Będzie „debilny” proces Żulczyka

Choć wydaje się to po prostu nieprawdopodobne, naprawdę będzie proces przeciwko Jakubowi Żulczykowi za to, że nazwał on swego czasu w swym wpisie w mediach społecznościowych Andrzeja Dudę debilem. Sąd bowiem nie zgodził się na umorzenie sprawy, o co wnioskowała obrona. Obrona wnosiła o umorzenie, powołując się taką możliwość, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego lub gdy jego szkodliwość społeczna jest znikoma. Sędzia Tomasz Grochowicz z warszawskiego Sądu Okręgowego uznał jednak, że „na obecnym etapie postępowania nie ma możliwości bezpośredniego stwierdzenia okoliczności, których próbuje dowieść we wniosku obrońca oskarżonego” i dodał, że te okoliczności będzie można rozpoznać dopiero po przeprowadzeniu postępowania dowodowego przed sądem. Z prawniczego na nasze oznacza to z grubsza, że sąd musi np. przesłuchać Jakuba Żulczyka, a może i samego prezydenta Andrzeja Dudę, żeby stwierdzić, czy nazwanie tego drugiego przez tego pierwszego debilem kwalifikuje się jako przestępstwo, a także – o ile tak jest – to jaki jest ciężar gatunkowy społecznej szkodliwości takiego czynu. Jakubowi Żulczykowi, pisarzowi, scenarzyście i dziennikarzowi, prokurator zarzuca znieważenie prezydenta RP, czyli przestępstwo z art. 135. par. 2 Kodeksu karnego. Za takie coś można iść za kratki nawet na 3 lata. A czemuż to Żulczyk nazwał Dudę „debilem”? Ano pewnie dlatego, że ten złożył nader idiotyczne gratulacje Joe Bidenowi, gdy tenże wygrał wybory prezydenckie w USA. Te „gratulacje” były zwyczajną kompromitacją tak prezydenta Dudy, jak i Polski. W dyplomacji tak już bowiem jest, że jeśli ktoś reprezentuje jakieś państwo, to odium tego, co nawyprawia spada na wszystkich jego obywateli. A prezydent Duda pogratulował Bidenowi …kampanii wyborczej i jął następnie bredzić coś o „nominacji przez Kolegium Elektorskie”. Wiadomo, że Duda, jak i wszyscy politycy PiS-u, w amerykańskich wyborach prezydenckich kibicował Donaldowi Trumpowi, ale to nie powód, by po przegranych przezeń wyborach ośmieszać Polskę i Polaków. A Jakub Żulczyk z wykształcenia jest amerykanistą, więc taki wyczyn w wykonaniu – bądź co bądź – głowy polskiego państwa musiał nim wstrząsnąć. No i wstrząsnął na tyle, że pisarz nazwał prezydenta „debilem”. Sam tłumaczył to niedawno tak: – Owszem, moja wypowiedź była ostra i nacechowana językiem potocznym (…), ale była to krytyka uzasadniona, krytyka, co do której mam też kompetencje wynikające z wykształcenia – mówił, dodając, że ostry język wynikał z oburzenia ze względu na działania prezydenta, które oceniał jako „niemądre” i „nieracjonalne” oraz z troski o państwo polskie.
Gdy do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko Żulczykowi, większość Polaków dowiedziała się o jego wpisie i nazwaniu A. Dudy „debilem”. W sieci natychmiast zaczęły krążyć memy i dowcipy na temat całej tej sytuacji. Kpiono na przykład, że Żulczyka chcą skazać za ujawnienie tajemnicy państwowej. Sprawa oskarżenia pisarza zainteresowała też zagraniczne media. Słowem o tym, że Dudę nazwano „debilem” stało się głośno nie tylko w Polsce. Obrona dała sądowi szansę na wyciszenie tej – nie czarujmy się – śmiesznej i kompromitującej prezydenta RP sprawy, ale sąd z niej nie skorzystał. Proces Żulczyka się rozpocznie i w sali rozpraw bardzo wiele razy padnie słowo „debil” w odniesieniu do Andrzeja Dudy, co wszak ono jest powodem, dla którego sąd będzie pisarza sądził! A że sprawa „debilnego” procesu jest medialnie interesująca, owo słowo zostanie potem powtórzone miliony razy na łamach, w eterze i na antenach. I znów cala Polska będzie kpić i mówić o tym, że prokurator musi w sądzie udowodnić, że Duda nie jest debilem, a to zadanie może być za trudne dla śledczego. To właśnie osiągnie prokuratora, a wraz z nią sam prezydent Duda tym procesem „debilnym”. Z ostrożności nie nazwiemy tej taktyki inaczej niż …nieroztropną.

Redaktor Monika Kamińska

7 Responses to "Będzie „debilny” proces Żulczyka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.