Zapomniał wół, jak cielęciem był czyli ta dzisiejsza była młodzież

Tekst „Ech, ta dzisiejsza młodzież” funkcjonuje chyba od zarania wieków i w każdych czasach. Zawsze i wciąż „ta dzisiejsza młodzież” gorsza jest niż my sami w młodości, bardziej leniwa, mniej zaradna i okropnie roszczeniowa. No tak już po prostu jest – że pewna część pokolenia już dojrzałego musi, po prostu musi na aktualną młodzież ponarzekać. Teraz jednak owo narzekanie sięgnęło już zenitu. W sieci można co i rusz przeczytać, jaka ta dzisiejsza młodzież jest beznadziejna, a jakie to były kiedyś wspaniałe młode pokolenia, oczywiście ze wskazaniem na pokolenia aktualnie się wypowiadającego. W realu też nie lepiej. I tak na przykład można się dowiedzieć, że teraz młodzi ludzie wcale z sobą nie rozmawiają na żywo, a jedynie on line, przyjaciół mają tylko wirtualnych, a wspólna zabawa na świeżym powietrzu to dla nich coś z pogranicza SF i fantasy, bo tylko przy komputerach, albo „w telefonach” siedzą przez co mają nadwagę i krzywe kręgosłupy! A dawniej to dzieciaki od rana do nocy bawiły się na podwórku więzy przyjaźni zacieśniając, a przy tym grzeczne były i wychowane dobrze, bo nawet najbardziej zgryźliwej sąsiadce mówiły dzień dobry. Teraz nie mówią! A to wszystko wina bezstresowego wychowania. Kiedyś bowiem to były czasy – jak dzieciak nie rozumiał co się doń mówi, to w ruch szedł ojcowski pasek, albo kabel od prodiża i to było bardzo wychowawcze, i najlepsze na świecie tłumaczenie dziecku do złe a co dobre. Teraz – przynajmniej oficjalnie – bić dzieci nie wolno i dlatego one takie niewydarzone są, że tylko w tych domach i przy tych komputerach siedzą. Ot co!
Trudno negować czyjeś doświadczenia, i jeśli ktoś dobrze wspomina to, że własny rodzic go bił, to w zasadzie ma do tego prawo. Tak samo, jak ma prawo uważać, że miał lepsze czy też ciekawe dzieciństwo i młodość niż ta dzisiejsza młodzież. To się, co prawda, określa mianem boomerstwa, ale co tam …Grunt, że taki ktoś dobrze się czuje, z przekonaniem o swej wyższości nad innymi. Jednak – z całym szacunkiem dla boomerów – wypadałoby być w tym swoim przekonaniu konsekwentnym. Na jednym z przemyskich osiedli, gdzie mieszka relatywnie sporo rodzin w wieku różnym, na skrawku trawy opodal placu zabaw dzieci grały w piłkę. Stanowiły zaprzeczenie boomerskiej tezy, jakoby teraz dzieciaki i młodzież tylko w domach siedziały i na kompach grały. Pewnego ranka na wspomnianym skrawku trawy ludzie – niektórzy nie bez zdumienia – zauważyli drzewo, które z nagła w nocy wyrosło na samiutkim środku zaimprowizowanego przez małych graczy boiska. Nawet dość dorodne jest, jak na jednonocną samosiejkę. Za dorodne, dlatego niektórzy zainteresowali się, jak to się stało, że drzewa nie było, a jest, i to akurat tam. Zarządca terenu wyjaśnił, że zwrócili się doń mieszkańcy okolicznych bloków z petycją, by uniemożliwił dzieciom grę w piłkę na tym skrawku zieleni, bo dzieci przy tej grze głośne są i bardzo to tej grupie mieszkańców przeszkadza! W sumie nic dziwnego, jakby dzieci grały w piłkę w sieci on line, to pewnie byłoby cicho jak makiem zasiał, ale że – bezczelne, bezstresowo wychowane bachory – grają na serio, to zdarza im się przy tym wydać jakiś dźwięk. I to jest straszne! Bo jakże tak można …
Autorzy petycji do zarządcy terenu najwyraźniej cierpią na syndrom zapomniał wół, jak cielęciem był. Są bowiem z tych pokoleń, kiedy na osiedlach w miastach po prostu roiło się od dzieci i ich śmiech, krzyki oraz piski niosły się po placach zabaw i podwórzach tuż pod oknami. Ci ludzie wtedy byli dziećmi, albo też rodzicami rozbrykanych dzieci. I wtedy to nie mogło nikomu przeszkadzać, bo dzieci już tak mają, że jak się bawią, to bywa trochę głośniej. No właśnie – wtedy to były czasy, wtedy to były dzieci. A teraz tylko przy tych kompach… A nie – wróć! Właśnie zamiast normalnie jak ta dzisiejsza młodzież siedzieć przy komputerze albo „w telefonie”, to im się zachciało w piłkę grać! W realu, na trawniku! No, co za bezmyślne i niewychowane dzieci! A do nauki. Że wakacje? To rodzicom pomagać, albo co. Wszystko jedno co, ale z trawnika precz! Na tym przykładzie można by dzieciom obrazowo wytłumaczyć, co to jest hipokryzja i czepianie się tej dzisiejszej młodzieży, która co by nie zrobiła, głupia jest! Pocieszające jest tylko to, że nie każdy, kto urodził się w zeszłym wieku, jest czepialskim boomerem. A zarządca terenu na pewnym przemyskim osiedlu może doczeka się petycji w sprawie przywrócenia możliwości zabawy dzieci na trawniku…

Redaktor Monika Kamińska

14 Responses to "Zapomniał wół, jak cielęciem był czyli ta dzisiejsza była młodzież"

Leave a Reply

Your email address will not be published.