„Bo ja jestem pies, a nie świnia…”, czyli kogo obraził Władysław Frasyniuk

Zaledwie 4 dni temu odchodziliśmy 53. rocznicę pewnego wydarzenia. Konkretnie to operacji „Dunaj”. Za wiele się o tym w naszej ojczyźnie nie mówiło i nie mówi teraz, bo chwalić się nie mamy tu czym. Operacja „Dunaj” to bowiem brutalne zdławienie wolnościowego ruchu w byłej Czechosłowacji, wykonane przy pomocy żołnierzy ZSRR, NRD, Bułgarii, Węgier i Polski (!). W tamtych czasach zrodził się dowcip, jak to czterej pancerni i pies dojeżdżają do granicy w Cieszynie swoim czołgiem i Szarik wyskakuje przez właz wozu bojowego. „A ty co robisz? Dokąd to? Jedziemy do Czechosłowacji” – wołają doń pancerni. „Ja nie jadę” – odszczekuje zdecydowanie owczarek. „Jak to? Dlaczego? Rozkaz był!” – przekonują żołnierze. „A bo ja jestem pies, a nie świnia” – stwierdza Szarik i szybko oddala się od swoich towarzyszy. Zabawne? Dla jednych owszem, dla innych mniej, ale czy ktoś zwrócił uwagę na dość klarowną sugestię, że w odróżnieniu od Szarika świniami w tej operacji okazali się żołnierze? A czy czasem nazwanie kogoś świnią nie jest obraźliwe? No jest, ale nie brak takich, którzy uznają, że tak właśnie należałoby tamtych żołnierzy – idących i jadących do Czechosłowacji, by zdławić tam siłą ruch wolnościowy – nazwać. I chętnie przyklasnęliby temu, by takim żołnierzom np. zmniejszyć świadczenia emerytalne. Bo takim, którzy zwalczali ruch niepodległościowy się nie należą! A że oni tylko wykonywali rozkazy? To trzeba było nie wykonywać! Rozkaz to nie jest wytłumaczenie, gdy rozkaz jest głupi albo haniebny.
Po co w ogóle o tym wspominać – zapytałby ktoś…Czy my większych i bardziej aktualnych problemów nie mamy? Czwarta fala pandemii u progu, rząd w rozsypce szykuje nam Polski Ład, który – jak wszystko na to wskazuje – będzie polską katastrofą, inflacja rośnie, rządzący zwalczają wolne media, a na naszej granicy z Białorusią koczują w nieludzkich warunkach uchodźcy z Afganistanu. No właśnie…O sytuacji na tejże granicy, a raczej o zachowaniu się na niej naszych żołnierzy wypowiedział się na antenie TVN24 Władysław Frasyniuk. Ta żywa legenda „Solidarności” użyła mocnych słów. – Tak nie postępują żołnierze. Śmieci po prostu. To nie są ludzkie zachowania – trzeba to mówić wprost. To antypolskie zachowanie. Ci żołnierze nie służą państwu polskiemu, przeciwnie – plują na te wszystkie wartości, o które walczyli pewnie ich rodzice, albo dziadkowie – powiedział Frasyniuk dodając, że ma wrażenie, iż „to wataha psów, która osaczyła biednych, słabych ludzi”.
Po tej wypowiedzi legendarnego opozycjonisty zawrzało! TVN24 wydało specjalne oświadczenie, w którym stacja ubolewa, że nie było na słowa Frasyniuka odpowiedniej reakcji ze strony prowadzącego program oraz podkreśla, że sprzeciwia się każdej, także słownej agresji. Premier Mateusz Morawiecki zaczął „grzmieć”:
– Padły słowa, które muszą się spotkać z potępieniem. Zaangażowany w działania opozycji Władysław Frasyniuk w sposób wyjątkowo podły obrażał żołnierzy Wojska Polskiego na antenie telewizji TVN24
– upajał się tą sytuacją Morawiecki. Ten sam Mateusz Morawiecki, który nie słyszał chyba, jak pod adresem Polaków padały słowa o zdradzieckich mordach i gorszym sorcie. Nie zauważył też, że jego własny minister obraża osoby LGBT oraz innych licznych incydentów tego rodzaju z udziałem swego idola – Jarosława Kaczyńskiego i innych polityków PiS. – Szkoda słów i komentarzy na prostacką wypowiedź jednego z najważniejszych autorytetów TVN24. Takie zachowania trzeba konsekwentnie zwalczać” – napisał na Twitterze szef MON, Mariusz Błaszczak, zapowiadając zgłoszenie sprawy wypowiedzi Frasyniuka do prokuratury.
Tak czysto teoretycznie, czy gdyby W. Frasyniuk zmodyfikował nieco przytoczony przez nas na początku dowcip i Szarik wyskakiwałby z czołgu na granicy z Białorusią deklarując, że jest psem a nie świnią, to spotkałoby się to z równym oburzeniem, jak jego słowa na antenie TVN24 czy też z mniejszym, albo większym? Władysław Frasyniuk jest znany z dosadnego języka – fakt. Władysław Frasyniuk jako legendarny opozycjonista ma mandat do oceniania sytuacji w Polsce na pewno większy niż pan Morawiecki, Duda i Kaczyński razem wzięci – fakt. Nikt nie powinien posługiwać się inwektywami i obrażać innych, nawet jeśli uważa, że czynią źle – też – kolejny – fakt. Nie pochwalamy zatem sposobu, w jaki Władysław Frasyniuk przedstawił swe zdanie na temat zachowania żołnierzy na granicy wobec imigrantów.
Jednakowoż jako Polacy jeszcze bardziej nie pochwalamy tego, co robi nasz rząd nie tylko w sprawie imigrantów, ale tak w ogóle. I od prokuratury oczekiwalibyśmy raczej zainteresowania się wreszcie na serio 70 milionami złotych straconymi na wybory, których nie było, aferą z respiratorami od handlarza bronią, „Srebrną” i wynikami kontroli NIK w resorcie sprawiedliwości oraz szeregiem afer z udziału polityków PiS, a nie emocjonalną wypowiedzią Frasyniuka! Dlaczego|? Bo kolokwialnie mówiąc, prokuratorzy powinni zajmować się poważnymi sprawami, a nie – znów kolokwialnie mówiąc – głupotami.

Redaktor Monika Kamińska

58 Responses to "„Bo ja jestem pies, a nie świnia…”, czyli kogo obraził Władysław Frasyniuk"

Leave a Reply

Your email address will not be published.