Niebo a ziemia

Spotkał mnie mój dawny sąsiad Stasiek i tak powiada: – Nie niszcz nam zdrowia psychicznego i nie pisz tym razem o tych draniach, którzy niszczą praworządność i demokrację. Konkretnie chodzi mi o tę niedawną reasumpcję głosowania w Sejmie, czyli horror o przekupnych dupkach bez honoru. Napisz o takich Polakach, którzy są naszą chlubą…
Niełatwe zadanie, ale napisałem, bo lubię Staśka i też nie lubię wspomnianych przezeń polityków sprzedawczyków. Rzecz będzie o wspaniałym amerykańskim Polaku, który już niebawem przyjedzie do Polski jako nowy ambasador USA w naszym kraju.
To Mark Brzeziński, którego nominacja na tę funkcję powinna sprawić szczególną satysfakcję mieszkańcom Podkarpacia, gdyż jest on synem prof. Zbigniewa Brzezińskiego, mającego bliskie związki z Przemyślem, w którym mieszkali i są pochowani jego zacni przodkowie. Jest to zresztą historia tak bogata, że skromny felieton jej nie udźwignie. Przypomnę zatem jedynie, że profesor Brzeziński, znamienity politolog, wybitny dyplomata i doradca kilku prezydentów USA, uczęszczał przez pewien czas do szkoły powszechnej w Przemyślu, zaś na ścianie domu, w którym mieszkała jego rodzina, wmurowana jest pamiątkowa tablica.
Prof. Zbigniew Brzeziński chętnie odwiedzał Przemyśl, a ja wspominam rok 1990 r., kiedy to przyjechał do tego miasta wraz z… synem Markiem. Podczas spotkania w przemyskim kasynie oficerskim miałem zaszczyt osobiście poznać Profesora (robiłem wtedy relację z tej wizyty dla PAP) i – przepraszam, ale muszę się pochwalić – wypić z nim lampkę szampana, gdyż mimo swej światowej sławy był nader przystępnym człowiekiem. Znajomi mówili o nim po prostu „Zbig”, który obdarzony był poczuciem humoru i umiał się śmiać. Wspominam o tym tylko dlatego, że niekiedy aż żal patrzeć na tych naszych rządzących, których „powaga” najzwyczajniej śmieszy. A już Juliusz Cezar przestrzegał: „Uważajcie na ludzi, którzy się nie śmieją – są niebezpieczni”.
Tymczasem czytam z zadowoleniem, że Mark Brzeziński także jest „ujmującym i błyskotliwym człowiekiem”. Tak określa nowego ambasadora były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który zna go osobiście. A 56-letni dziś pan ambasador, zaprzyjaźniony z prezydentem Joe Bidenem, biegle mówi po polsku, zaś jego żona Natalia napisała w Internecie: „Mark i ja jesteśmy dumnymi Polakami”.
Gdy opowiedziałem sąsiadowi Staśkowi o kim i co napisałem, on krzyknął: – Boże święty! Ci nasi władcy i tacy „amerykańscy Polacy” toż to niebo a ziemia! Może Mark odwiedzi Przemyśl. Przecież jego tata jest honorowym obywatelem naszego miasta…

Jan Miszczak

5 Responses to "Niebo a ziemia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.