
Prawdopodobnie po 10 września w Warszawie zostanie zorganizowany ogólnopolski strajk pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Manifestacje zaplanowano również w regionach, w tym na Podkarpaciu. Pracownicy żądają spełnienia 12 postulatów, m.in. wypłaty podwyżek w wysokości 1000 zł netto. Dodają, że jeśli nie zostaną zrealizowane ich postulaty, to odejdą od biurek i nie będą wypłacać świadczeń, w tym emerytur.
Frustracja pracowników ZUS-u narasta od kilku tygodni, szczególnie w sytuacji, gdy rząd, posłowie i senatorowie przyznali sobie olbrzymie podwyżki, a osoby zatrudnione w zakładzie ubezpieczeń mogą sobie o tym jedynie pomarzyć. W ostatnim okresie koronawirusowym na pracowników nałożono dodatkowe obowiązki, ale nie podwyższono im pensji. Zdarzało się, że aby wypełnić swoje obowiązki pracowali po 12 godzin na dobę, a nawet w soboty i niedziele.
– Planujemy manifestację w Warszawie przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów – mówi Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący OPZZ. – Do strajku ma się dołączyć też „Solidarność” i związki zawodowe reprezentujące pracowników ZUS. Żądamy od rządu 12 procent podwyżki dla pracowników zakładu ubezpieczeń, ale rząd zaproponował tylko 4,4 procent. Prowadzone są jeszcze mediacje ze stroną rządową. Jeśli nasze postulaty, nie zostaną spełnione, to będziemy zmuszeni przeprowadzić strajk, również we wszystkich województwach.
Najważniejsze postulaty pracowników przekazane przez związek zawodowy, to m.in.: podwyższenie wynagrodzeń o 1 tys. zł netto, zwiększenie zatrudnienia w taki sposób, by dostosować je do potrzeb instytucji, zaniechanie zlecania pracownikom godzin nadliczbowych w celu realizacji dodatkowych zadań czy przestrzeganie planów urlopowych.
Ponadto zażądano poprawienia warunków pracy m.in. przez wyposażenie biur w podstawowy sprzęt. Ten, który funkcjonuje obecnie, utrudnia sprawne realizowanie zadań – to opinia związkowców. Dochodziło też do sytuacji, gdy w pokoju na 16 metrach kwadratowych przebywały cztery osoby, gdzie były cztery biurka, a temperatura w lecie sięgała 35 stopni Celsjusza. Brak klimatyzacji, w jednej ręce trzymało się kanapkę, a drugą pracowało przy komputerze. Kuchnia w wielu oddziałach ZUS-u wprawdzie jest, ale nikt tam nie chodzi, bo nie ma na to czasu.
Żądania związku zawodowego zostały przekazane zarządowi ZUS. To jest spór zbiorowy między pracownikami a pracodawcą. Jeśli nie zostaną spełnione postulaty, to strony czekają rokowania i mediacje. W razie niepowodzenia, związkowcy w imieniu pracowników zorganizują ogólnopolski strajk. Z 12 postulatów, zarząd ZUS-u, jak twierdzi, może spełnić tylko trzy. Jednym z odrzuconych żądań są podwyżki.
– Nie ma jeszcze konkretnego terminu strajku, ale prowadzone są mediacje z pracodawcą – mówi Beata Wójcik, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników ZUS. – Rozmowy mają potrwać do 10 września. Jeśli nie dogadamy się z zarządem ZUS, to po 10 września możemy przystąpić do strajku. W ZUS-ie 80 procent to kobiety, wiele z nich ma dzieci i zdarzało się, że nie mogły się nimi zajmować, bo musiały pracować po godzinach, a nawet w dni wolne od pracy. Dlatego żądamy zwiększenia kadry. Na pewno z powodu strajku nie będzie utrudnień w wypłacie emerytur, bo są one rozdzielane automatycznie, systemowo, ale z powodu protestu nowe świadczenia, dopiero co przyznane, mogą być wypłacane z opóźnieniem.
Beata Wójcik dodała, że sytuacja w ZUS-ie jest zła od dłuższego czasu. Brakuje dialogu i zdecydowanych działań ze strony pracodawcy. Żądania zostały przesłane w liście do Gertrudy Uścińskiej, prezesa ZUS. Jest tam zapis, że związkowcy podwyżek domagają się od września. Średnie zarobki w ZUS-ie wynoszą – referent 2440 zł, starszy referent – 2699 zł, inspektor – 3003 zł, specjalista – 3578 zł (wszystkie te kwoty są brutto). n
Mariusz Andres



5 Responses to "Pracownicy ZUS grożą strajkiem"