
Od 1 września wszyscy uczniowie i nauczyciele mają powrócić do nauki stacjonarnej. Taką decyzję podjął Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki. Obowiązywać mają przy tym specjalne środki ostrożności, m. in. mierzona będzie temperatura uczniów, ale nie będzie testowania, które miałoby wykazać zakażenie COVID-19. Jednak co do badania temperatury mogą być protesty rodziców, podobnie jak było w minionym roku szkolnym.
Obecnie Ministerstwo Edukacji i Nauki prowadzi liczne analizy i odbywają się regularne spotkania z Adamem Niedzielskim, ministrem zdrowia. Rozważany jest tylko jeden scenariusz – powrót do stacjonarnej nauki w szkołach. Zdecydowano też, że dzieci nie będą testowane obowiązkowo w placówkach oświatowych. W zamian mają być wprowadzone stacje temperaturowo-dezynfekujące oraz będą stali pracownicy z termometrami ręcznymi. W każdej szkole ma być od 3 do 7 termometrów i dostarczy je rząd.
– Po okresie wakacyjnym może być znacznie więcej zakażeń COVID-19 i dlatego powrót do nauki stacjonarnej dla uczniów może być nie najlepszym rozwiązaniem – stwierdził Stanisław Kłak, prezes okręgu podkarpackiego ZNP. – W minionym roku szkolnym we wrześniu najpierw nauka odbywała się w budynkach szkół, ale przy wzroście zakażeń wprowadzono naukę hybrydową. Podobnie może być w nowym roku szkolnym od 1 września. Co do mierzenia temperatury uczniów, to ministerstwo chce wdrożyć te zasady, za którymi jest środowisko nauczycieli. W minionym roku szkolnym stosowano taką metodę i ZNP przychyla się do tego pomysłu. Oczywiście mogą być protesty rodziców i niektórzy z nich mogą sprzeciwić się mierzeniu temperatury. Do takich przypadków dochodziło już na Podkarpaciu.
Stanisław Kłak dodał, że w poprzednim roku szkolnym zdarzyło się np. w gminie Gorzyce (pow. tarnobrzeski), że rodzice byli też przeciwni obowiązkowi noszenia maseczek na korytarzach przez uczniów podczas przerw. Jego zdaniem, testowanie uczniów na COVID-19 byłoby niemożliwe, bo służby sanitarne byłyby pod tym względem niewydolne. W samym tylko w województwie podkarpackim trzeba byłoby przebadać ponad 300 tysięcy dzieci i młodzieży.
Jeszcze w lipcu eksperci z Polskiej Akademii Nauk przyjęli stanowisko, z którego wynika, że personel szkolny powinien zostać w jak największym stopniu zaszczepiony. Osoby niezaszczepione muszą być odsunięte od funkcjonowania w szkole w okresie pandemii, a szczególnie wtedy, gdy przypadków zakażeń w naszym kraju będzie znacznie więcej. Sam minister Czarnek dodał, że nie ma potrzeby obowiązku szczepień wśród nauczycieli.
Stanisław Kłak odniósł się też do ewentualnego obowiązku szczepienia się nauczycieli. – Skoro w Polsce nie ma takiego rygoru dla innych zawodów, to dlaczego taki obowiązek miałby spaść na pedagogów? – pyta. – Jeśli już, to powinno to dotyczyć administracji szkół, bo uczniowie w pierwszej kolejności mają styczność z tymi pracownikami, a dopiero w drugiej z nauczycielami. Apelowaliśmy o to w minionym roku szkolnym. Niestety, takich pracowników, jak m. in. sprzątaczy, czy woźnych, zaszczepiono w nieznacznym stopniu – mówi prezes okręgu podkarpackiego ZNP.
Mariusz Andres



4 Responses to "Nauka ma być w trybie stacjonarnym"