Gigantyczne podwyżki dla polityków. Opozycja mówi „NIE”

– Władze klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej podjęły jednogłośną decyzję w sprawie ustawy blokującej podwyżki dla polityków – poinformował na Twitterze lider PO, Donald Tusk. Fot. Andrzej Kraśnicki / Agencja Gazeta

W miniony piątek Andrzej Duda podpisał rozporządzenie, w myśl którego członkowie rządu oraz pełniący z jego woli wysokie funkcje w państwie mają otrzymać gigantyczne podwyżki wynagrodzeń. Władza chce też uczynić ukłon w stronę samorządowców w tej materii, a także podnieść płacę samemu prezydentowi Dudzie. Za to płace pracowników sektora publicznego pozostają zamrożone! Związki zawodowe zapowiadają falę protestów, a Koalicja Obywatelska mówi w Sejmie gromkie „nie” podwyżkom dla polityków. Klub Parlamentarny KO chce, by zamrozić im wynagrodzenia do końca tej kadencji parlamentu. – Władze klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej podjęły jednogłośną decyzję w sprawie ustawy blokującej podwyżki dla polityków – poinformował na Twitterze lider PO, Donald Tusk. Niewykluczone, że posłów Koalicji poprą ci z Lewicy.

Po tym, jak kilka lat temu Polacy dowiedzieli się od ówczesnej premier z PiS, beaty Szydło, że jej i jej kolegom z rządu i partii „nagrody po prostu się należały”, nie powinni być zaskoczeni, że teraz pan prezydent z PiS-u, Andrzej Duda, uznał, że aktualnie należą się im gigantyczne podwyżki. Jednak zaskoczeni są i to szczególnie ci, którzy są zatrudnieni w sferze budżetowej. 560 tys. pracowników sektora publicznego chciało 12-procentowej podwyżki płac, która miała zrekompensować im brak waloryzacji wynagrodzeń w latach poprzednich i stale rosnącą inflację. Co istotne, podwyżek płac dla sfery budżetowej, choć mniejszych, oczekiwali też pracodawcy. Podnosili tu argument, że od dawna niewaloryzowane płace są nieadekwatne do realiów rynku pracy, a przez to niekonkurencyjne, co powoduje braki kadrowe w jednostkach sektora publicznego. Jednak negocjacje związkowców w tej sprawie z rządem zakończyły się fiaskiem. – Jesteśmy oburzeni i zniesmaczeni takim postępowaniem, bo w czasie negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego występowaliśmy o wzrost wynagrodzeń sfery budżetowej, a tłumaczono nam, że nie ma pieniędzy. Potem nagle pan premier poinformował, że jednak mamy duże nadwyżki budżetowe i w związku z tym wystąpiliśmy o to, żeby odblokował środki dla sfery budżetowej. Ale zamiast tego jest odblokowanie dla „swoich”. To jest karygodne i zamierzam zwrócić się tej sprawie do pana prezydenta – powiedział Interii Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ. – Jak widać, władza myśli o sobie, a zapomina o ludziach. Ale w publicznych wystąpieniach ciągle słyszymy, że to dla dobra ludzi – mówi przewodniczący OPZZ. – W poszczególnych branżach narasta oburzenie i dostajemy wystąpienia od naszych organizacji członkowskich. Jeśli rząd nie zmieni w tej sprawie zdania, a na decyzję ostateczną ma czas do końca sierpnia, to na pewno od początku września rozpoczną się akcje protestacyjne – zadeklarował szef OPZZ. Tymczasem na 11 września zapowiada protest pracowników ochrony zdrowia powołany w poniedziałek (2 sierpnia) Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia, a jednym z postulatów jest wzrost nakładów na system opieki zdrowotnej i zwiększenie wynagrodzeń pracowników służby zdrowia.

Komu podwyżkę, komu?

