Mamy w Polsce krawcową na miarę marki Gucci

Niedawno Polacy dowiedzieli się z „Gazety Wyborczej”, że mama pana Daniela Obajtka (obecnie z woli szefa PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PKN Orlen, a kiedyś wójta małopolskiego Pcimia) jest osobą bardzo majętną. Na tyle bardzo, że zdołała zainwestować 800 tys. zł w udziały firmy ERG Bieruń Folie. W czerwcu 2012 r. kupiła ich 2,6 tys. za 260 tys. zł. Zapłaciła gotówką, a w umowie kupna – sprzedaży podała, że zapłacona kwota pochodzi z jej osobistego majątku. Dwa lata później dokupiła 1,4 tys. udziałów za 140 tys. zł, a za kolejne 3 lata kupiła 4 tys. udziałów za kolejne 400 tys. zł. I co w tym dziwnego? – mógłby ktoś zapytać. Owszem, 800 tys. zł to niemało, ale są ludzie, którzy mają takie oszczędności, albo też odziedziczyli takie pieniądze, ewentualnie są tzw. bogaci z domu. To wszystko prawda, tyle że mama pana Daniela Obajtka, pani Halina, przez lata pracowała jako krawcowa, a potem pracownica fizyczna w firmie kuzynów swego męża. Tak, chodzi o tych panów, z których jednego w wiadomej rozmowie prezes Obajtek nazywał „brudną pałą” aż strach pomyśleć co mając na myśli) i zarabiała grosze. Człowiek, którego miesięczna pensja wynosiła kilka lat temu od 1,2 tys. do 1,5 tys. zł nie jest w stanie zaoszczędzić 800 tys. złotych, nawet gdyby ograniczał do minimum wszelkie wydatki, z tymi na jedzenie – włącznie. Stąd w polskim społeczeństwie ukuło się przekonanie, że pani Obajtkowa, mama pana Daniela to krawcowa na miarę marek Gucci i Louis Vuitton. W tym sensie, że jej kreacje musiały być w podobnych cenach, w jakich „chodzą” dzieła wymienionych marek. Oczywiście to taki niewinny żarcik, bo na świecie nikt o takiej krawcowej czy marce jak Obajtek nie słyszał. A Obajtek imieniem Daniel pytany przez dziennikarzy o zarobki swej rodzicielki oczywiście oświadczył, że komentować ich nie będzie i – co było do przewidzenia – uderzył w płaczliwy ton w stylu, że atakuje się jego mamę i tatę, ludzi starych i schorowanych, że tak nie można, że tak robią tylko podłe hieny i w ogóle, w ogóle. Oczywiście – jak zwykle – straszył dziennikarzy konsekwencjami prawnymi. Swoją drogą ciekawe, że panu Obajtkowi jakoś nie przeszkadza, gdy rządowe i prorządowe media, których aktualnie jest w sporej części jako prezes PKN Orlen właścicielem, szkalują polityków opozycji i ich rodziny do sporej liczby pokoleń wstecz, albo oczerniają Jurka Owsiaka, czy inne osoby, które tyle zawiniły, że nie wchodzą tej władzy bez wazeliny tam, gdzie słońce nie dochodzi. „Tamtych” wolno oczerniać, szkalować, czepiać się, ale od „naszych” wara. Od mamusi, tatusia, kuzyna, siostry, brata, wujka …A nie, od wujka nie. Wujek „stary dziad” i „brudna pała” to co innego i może iść na odstrzał. Ale reszta nie! Reszta jest nietykalna i tak porządna, że papież Franciszek nie beatyfikuje poszczególnych przedstawicieli tej reszty tylko dlatego, że – na szczęście – żyją. Taka właśnie jest retoryka pana Obajtka i jego prorządowych mediów, o rządowych nie wspominając. A najśmieszniejsze jest to, że te media zdołały tak ogłupić część Polaków (wiadomo, jaką część, nie czarujmy się), że „łykają” oni te opowieści jak pelikan żabę. Fakt, do tego trzeba sobie wyłączyć jakiekolwiek myślenie… Tyle tylko, że takie „łykanie” dotyczy w większości ludzi, którzy myślenia nigdy nie włączali, bo w sumie – po co. Najważniejsze, że się im powie, że jest dobrze i są dobrymi Polakami. I już są zadowoleni. A że nie mają 800 tys. zł na jakieś udziały? Im się nie należy i oni to wiedzą, czują i pokornie zniosą…

Redaktor Monika Kamińska

14 Responses to "Mamy w Polsce krawcową na miarę marki Gucci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.