
Związkowcy z MPK w imieniu kierowców oraz pracowników administracji i warsztatu domagają się od zarządu spółki komunikacyjnej podwyżki płac. Chcą zarabiać o 250 zł brutto więcej. Prezes MPK poinformował cztery zakładowe związki zawodowe, że wzrost wynagrodzenia nie jest możliwy, bo sytuacja finansowa przedsiębiorstwa jest trudna. Jednak związkowcy liczą na mediatora (ma to być osoba z zewnątrz), który mógłby jeszcze negocjować z zarządem miejskiej spółki obsługującej linie autobusowe.
W rzeszowskim MPK zatrudnionych jest 646 osób, w tym kierowców ok. 460. Średnie zarobki tych ostatnich to 5 tys. zł brutto ( na rękę 3,4 tys. zł). W petycji przesłanej do prezesa Marka Filipa związkowcy domagają się podwyżki o 250 zł brutto dla wszystkich pracowników.
– Domagamy się podwyżki w wysokości 1,5 zł za każdą godzinę przepracowaną przez kierowcę – powiedział Super Nowościom Waldemar Ceglarz, kierowca autobusu i przedstawiciel NSZZ „S” przy MPK w Rzeszowie. – Obecnie najniższa stawka za godzinę wynosi 18,50 zł, a najwyższa 22 zł. Miesięcznie byłoby to 250 zł podwyżki. Kierowcy mają specyficzną pracę w systemie przerywanym. Np. zaczynają jeździć od godziny 5 rano do godz. 10, później mają przerwę 3- lub 4-godzinną i w drugiej części dnia jeżdżą do godziny 18. Nigdy nie jest tak, że w każdym miesiącu kierowca zarabia tyle samo, ale raz więcej, raz mniej.
Przedstawiciel „Solidarności” dodał, że już od wiosny pracownicy prowadzą protest. Jednak w związku z odejściem Tadeusza Ferenca ze stanowiska prezydenta, nie miał się kto tym problemem zająć. Później miastem zarządzał komisarz i dopiero teraz, gdy jest nowy prezydent, Konrad Fijołek, możliwe były rozmowy z prezesem MPK. Jednak Marek Filip poinformował, że podwyżki są niemożliwe. Dlatego pracownicy weszli w spór zbiorowy z pracodawcą.
– Znaleźliśmy mediatora, który jest spoza MPK i liczymy na jego pomoc w rozmowach z zarządem naszej firmy – stwierdził Ceglarz. – Do piątku ma podjąć decyzję, czy nas wesprze. Mogę jednak zapewnić, że nie ma obaw, iż autobusy MPK nie wyjadą na trasy. Niezależnie od tego, czy przyznane nam będą podwyżki, czy też nie.
Jak się okazuje, w tym roku kierowcy MPK, (ale też innych działów firmy komunikacyjnej) zarabiają mniej niż w 2020 r., bo spółce brakuje pieniędzy. Dlaczego kierowcy chcą podniesienia swoich płac? MPK ma umowę z miastem jeszcze z 2019 r. z wyceną wozokilometra. Po dwóch latach jednak wszystko podrożało – paliwo i wzrosły koszty osobowe. Związkowcy chcą, żeby podwyżki były wprowadzone od początku 2022 roku. Zapewniają też, że ich protest przyjął formę „wewnętrzną” i w żadnym razie nie przeobrazi się w strajk.
Wczoraj zapytaliśmy prezesa MPK, Marka Filipa, czy kierowcy dostaną podwyżki. – Ustalone zostały stawki za wozokilometr i nie ma możliwości podwyżek płac dla kierowców – stwierdził jednoznacznie szef miejskiej spółki komunikacyjnej.
Mariusz Andres



15 Responses to "Kierowcy MPK żądają podwyżek"