Badania nad amantadyną kuleją, bo zbyt mało jest chorych

Badania nad amantadyną przeciągają się, bo przy zmniejszonej zachorowalności brakuje chętnych do uczestniczenia w nich. Fot. Zdjęcie ilustracyjne

Badania kliniczne nad skutecznością amantadyny wystartowały pod koniec maja 2021 r. i nadal trwają. Jednymi kieruje prof. Konrad Rejdak, szef Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Drugimi prof. Adam Barczyk, szef Oddziału Pneumonologii GCM oraz kierownik Katedry i Kliniki Pneumonologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jak przebiegają prace? – Mamy za mało osób na obecnym etapie, aby dokonać finalnej analizy – twierdzą.

Zgodnie z harmonogramem, mają zakończyć się najpóźniej w kwietniu 2022 r. – Im szybciej je zakończymy, tym lepiej. Szczepienia są najlepszą metodą prewencji i do tego gorąco zachęcam. Jednakże potrzebujemy leków, które będą chronić osoby, u których dochodzi do zakażenia pomimo szczepień lub gdy mają przeciwwskazania medyczne do ich zastosowania. Chodzi o to, aby uratować jak najwięcej zakażonych osób – podkreśla prof. Rejdak.

Zbyt późno rozpoczęto badania

Szkoda, że badania nad skutecznością stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 rozpoczęły się dopiero pod koniec maja 2021 r. O ich wdrożenie mocno od początku pandemii zabiegał Włodzimierz Bodnar, pulmonolog i pediatra z Przemyśla. To właśnie przez niego opracowany standard terapeutyczny ma być wykorzystany podczas drugiego badania, które ma objąć 500 pacjentów w 20 ośrodkach w całym kraju.

Dwa badania w jednym celu

Badacze pod kierownictwem prof. Konrada Rejdaka prowadzą badania na populacji osób z łagodnym przebiegiem COVID-19, leczonych ambulatoryjnie, a zespół prof. Adama Barczyka – na populacji chorych z umiarkowanym i ciężkim przebiegiem choroby, wymagających hospitalizacji.
Będziemy obserwowali około 200 chorych przez okres dwóch tygodni w celu oceny progresji choroby, która została potwierdzona w ciągu 72 godzin. Chorzy będą pod standardową opieką, tyle że z dołączeniem zaślepionego leku w celu weryfikacji czy może działać ochronnie – mówił prof. Konrad Rejdak.
Amantadyna to lek stosowany w leczeniu schorzeń neurologicznych: choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego i ostrego uszkodzenia mózgu. Jednak wykazuje także działanie przeciwwirusowe i może hamować zakażanie komórek układu oddechowego. W przeszłości amantadyna była stosowana w leczeniu grypy i choroby wywołanej przez wirus SARS. Jak podkreśla prof. Adam Barczyk, to badanie jest potrzebne, bo lekarze nie mają obecnie skutecznego leku przeciwwirusowego, który mogliby zastosować u chorych leczonych ambulatoryjnie, a stosowany w szpitalach remdesivir jest lekiem drogim i nie zawsze dostępnym. Tymczasem amantadyna jest tania, a za sprawą doktora Bodnara budzi duże zainteresowanie, wielu chorych na COVID-19 lub ich rodziny szukają możliwości leczenia amantadyną.

Anna Moraniec

7 Responses to "Badania nad amantadyną kuleją, bo zbyt mało jest chorych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.