
W związku z prowadzoną wobec szpitala i personelu szkodliwą kampanią, pełną zmanipulowanych i nieprawdziwych informacji, po raz pierwszy za pośrednictwem mediów zajmujemy stanowisko i mówimy stanowcze dość. Dość pracy w atmosferze zastraszania i dezinformacji prowadzonej przez osoby trzecie – mówił w piątek dr n. med. Janusz Ławiński, dyrektor placówki. Dodał również, że przeciwko radnemu Jackowi Kotuli już wystosowano trzy pozwy sądowe.
Czego dotyczą pozwy? – Zniesławienia szpitala, mojej osoby i lekarzy. Jednak pan radny nie odbiera zawiadomień od sądu i pism od prawników. Domagamy się przede wszystkim zaprzestania działalności przeciwko szpitalowi, pozostałe nasze oczekiwania zależne będą od rozwoju wypadków. W grę wchodzą również odszkodowania, które przeznaczymy na cele charytatywne – mówił Ławiński.
Próba destabilizacji pracy kliniki
– Czuję się cały czas oceniana, atakowana, próbowano mnie usunąć ze stanowiska kierownika kliniki i nadal się próbuje. Jak w takich warunkach można pracować, leczyć i operować?- pytała z kolei dr n. med. Aneta Lewicka-Chomont, kierownik kliniki okulistyki. Pytanie było odniesieniem, do, jak to określiła, kolejnej próby destabilizacji pracy w klinice. Chodzi o pacjenta, wspieranego przez radnego Kotulę, który kilka dni temu podczas zorganizowanej przez Kotulę konferencji twierdził, że stracił wzrok przez zaniechanie leczenia w ww. klinice. Doktor Lewicka odpierała zarzuty twierdząc, że gdy pacjent do nich trafił w połowie stycznia (po wcześniejszej konsultacji w szpitalu miejskim, gdzie nie zgodził się na przyjęcie i nie zastosował do zaleceń), miał bardzo wysokie ciśnienie w oku i bezwzględny ubytek w polu widzenia we wszystkich kwadrantach, co oznacza, że praktycznie nic nie widział. Po przeprowadzonej diagnostyce, uregulowaniu ciśnienia w oku i zabiegu przeciwjaskrowym wyszedł z dużo lepszą widocznością. Dwa tygodnie po przyjęciu, a nie cztery, jak twierdził – tłumaczyła, dodając, że to pacjent, który jest równocześnie pacjentem wielu klinik okulistycznych, między innymi w Katowicach i Lublinie. – Do nas trafił też jeszcze kilkakrotnie, w kwietniu i lipcu, a nawet dzień czy dwa po wystąpieniu z oskarżeniami przeciwko nam, u boku pana Kotuli – mówiła doktor Lewicka-Chomont. – W związku z tym ja mam poczucie krzywdy. A przeciwko radnemu Kotuli złożyłam pozew o zniesławienie już dawno temu. We wrześniu będzie już trzecia rozprawa w tej sprawie. Dlaczego? Bo nazwał mnie „jedynym okulistą w Polsce, ordynatorem okulistyki, który nie umie operować”. Czy jemu to osądzać? Ile my możemy wytrzymać ciągłych ataków, ciągłych nacisków, ciągłego stresu? Przecież przeprowadzamy zabiegi i robimy to z dużym profesjonalizmem i starannością – mówiła.
Szpital funkcjonuje bez zakłóceń
Podczas konferencji podkreślano też, że cały szpital funkcjonuje bez zakłóceń. Także Klinika Gastroenterologii, która ostatnio była atakowana przez profesora Krzysztofa Gutkowskiego za zmniejszenie miejsc rezydenckich z 5 do 4. – Zmniejszenie liczby miejsc szkoleniowych to efekt troski o jakość takiego szkolenia. Warunki nie pozwalają bowiem na kształcenie pięciu specjalistów, bo wszystkich musimy przecież dopuścić do stołu operacyjnego. Nie można się uczyć jeździć samochodem z tylnego siedzenia – tłumaczył obrazowo Robert Staroń, p.o. kierownik kliniki.
Dyrektor Ławiński podkreślał zaś, że Klinika Gastroenterologii pracuje pełną parą, wykonując coraz więcej wysokospecjalistycznych procedur. W dodatku przynosi coraz większe dochody.
Anna Moraniec



11 Responses to "Szpital kontra radny. Grożą kolejnymi pozwami"