
Specjalna firma wynajęta przez gminę Czarna od kilku tygodni próbuje przepłoszyć niedźwiedzia, który, w poszukiwaniu jedzenia, grzebie w śmietnikach w Olchowcu. Na niewiele się to jednak na razie zdaje, bo drapieżnik wabiony resztkami jedzenia pozostawionymi przez turystów, wraca do wioski, co zarejestrowały gminne fotopułapki.
Sytuacja trwa od dobrych kilku tygodni. Po licznych zgłoszeniach od mieszkańców Olchowca o niedźwiedziu przechadzającym się po miejscowości i grzebiącym w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia, wójt gminy Czarna, Bogusław Kochanowicz, zwrócił się z wnioskiem do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie o wydanie zezwolenia na przepłoszenie drapieżnika.
RDOŚ pozytywnie zaopiniował wniosek. Urzędnicy dostali zgodę na płoszenie niedźwiedzi za pomocą petard, pistoletów hukowych i broni gazowej z użyciem kul gumowych i z gazem pieprzowym. Kule, jak podkreślono w odpowiedzi RDOŚ, nie mogą powodować uszkodzeń i okaleczeń zwierząt, a płoszenia z użyciem broni dokonać mogą wyłącznie osoby mające pozwolenie na myśliwską broń palną oraz odpowiednią wiedzę i przeszkolenie z tego zakresu.
Wójt wynajął więc firmę, która teraz patroluje teren w określonych miejscach i próbuje przepłoszyć niedźwiedzia.
– Efekty są, bo niedźwiedź pojawia się w Olchowcu i jego sąsiedztwie nieco rzadziej, ale jednak ciągle wraca w określone miejsca, gdzie znajduje łatwo dostępne pożywienie, co zarejestrowały nasze fotopułapki – mówi Super Nowościom Paulina Płocica z Urzędu Gminy w Czarnej.
Zdaniem urzędników, to wina turystów, którzy nieodpowiednio zabezpieczają śmieci i pozostałości jedzenia. – Taka niedojedzona kiełbasa z grilla czy wyrzucona gdzieś w krzaki kanapka wabi zwierzę. Postawiliśmy tablice informacyjne i specjalne pojemniki na odpady, wielokrotnie apelowaliśmy do turystów, aby odpowiednio zabezpieczali odpady, ale nie do wszystkich trafiają nasze apele i prośby. Mentalności niektórych turystów nie zmienimy – rozkłada ręce urzędniczka.
Zgoda na płoszenie niedźwiedzia została wydana do końca sierpnia. Jeśli do tego czasu gmina nie upora się z drapieżnikiem, najprawdopodobniej wystąpi do RDOŚO przedłużenie zgody na płoszenie zwierząt. – Olchowiec to miejscowość turystyczna, pod koniec września pustoszeje: nie ma turystów – nie ma śmieci, więc problem niejako sam się rozwiąże – mówi urzędniczka i dodaje:. – Kiedy sezon turystyczny się skończy, będziemy mieć czas na opracowanie innych, bardziej skutecznych rozwiązań. A teraz pozostaje nam korzystanie z dostępnych narzędzi, czyli płoszenie drapieżnika. Telefony od zaniepokojonych mieszkańców dzwonią teraz zdecydowanie rzadziej, widać nasz niedźwiedź boi się huku i być może uda nam się go skutecznie wypłoszyć – podsumowuje nasza rozmówczyni.
Martyna Sokołowska



7 Responses to "Płoszą, a niedźwiedź wraca"