
Nie słabnie zainteresowanie opinii publicznej aferą mailową i podejrzeniami dotyczącymi załatwiania krewnym i znajomym stanowisk w spółkach Skarbu Państwa przez Joachima Brudzińskiego, obecnego europosła PiS. Do skrzynek mailowych naszych dziennikarzy trafia coraz więcej informacji na ten temat. Tymczasem PGE S.A., gdzie młoda kobieta pisząca rzekomo do Brudzińskiego miała poprzez niego poszukiwać pracy i tytułować go „wujkiem”, odmówiło nam udzielenia informacji, zasłaniając się ochroną danych osobowych.
Ujawnienie przez rosyjski kanał Telegram treści wspomnianego maila to pokłosie tzw. afery mailowej. Hakerzy włamali się na konta poczty elektronicznej ważnych polityków partii rządzącej i teraz są w posiadaniu wszelkich zawartych tam informacji. Rządzący zapewniali, że nic się nie stało, a to, co udało się hakerom wykraść, nie ma charakteru poufnego ani tajnego. Trudno powiedzieć na ile to prawda, bo nasza władza, informując opinię publiczną o najróżniejszych sprawach, nierzadko mija się z prawdą.
Mail, który ukazał się niedawno na Telegramie, ma rzekomo pochodzić ze zhakowanej prywatnej skrzynki mailowej europosła PiS, Joachima Brudzińskiego, który był jego pierwotnym adresatem. Brudziński miał przesłać treść maila na sejmową skrzynkę posła PiS, Michała Jacha. Stać się to miało w listopadzie 2018 roku, kiedy to J. Brudziński był szefem MSWiA. – Cześć wujku, w załączeniu przesyłam nasze aktualne CV oraz opisy stanowisk na których pracowaliśmy obecnie (zał. 1). Myśleliśmy nad twoją propozycją, jednak nadal bardziej skłanialibyśmy się w stronę Rzeszowa, nawet ze względu na studia czy możliwość wynajęcia mieszkania. Nie chcemy jednak robić kłopotów i jeśli będzie problem ze znalezieniem czegoś w Rzeszowie, to Grupę Azoty Tarnów również bierzemy pod uwagę. W pierwszej kolejności myśleliśmy nad PGE, pod kątem dystrybucji albo eksploatacji sieci, pracę w jednostkach terenowych typu pogotowie (zał. 2), utrzymanie ruchu lub też pracę w elektrowni w obrębie Rzeszowa” – tak miała napisać do Joachima Brudzińskiego 25- letnia wówczas kobieta, absolwentka Politechniki Krakowskiej, która od 2016 roku pracowała na stanowisku specjalistki ds. eksploatacji sieci w spółce Tauron Dystrybucja. Osoba ta, która w loginie adresu mailowego miała swe imię i nazwisko, pisała do „wujka” o sobie oraz o swoim chłopaku. Teraz ów chłopak jest już narzeczonym, a może i mężem wspomnianej kobiety. Wiadomo to stąd, że na wirtualnej tablicy ogłoszeń parafialnych pewnej parafii w Małopolsce 8 sierpnia była zapowiedź, że para przygotowuje się do sakramentu małżeństwa. Narzeczony autorki maila „magisterkę” też zrobił na Politechnice Krakowskiej i także pracował wówczas w Tauronie.
Teraz tych dwoje ma być zatrudnionych w PGE S.A. – Ta pani (…) z emaila pracuje w PGE w rejonie energetycznym Rzeszów w wydziale majątku sieciowego na stanowisku inżyniera ds. majątku sieciowego – napisał do nas Czytelnik (dane znane redakcji), dodając, że w spółce pracuje też narzeczony autorki maila do rzekomo J. Brudzińskiego.
Naturalnie o całą sytuację jeszcze przed naszą pierwszą publikacją na ten temat zapytaliśmy europosła Joachima Brudzińskiego drogą mailową. Do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Natomiast po otrzymaniu informacji od naszego Czytelnika, o zatrudnienie wspomnianych przezeń osób w PGE S.A. zapytaliśmy biuro prasowe spółki. Podkreśliliśmy przy tym, że wyjaśnienie tej sytuacji służy ważnemu interesowi społecznemu. Biuro Prasowe PGE odpowiedziało nam błyskawicznie, ale bez konkretów. – Ze względu na ochronę danych osobowych, nie udostępniamy informacji o osobach zatrudnionych w PGE – czytamy w mailu od niego.
Tak więc oficjalnie nie sposób dowiedzieć się, czy kobieta pisząca rzekomo do wówczas ministra spraw wewnętrznych i administracja i tytułująca go „wujkiem” pracuje wreszcie wraz z narzeczonym tam, gdzie chcieli, czy nie. Milczenie ze strony J. Brudzińskiego w tej sprawie i odmawianie odpowiedzi przez PGE z pewnością nie służy wizerunkowi ani europosła, ani spółki.
Monika Kamińska



20 Responses to "„Wujek” z PiS załatwił pracę rodzinie?"