Jednych karzą za to, że szczepili na potęgę, innych o to proszą

Według informacji przekazanych przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych, Polska odsprzedała już 5 mln dawek szczepionki przeciwko COVID-19. Ponad 2,4 mln dawek Pfizera trafiło do Hiszpanii, 600 tys. dawek dotarło to Portugalii, a 1 mln dawek Moderny do Norwegii. Do Australii przekazano także 1 mln dawek preparatu Pfizera.Dlaczego? Ponieważ w Polsce spadło zainteresowanie szczepieniami. Nie pomogła loteria szczepionkowa oferująca cenne nagrody dla szczepiących się, ani straszenie wprowadzeniem obostrzeń czy obowiązku szczepień, a nawet obecywanie przywilejów dla zaszczepionych. Połowa społeczeństwa mówi szczepieniom nie i trudno będzie ich teraz przekonać do zmiany postawy. A jeszcze niedawno do szczepień ludzie ustawiali się w długich kolejkach. Przykładem CM Medyk, który w czasie największego zainteresowania szczepieniami zaangażował w punktach szczepień wszystkie siły i szczepił na potęgę, nawet po 4 tys. osób dziennie, nie przestając w dni wolne od pracy czy święta. „Bo szczepienia to nasza przepustka do normalności” – mówił prezes Medyka Stanisław Mazur. Ale sukces często kole w oczy. Znaleźli się tacy, którzy zaczęli przygladać się Medykowi bardzo krytycznie i ze wszystkich stron, i złożyli zażalenie do wszystkich możliwych insytucji, a to sanepidu (zarzuty się nie potwierdziły), a to do Narodowego Funduszu Zdrowia (przeprowadzone czynności kontrolne potwierdziły, że w punkcie szczepień doszło do naruszenia zasad Narodowego Programu Szczepień). W toku postępowania ujawniono, że w tym punkcie zaszczepiono osoby, które nie były w czasie przyjęcia preparatu uprawnione do zaszczepienia przeciwko COVID-19. I dobra passa się skończyła. Nękany kontrolami patrzącymi mu na ręce i przeszkadzającymi w pracy, Medyk wyhamował. W międzyczasie wyhamowała też pandemia, a liczba nowych zachorowań zaczęła radykalnie spadać. Trzecia fala powoli, ale odpłynęła i ludzie stracili zainteresowanie zaszczepieniem się. Ba, wręcz mówili, jaka pandemia, przy kilkudziesięciu zachorowaniach w skali kraju? Czego się tu bać? Odpowiedzialność? A czy państwo jest odpowiedzialne wydając setki milionów na felerne maseczki nic niewarte, albo niedostarczone respiratory czy inny sprzęt zamawiany u przypadkowych osób lub znajomych „królika”. Tymczasem fundusz, który dopatrzył się jakichś nieprawidłowości, grozi nałożeniem wielomilionowej kary na Medyka. Za co? Za to, że szczepił na potęgę? Że umiał zachęcić ludzi do szczepień, sam najpierw szczepiąc cały swój personel (nic tak nie działa na wyobraźnię, jak przykład idący z góry)? Że potrafił wykorzystać wszystkie dawki nic nie marnując (w Polsce zutylizowano dotychczas 352 tys. 729 dawek)? Karząc jednego za wzorcowe szczepienia, zachęca się jednocześnie innych świadczeniodawców, by jeździli po całym regionie i szczepili każdego, kto tylko zechce. Nie wymagając żadnych skierowań, ba, proponując szczepionkę do wyboru i koloru. Gdzie tu jakikolwiek sens? Nie mówiąc o sprawiedliwości, a przede wszystkim trosce o zdrowie i życie ludzi.

Redaktor Anna Moraniec

6 Responses to "Jednych karzą za to, że szczepili na potęgę, innych o to proszą"

Leave a Reply

Your email address will not be published.