W obliczu tak dramatycznej sytuacji pracowników sektora publicznego oraz kryzysu przedsiębiorców wywołanego pandemią koronawirusa nasza władza daje podwyżki swoim! Rozporządzenie o podwyżkach dla parlamentarzystów i osób piastujących wysokie stanowiska w państwie prezydent Andrzej Duda podpisał w piątek i jeszcze tego samego dnia zostało ono opublikowane w Dzienniku Ustaw. Dziennikarze Onetu wyliczyli, kto się najbardziej wzbogaci na tej podwyżce dla ludzi, którzy rzekomo mają służyć Polakom. Otóż, jak czytamy na Onet.pl, na podwyżce najbardziej zyskują… marszałkowie Sejmu i Senatu. Od 1 sierpnia ich pensje wynoszą 20,5 tys. zł i są o 75 proc. wyższe od tych, które otrzymywali dotychczas. Identyczne wynagrodzenie będzie otrzymywał premier, który otrzyma wynagrodzenie o 40 proc. wyższe od dotychczasowego. Także 40 proc. w górę pójdą wynagrodzenia ministrów, a także prezesów IPN, KRRiTV oraz, chyba całkiem przypadkowo, prezesa NIK. Natomiast wiceministrowie cieszyć się mogą z podwyżki o aż 60 proc.! – Dotychczas zarabiali po ok. 10 tys. zł, teraz dostaną po 16 tys. złotych. Podwyżkę w takiej samej wysokości dostali też posłowie i senatorowie (z 10,5 tys. na 15,3 tys. łącznie z dietą) – donosi Onet. Jakby tego było mało, władza postanowiła nieco obłaskawić pieniędzmi podatników samorządowców. Nie jest to jednak jakiś gest dobrej woli wobec samorządów, a zwyczajna taktyka. Na Polskim Ładzie one właśnie obok drobnych przedsiębiorców, stracą najbardziej, więc rządzący liczą, że podwyżkami dla samorządowców kupią sobie ich poparcie. – To mało subtelny gest wykonany w kierunku samorządowców, którzy negatywnie oceniają rozwiązania zawarte w Polskim Ładzie. Jeśli się z jednej strony mówi, że ten program ma ulżyć najsłabiej zarabiającym, a jednocześnie obcina budżety samorządów, to wiadomo, że efekty niedofinansowania spadną na mieszkańców. Może się więc okazać, że te korzyści wynikające z Polskiego Ładu dla obywateli wcale nie będą takie wysokie albo zupełnie iluzoryczne
– zauważył w rozmowie z Interią Grzegorz Sikora, dyrektor ds. komunikacji Forum Związków Zawodowych. Podwyżki mają dostać nie tylko samorządowcy, ale też sam zainteresowany, czyli prezydent Andrzej Duda.

Stanowcze „nie” polityków KO

To jednak jest dopiero w planach polityków PiS, a tymczasem uchylenia podpisanego w piątek rozporządzenia A. Dudy chce Koalicja Obywatelska. – Władze klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej podjęły jednogłośną decyzję w sprawie ustawy blokującej podwyżki dla polityków – poinformował na Twitterze lider PO, Donald Tusk. A rzecznik PO, Jan Grabiec, tak wypowiedział się dla Onet.pl:
– Za przyjęte rozporządzenie prezydenta, podpisane przez premiera odpowiedzialność ponosi formacja rządząca w Polsce. Nie mamy z tym nic wspólnego i nie chcemy z tym mieć nic wspólnego, dlatego składamy projekt ustawy, który doprowadzi do wycofania podwyżek przyznanych przez prezydenta Andrzeja Dudę – podkreślił. W myśl projektu KO nie byłoby możliwości podnoszenia uposażeń politykom do końca tej kadencji parlamentu. Dziennikarze Onet.pl zdradzają, co znajduje się w uzasadnieniu projektu ustawy autorstwa KO: – W dobie postępującej pandemii (…) oraz negatywnych skutków gospodarczych, tak drastyczny wzrost wynagrodzeń jest wysoce nieuzasadniony. Odpowiedzialna polityka powinna skupiać się na rozwiązaniach dotyczących w pierwszej kolejności poprawie bezpieczeństwie i jakości życia obywateli, a nie przyznawaniu wąskiej grupie osób zajmującej kierownicze stanowiska państwowe podwyżek” – głosi treść uzasadnienia. Poparcia dla pomysłu KO nie wyklucza Lewica. – Będziemy o tym rozmawiać. Na pewno uregulowanie wynagrodzeń w drodze ustawy, a nie rozporządzenia, będzie bardziej przejrzyste – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek.

Arogancja znakiem firmowym

Należy zatem spodziewać się silnego oporu wobec podwyżek, które swoim zafundował za nasze pieniądze PiS. Ale przy tym należy także spodziewać się arogancji i bezczelności tej władzy, bo te cechy stały się już jej znakami firmowymi.

Monika Kamińska

17 Responses to "Gigantyczne podwyżki dla polityków. Opozycja mówi „NIE”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.