Prokuratura sprawdza, czy osoby i instytucje, które opiekowały się rodziną, prawidłowo wywiązywały się ze swoich obowiązków.
Kontrola działalności Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nozdrzcu wobec rodziny S., przeprowadzona na zlecenie wojewody podkarpackiej, ujawniła wiele nieprawidłowości, do jakich miało dochodzić ze strony pracowników ośrodka. W dokumencie czytamy m.in., że „kontakty pracownika socjalnego z rodziną nie były zbyt częste”, „pomoc nie była udzielana kompleksowo i regularnie”, a „działania zaradcze nie były adekwatne do sytuacji”.
Zdaniem ekspertów, „zabrakło wnikliwej analizy funkcjonowania rodziny i podjęcia zdecydowanych działań interwencyjnych” oraz współpracy z różnymi instytucjami i podmiotami. W wyniku przeprowadzonych czynności kontrolnych działalność GOPS oceniono negatywnie.
Nikt nie usłyszał zarzutów
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. – Toczy się pod kątem niedopełnienia obowiązków przez pracowników opieki społecznej i narażenia przez to małoletnich dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i uszczerbku na zdrowiu – informuje Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Prokuratorskie czynności w tej sprawie, jak poinformowała nas rzeczniczka, dobiegają końca.
– Zaszła konieczność przesłuchania dodatkowych nowych świadków i zasięgnięcia powtórnej opinii biegłego psychiatry. W przeciągu najbliższego miesiąca czynności powinny się zakończyć wydaniem merytorycznej decyzji w temacie śledztwa – powiedziała nam Agnieszka Kępka.
Śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie, co oznacza, że do tej pory nikt nie usłyszał zarzutów.
Martyna Sokołowska



One Response to "Śledztwo w kontrowersyjnej sprawie na ostatniej prostej"