
Na dworze burza, więc siadam przed komputerem, żeby coś sensownego przeczytać. A tam teksty jeszcze bardziej burzliwe. Może z wyjątkiem wywiadu, jaki prezes TK Julia Przyłębska udzieliła Onetowi. Zapytana o spotkania z prezesem Kaczyńskim, postawiła sprawę jasno, klarownie i zrozumiale: „Można siedzieć do późnej nocy i dyskutować o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości”.
Ponieważ byłem sam i nie miałem z kim podyskutować o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości, więc przeszedłem do kolejnych wiadomości. A w nich czytam, że Onet odkrył, iż najbardziej zaufani ludzie ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka zarabiają kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. I to już nie jest nicość, mimo że PiS przyjęło uchwałę w sprawie nieobsadzania intratnych stanowisk swoimi ludźmi. Ale łysego nie wyciągniesz z bagna za włosy. Więc nie ma się co dziwić, że ponoć za cztery dni pracy w spółce SP ludzie Błaszczaka dostają nawet 87 tys. zł, zaś członek rady nadzorczej zbrojeniowej spółki Exatel zarabia 21 tys. zł dziennie.
Nie zdradzę, ile płacą mi za ten felieton, żeby ludzie Błaszczaka nie pękli ze śmiechu.
Owa rada jest obsadzona wyłącznie przez totumfackich ministra obrony narodowej – donoszą autorzy artykułu w Onecie. I biadolą, że spółka długo broniła się przed ujawnieniem danych o zarobkach.
A niby dlaczego miała się nie bronić, skoro rzecz dotyczy ministerstwa obrony?
Zdaniem Onetu, szef tego resortu posiada grono bardzo oddanych mu ludzi, podążających za nim przez kolejne ministerstwa, bo „ostatecznym celem Błaszczaka ma być teka premiera”. Chyba zaczynam lubić nawet Morawieckiego…
Tego dnia Onet sporo miejsca poświęcił MON, donosząc w kolejnym materiale, że w br. minister obrony nie będzie patronem dorocznego pikniku Rodziny Radia Maryja pn. „Dziękczynienie w rodzinie”. Dziwna sprawa, bo dotąd MON zawsze temu piknikowi patronowało, obok biskupa toruńskiego i prezydenta miasta. Tym razem nie wpłynął jednak wniosek o objęcie patronatem tego wydarzenia. Czyżby takie szafowanie naszymi pieniędzmi oburzyło nawet ojca dyrektora, który skonstatował, że tak ogromny szmal powinien być rozsądniej wykorzystany i trafić choćby do niego?
Myślę, że wątpię, choć piknik bez MON i tak zapowiada się imponująco. Gwiazdą będzie „Bayer Full”. Ponadto przewidziano m. in. stoiska gastronomiczne oraz sprzedaż kożuchów góralskich, dzięki czemu owieczki ojca dyrektora będą mogły przyodziać się w futra z owieczek góralskich. Piękna sprawa! A przy okazji można by jeszcze zainicjować ekscytującą naród dyskusję o byciu bytu, który dokonuje się w nicościowaniu nicości.
Jan Miszczak



5 Responses to "Nicościowanie nicości"