
W powietrzu spędziła prawie 20 tysięcy godzin! Przetarła niejeden szlak. Jako pierwsza zdobyła licencję pilota zawodowego na Politechnice Rzeszowskiej. Pokonywała bariery i walczyła ze stereotypami. – Pomogłam uwierzyć dziewczynom, że kobieta może usiąść
za sterem – podkreśla Adelajda Szarzec-Tragarz, kapitan boeinga 787 w PLL LOT.
Widok kobiety za kierownicą autobusu już nie dziwi. Szokować za to mógł 40 lat temu obraz młodej dziewczyny… pilotującej samolot! Tego wyzwania podjęła się kpt. pil. Adelajda Szarzec-Tragarz, absolwentka pierwszego rocznika specjalizacji pilotażowej Politechniki Rzeszowskiej, pierwsza kobieta, która ukończyła tę specjalność na rzeszowskiej uczelni i pierwsza kobieta w stopniu kapitana latająca na dreamlinerach w PLL LOT! Jej kariera zawodowa to pasmo wielu sukcesów, ale także wyjątkowa historia determinacji i walki o cele, które kiedyś zarezerwowane były tylko dla mężczyzn. To piękna przygoda, która inspiruje.
Rzeszowskie wspomnienia
„Być kobietą, być kobietą…” – śpiewa Alicja Majewska. Pani Adelajda mogłaby jednak śmiało zamienić je na słowa: „Być pilotką, być pilotką”. Pomimo że jej rodzina nigdy nie była związana z lotnictwem, nasza bohaterka już od najmłodszych lat wykazywała spore zainteresowanie lataniem. Wzmianki o unoszeniu się w powietrzu rozpalały wyobraźnię nastolatki. – Swoją przygodę z lotnictwem rozpoczęłam, mając 16 lat, w Aeroklubie Bielsko-Bialskim. Latałam tam na szybowcach oraz ukończyłam szkolenie podstawowe na samolocie Zlin 526 F. Kolejne stopnie wiedzy lotniczej zdobyłam, kształcąc się na Politechnice Rzeszowskiej, na której uzyskałam tytuł magistra inżyniera oraz licencję pilota zawodowego – opowiada pani Adelajda. Okres nauki przypadł na późne lata siedemdziesiąte. Co udało się zyskać dzięki uczelni? Uprawnienia do latania, ale także doświadczenie i silny charakter.
– Dzięki tym studiom mogłam przejść na wyższy etap lotniczego wtajemniczenia i zdobyć licencję pilota zawodowego. Program, który wymaga wielu godzin nalotu oraz nauki z doświadczonymi instruktorami, realizowano w ramach studiów. Dużo zawdzięczam rzeszowskiej uczelni. To są naprawdę studia na najlepszym poziomie, absolwent jest i inżynierem, i pilotem – tłumaczy dziś pani kapitan.
Adelajda Szarzec-Tragarz ma związane z Rzeszowem wspomnienia dotyczące nie tylko kariery zawodowej. – Mieszkałam w domu studenckim Arcus, a w ostatnich latach studiów w Ikarze wraz z moim mężem, studentem kierunku lotniczego. Rzeszów nie był zbyt atrakcyjnym miastem, ale miasteczko studenckie żyło swoim życiem…
Pasażerowie się dziwili
Jak potoczyła się kariera zawodowa pani Adelajdy po zamknięciu etapu nauki w Rzeszowie? – Kończąc studia, wyjechałam do pracy w Warszawie i tam ułożyłam sobie życie – opowiada. Pojawiło się nowe otoczenie i nowe wyzwania.
Gdy zaczynała karierę lotniczą, widok kobiety pilotki wzbudzał dużą sensację. – Rozpoczynałam pracę pilota w PLL LOT w latach osiemdziesiątych jako jedyna kobieta. Budziło to szczególne zainteresowanie wśród współpracowników oraz pasażerów samolotu. Prowadzono wnikliwą ocenę moich umiejętności zawodowych, jednak nie spotkałam się z otwartą niechęcią – zaznacza. Miarą wartości nie stała się więc płeć, ale realne umiejętności. – Może nie dawałam powodu do nierównego traktowania. Stopniowo zmieniało się także całe społeczeństwo, stereotypy dotyczące roli kobiet również uległy zmianie i nie dotyczy to wyłącznie zawodu pilota. Mam jednak satysfakcję, że w tamtym czasie pomogłam innym dziewczynom uwierzyć, że jest to możliwe – wskazuje z dumą.
A czy pani Adelajda wracała jeszcze do miasta, gdzie wszystko się zaczęło? – Po zakończeniu studiów latałam do Rzeszowa, ale najczęściej bywałam tylko na lotnisku. Kiedy jednak udało mi się po latach odwiedzić miasto, okazało się, że nie poznaję miejsc, w których bywałam! Odnowione zabytki i wiele nowych zespołów budynków, ulic i przestrzeni wspólnych sprawia, że miasto zmieniło swoje oblicze – wskazuje.
Być inspiracją
Dziś Adelajda Szarzec-Tragarz jest już na emeryturze. Wciąż jednak jest to postać niezwykle popularna i ceniona w całym polskim środowisku lotniczym, a jej osiągnięcia robią wrażenie. Przez wiele lat pracowała jako pilot samolotów pasażerskich w PLL LOT z nalotem ogólnym blisko 20 tys. godzin, w tym ponad 12 tys. godzin jako kapitan. Latała na samolotach radzieckich an-24, tu-154 oraz na Boeingach 737 i 767, a od połowy 2013 r. na boeingach 787. Co najważniejsze, pani Adelajda to pierwsza kobieta w stopniu kapitana, która usiadła za sterami dreamlinera w Polskich Liniach Lotniczych LOT.
Nic więc dziwnego, że jej postać znalazła się na kartach książki „Dziewczyny na skrzydłach” Anny Rudnickiej-Litwinek, stanowiącej niezwykły zbiór prawdziwych historii polskich lotniczek, które zdobyły niebo. To lektura o pasji, prawdziwych poświęceniach, cierpieniu i bólu, ale także o nadziei i pragnieniach. To książka o zasługach kobiety, w tym także absolwentki naszej rzeszowskiej uczelni.
Własna historia opisana w książce, prawie 20 tys. godzin w powietrzu i status pierwszej kobiety w stopniu kapitana, która usiadła za sterami dreamlinera, to spore dokonanie. – To olbrzymie wyróżnienie i duma. Cieszę się, że tak mi się potoczyło życie i że mogę być dla innych osób inspiracją – słyszymy. Oby więc pozytywne podejście i spory entuzjazm nie opuszczały pani Adelajdy nigdy.
Kamil Lech



One Response to "Kobieta z głową w chmurach"