
Zebrana w śledztwie dokumentacja zostanie przekazana biegłym medykom, których zadaniem będzie ustalenie przyczyn i okoliczności śmierci oraz ocena prawidłowości postępowania personelu medycznego, który miał kontakt ze zmarłą pacjentką.
Śledztwo w sprawie śmierci 70-letniej kobiety zostało wszczęte na wniosek jej krewnych 28 października 2020 roku przez Prokuraturę Rejonową w Sanoku. Toczy się z artykułu 155 Kodeksu Karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci.
Śledztwo przejęła później Prokuratura Okręgowa w Krośnie. W sprawie została zabezpieczona dokumentacja medyczna i monitoring, przesłuchani zostali także świadkowie, w tym krewni zmarłej kobiety i personel medyczny, który miał z nią kontakt przed śmiercią.
– W sprawie przeprowadzone zostało postępowanie dowodowe, którego celem było ustalenie wszystkich istotnych okoliczności zdarzenia. Obecnie zachodzi potrzeba zasięgnięcia opinii biegłych z zakresu medycyny celem ustalenia, czy zgodnie z aktualną wiedzą medyczną działania personelu medycznego szpitala w Sanoku oraz szpitala w Brzozowie były prawidłowe, a także wyjaśnienia, czy personel medyczny wyżej wymienionych szpitali dopuścił się zaniedbań w zakresie udzielenia pacjentce właściwej pomocy medycznej oraz czy mają one związek z jej śmiercią
– powiedziała Super Nowościom Monika Kaszubowicz, zastępca prokuratora okręgowego w Krośnie.
Ze względu na dobro śledztwa, prokuratura nie udziela szczegółowych informacji w sprawie.
Nieumyślne spowodowanie śmierci zagrożone jest karą pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Karetka krążyła między szpitalami
Dramatyczne wydarzenia, których konsekwencją była śmierć mieszkanki Sanoka, rozegrały się 25 października 2020 roku. Około godziny 13.30 zespół ratownictwa medycznego w Sanoku został wezwany do 70-letniej kobiety, która skarżyła się na nasilające się duszności i problemy z sercem.
W domu ratownicy wykonali teletransmisję zapisu EKG, zachodziło bowiem podejrzenie, że pacjentka może mieć zawał i przesłali wyniki do Podkarpackiego Centrum Interwencji Sercowo-Naczyniowych Carint. Po konsultacji telefonicznej lekarz stwierdził, że pacjentka nie ma objawów zawału, nie ma więc podstaw do przyjęcia jej na oddział.
Zespół ratownictwa medycznego udał się z pacjentką do szpitala w Sanoku, który od 21 października funkcjonuje jako szpital jednoimienny i zgodnie z wytycznymi wojewody, może przyjąć pacjenta bez potwierdzonego COVID-19 tylko w sytuacji, kiedy jego stan nie pozwala na transport do innego szpitala.
Tam jeszcze skonsultowano stan chorej z lekarzem SOR, a dokumentację medyczną chorej przedstawiono w Centrum Carint. Ze względu na brak testu PCR (wymaganego do przyjęcia w szpitalu jednoimiennym) i zmian w EKG, chora nie została przyjęta. Lekarz zalecił dalszą diagnostykę – prześwietlenie płuc i test na koronawirusa.
W pewnym momencie kobieta przestała oddychać
Dyspozytor skierował więc karetkę z pacjentką do szpitala w Brzozowie. Tam kobiecie został zrobiony test PCR na koronawirusa, który wyszedł pozytywny. W związku z brakiem wolnych izolatek, szpital odmówił jednak przyjęcia kobiety na oddział.
Dyspozytor ponownie skierował karetkę do szpitala w Sanoku. W tym czasie pod SOR-em stały już dwa ambulansy, które czekały na przyjęcie na oddział ratunkowy. Karetka z pacjentką niewydolną oddechowo była trzecia.
W pewnym momencie kobieta przestała oddychać. Załoga karetki rozpoczęła resuscytację. O sytuacji został poinformowany personel SOR, do pomocy ruszyło dwóch lekarzy. Pacjentka została przyjęta na oddział ratunkowy, gdzie pomimo trwającej ponad godzinę akcji ratunkowej, zmarła.
Kierownictwo sanockiego szpitala i Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego zaraz po zdarzeniu zapewniało w Super Nowościach, że podlegli im pracownicy – lekarze i ratownicy zachowali się zgodnie z obowiązującymi procedurami i wytycznymi oraz poleceniami dyspozytora.
Martyna Sokołowska



10 Responses to "Kolejka karetek i śmierć na SOR"