Do ostatniego koczującego uchodźcy?

Ktoś, kto wcale nie interesuje się bieżącymi wydarzeniami, oglądając tę scenę mógłby pomyśleć, że to scena z filmu komediowego i to takiego w stylu Monty Pythona. Gdyby tak nie wiedzieć kim jest biegający facet z dużą torbą i kim są osaczający go mundurowi, to mogłoby wydawać się zabawne. Ale wiemy, kim są osoby, które w tym wzięły udział i do śmiechu nam nie jest. Ten mężczyzna usiłujący przedrzeć się przez kordon mundurowych to poseł na Sejm RP, Franciszek Sterczewski z KO. To się działo całkiem na serio, to nie zawody, ani ćwiczenia. Polski poseł w swoim własnym kraju popychany, szarpany i goniony jak przestępca przez polskich żołnierzy, policjantów i strażników granicznych. Za co? Dlaczego? A bo chciał on uczynić rzecz straszną i groźną dla bezpieczeństwa naszego państwa: dać głodnym ludziom jedzenie. Ci ludzie jednak nie zasługują, zdaniem naszej władzy, na jedzenie ani picie, na żadną pomoc. Oni są – jak nas przekonują rządzący – wielkim zagrożeniem dla nas! Nie wiadomo, co mogą nam zrobić umęczeni, wyczerpani, głodni i spragnieni ludzie koczujący na naszej granicy z Białorusią od kilkunastu dni, ale wiadomo, że coś strasznego. A poseł z KO najwyraźniej chciał im w tym czymś strasznym pomagać! Dlatego można i trzeba było go popychać, szarpać i trącać. Co tam jakiś immunitet, co tam to, że ludzie go do Sejmu wybrali. Jeszcze inny poseł, niejaki Mariusz Kałużny z Solidarnej Polski Ziobry domaga się, by Sterczewski zrzekł się poselskiego mandatu, bo, zdaniem Kałużnego, ośmiesza on polski Sejm. Ciekawe, że pan poseł Kałużny nie dostrzegł, jak bardzo Sejm ośmieszyła jego klubowa koleżanka, Elżbieta Witek, ogłaszając reasumpcję sławetnego głosowania, jak go ośmieszają codziennie politycy PiS i Solidarnej Polski, a także ostatnio posłowie Kukiz’15. Wg Kałużnego, to Sterczewski Sejm ośmieszył, bo chciał głodnym ludziom dać jedzenie… Takich – Proszę Państwa – dożyliśmy „standardów”, że policja bije kobiety i łamie im ręce, gdy legalnie protestują, a gdy wśród nich jest posłanka, to traktuje ją gazem łzawiącym. Takie mamy „standardy”, że nasi żołnierze i strażnicy graniczni dostają rozkaz niedopuszczania do głodnych i wycieńczonych ludzi wolontariuszy z pomocą, a nawet posła z reklamówką z jedzeniem. Dostają też rozkazy zagłuszania warkotem silników i syrenami krzyków tych ludzi czekających na pomoc. I rozkazy te – niestety -wbrew temu, czym powinna być ich służba, gorliwie wypełniają.
Tak, wiemy, co mówią politycy partii rządzącej, że koczujący na granicy to prowokacja Łukaszenki. Tak, wiemy, że Polska się przed Łukaszenką nie ugnie i będziemy „walczyć” aż padnie ostatni… No właśnie kto? Ostatni z tych wycieńczonych uchodźców?
Jak na ironię całkiem niedawno na jednym z kanałów TVP wyemitowano film Waldemara Krzystka pt. „Ostatni prom”. Fabuła tego obrazu z 1989 r. rozgrywa się w PRL-u. Z portu w Świnoujścia wyrusza prom „Wilanów”, który ma „obwieźć” wycieczkę po bałtyckich miastach. Pierwszym z nich ma być Hamburg, gdzie spora część wycieczkowiczów zamierza zostać. W trakcie rejsu załoga promu otrzymuje wiadomość o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego i rozkaz powrotu do Świnoujścia. Na promie zaczynają dziać się dantejskie sceny… Część pasażerów skacze do morza, za wszelką cenę nie chcąc wracać do kraju, gdzie najpewniej czeka ich gehenna za ich opozycyjną działalność. Niemieckie służby wyciągają zmarzniętych ludzi z wody, niektórzy nie przeżywają skoku za burtę… Tak, Drodzy Państwo, to się zdarzyło naprawdę! Tak, to nasi rodacy byli uchodźcami i oczekiwali pomocy od ówczesnych służb RFN. Tak, to Polacy pojawili się na wodach terytorialnych tego państwa wbrew zasadom. Ale Niemcy naszych rodaków ratowali! Pomogli im dostać się do swego kraju i pozwolili zostać. Może kiedyś powstanie film o uchodźcach koczujących teraz na naszej granicy z Białorusią… Może pojawi się w nim postać posła biegającego między ludźmi w mundurach z reklamówką pełną jedzenia… Może dowiemy się z tego filmu, że ci ludzie nam zagrażali, a poseł ośmieszył Sejm. Wszystko zależy od tego, jaka będzie władza w Polsce i czy będzie zakłamywać historię. Na razie mamy taką, która systematycznie i konsekwentnie ją zakłamuje i czyni to sprawniej niż ta za czasów PRL-u. Zastanówmy się dokąd my, Polacy, zmierzamy…

Redaktor Monika Kamińska

 

88 Responses to "Do ostatniego koczującego uchodźcy?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.