
– Jedziemy powalczyć o punkty. Nie znajdujemy się pod wielką presją. Zdajemy sobie sprawę, że zagramy
z drużyną, która gra bardzo ofensywnie i szybko. Pracujemy nad tym i będziemy optymalnie przygotowani – zapowiada przed meczem z Pogonią Szczecin trener PGE Stali Mielec Adam Majewski. Mielczanie przystąpią do konfrontacji z „Portowcami” uskrzydleni zwycięstwem nad Wisłą Kraków. Nad Odrą o triumf będzie jednak znacznie trudniej.
Biało-niebiescy w daleką podróż do Szczecina udali się w piątek transportem lotniczym.
– Jesteśmy na drugim krańcu Polski, więc cieszę się, że udało się załatwić lot samolotem. Po meczu wracamy autobusem, bo nie ma połączenia lotniczego. Nasz szybki transport ma duże znaczenie, ale najważniejsze będzie to co na boisku – mówi Adam Majewski, szkoleniowiec mieleckich piłkarzy, którzy drogą powietrzną do stolicy Pomorza Zachodniego udadzą się bez kontuzjowanego Bożidara Czorbadżijskiego. Bułgar wciąż leczy uraz, którego nabawił się w starciu z Górnikiem Zabrze. Niewykluczone, że do samolotu wsiądzie za to Maciej Domański, który w bieżącym sezonie nie zdołał jeszcze wybiec na ekstraklasowe boiska. Sukcesywnie do kadry pierwszej drużyny zaczyna pukać także Kamil Kościelny. Wychowanek Stali wyleczył się z przewlekłej kontuzji i zaczął systematyczne treningi. Defensor mielczan ostatni mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej zagrał 18 grudnia zeszłego roku, kiedy mielczanie wygrali w stolicy z Legią 3-2. – Kamil trenuje z zespołem na pełnym obciążeniu już od dłuższego czasu. Brakuje mu rytmu meczowego, rozegrał dwa spotkania w zespole rezerw i jest bardzo blisko kadry meczowej. Czekamy na niego. Jest to zawodnik doświadczony, o określonych umiejętnościach. Mam nadzieję, że będzie naszym istotnym wzmocnieniem – zdradza trener Majewski. Nie wydaje się jednak, aby wspomniany piłkarz wsiadł do samolotu już w piątek.
Pogoń silna w obu formacjach
– Pogoń szybko operuje piłką, gra na jeden, dwa kontakty, dlatego musimy być bardzo dobrze zorganizowani – zaznacza opiekun PGE Stali. „Portowcy” w sobotę zapewne zagrają nader ofensywnie, a przyjezdni będą raczej skazani na grę w defensywie przez dłuższą część meczu. Gra w ataku pozycyjnym to spory, choć nie największy atut brązowego medalisty ubiegłego sezonu. O tym, że Pogoń lubi mieć futbolówkę przy nodze świadczą statystyki. W minionych rozgrywkach granatowo-bordowi utrzymywali się przy piłce średnio 55 procent – co było trzecim wynikiem w lidze. Mimo kreowania gry szczecinianie stali na bakier w wykończeniu stworzonych sytuacji, których konstruowali bardzo dużo (1,9 na mecz), ale nie potrafili ich finalizować, będąc najmniej skuteczną ekipą ekstraklasy (26 procent skuteczności). Na szczęście dla graczy Kosty Runjaica zawsze na wysokości zadania stała defensywa. Organizacja gry w obronie była najlepsza w Polsce (23 stracone gole). Biało-niebiescy pokazali, że i oni potrafią skruszyć ten szczelny mur. W rundzie wiosennej stalowcy ograli „Portowców” na własnym stadionie 1-0 po bramce Marcina Flisa. Jeśli Stal w Szczecinie zagra co najmniej tak, jak z Wisłą Kraków, można z optymizmem liczyć na korzystny rezultat. – Nie chcę po czterech spotkaniach mówić, że to docelowy styl. Myślę, że na koniec rundy, po transferach, po powrotach do pełnej dyspozycji kontuzjowanych, będziemy mogli mówić bardziej o tym, w jakim stopniu udało się zrealizować plan. Trenujemy na 100 proc., a na ile ta Stal jest moja? Na taką odpowiedź jest za wcześnie – uważa Majewski, dodając: – Fajnie, że drużyna podniosła się i mam nadzieję, że tak będzie co mecz, ale nie mam do końca na to wpływu, bo to jest piłka, a człowiek jest tylko człowiekiem i mecz meczowi nie jest równy.
Po czterech kolejkach granatowo-bordowi uzbierali 7 „oczek”, tracąc do liderującego Lecha Poznań 3 punkty. Pogoń w międzyczasie odpadła z eliminacji Ligi Konferencji, uznając wyższość chorwackiego NK Osijek, który w dwumeczu okazał się lepszy o jedną bramkę (0-0, 0-1). „Portowcy” w ostatnim meczu ulegli Zagłębiu Lubin 0-2 i nie wyobrażają sobie, aby po raz kolejny mieli potknąć się z niżej notowanym rywalem. Gra pod presją szczecinian może okazać się korzystna dla mielczan, bo ci, jak wspomniał szkoleniowiec biało-niebieskich, udadzą się na północną zachodnią część kraju bez większego ciśnienia.
POGOŃ – PGE STAL M.
SOBOTA, GODZ. 15
TRAMSMISJA CANAL+SPORT
Łukasz Szczepanik



3 Responses to "Pora na „Portowców”"