Czwarta fala inna niż wszystkie

Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, zapewnia, że lecznica jest przygotowana na czwartą falę pandemii. – Mamy odpowiednią ilość środków ochrony osobistej i sprzętu. W każdej chwili jesteśmy w stanie ponownie przemianować szpital na covidowy – powiedział Super Nowościom. Fot. Martyna Sokołowska

Brak miejsc w szpitalach, rąk do pracy i sznury karetek przed SOR – tak w najbardziej dramatycznych momentach drugiej i trzeciej fali wyglądała walka z pandemią koronawirusa. Czwarta fala, według zapowiedzi ekspertów, uderzy na przełomie września i października. Czy służba zdrowia i podkarpackie szpitale są na to odpowiednio przygotowane?

Z pandemią koronawirusa walczymy już półtora roku. Pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem Sars-Cov-2 odnotowano w Polsce w marcu ubiegłego roku, i o ile pierwsza fala pandemii przebiegła w miarę spokojnie, dwie kolejne sparaliżowały służbę zdrowia. Jesienią ubiegłego roku zaczęło gwałtownie przybywać chorych na Covid-19. Szpitalne łóżka szybko zaczęły zapełniać się pacjentami, ku zaskoczeniu lekarzy już nie tylko seniorami, ale ludźmi w sile wieku, dotąd zdrowymi i sprawnymi. Zmienił się też przebieg choroby. Gwałtownie wzrosło zużycie tlenu, tlenoterapii wymagało bowiem ponad 90 procent hospitalizowanych pacjentów z Covid-19.

Kolejki przed SOR-ami

Przyrost chorych był tak duży, że w szpitalach zaczęło brakować miejsc. Przed lecznicami zaczęły tworzyć się sznury karetek, które z pacjentami na pokładzie czekały, aż w szpitalu zwolni się miejsce. Media co chwilę donosiły o kolejnych takich sytuacjach, pokazywały zdjęcia sprzed szpitali w całej Polsce, na których dostrzec można było stojące w kolejce ambulansy. Ujawniały też dramatyczne nagrania rozmów ratowników z dyspozytorami medycznymi. Dochodziło też do sytuacji, w których karetki jechały do oddalonych o kilkaset kilometrów szpitali, bo tam akurat zwolniło się łóżko. Takie wyjazdy wyłączały zespół ratownictwa z pracy na miejscu co najmniej na kilka godzin. Dochodziło więc do sytuacji, w których do pacjentów przyjeżdżali strażacy, lub kierowany był śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Śmierć w karetce

Aby usprawnić pracę służby zdrowia, szpitale zostały podzielone na covidowe, przeznaczone do leczenia wyłącznie pacjentów z potwierdzonym zakażeniem wirusem Sars-Cov-2 i niecovidowe, do których trafiali pacjenci nie tylko z negatywnym testem, ale z innymi schorzeniami wymagającymi hospitalizacji. Aby skierować pacjenta do określonej placówki, trzeba mu było wykonać test na koronawirusa. Sęk w tym, że podczas drugiej i trzeciej fali pandemii w szpitalach nie było jeszcze tzw. szybkich testów, przez co procedura znacznie się wydłużała. Na SOR-ach brakowało izolatek, pacjenci kursowali między szpitalami i czekali na pomoc w karetkach. W konsekwencji w kilku przypadkach takie wyjazdy zakończyły się tragicznie i pacjenci nie doczekali pomocy, umierając w karetkach. Do jednej z takich sytuacji doszło w październiku ubiegłego roku w Sanoku, co szeroko opisywaliśmy na łamach Super Nowości. 70-letnia kobieta zmarła po tym, jak karetką przez pięć godzin krążyła między szpitalami w Sanoku i Brzozowie. Sprawę wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Krośnie.

Wojewoda na bieżąco monitoruje sytuację

Jak zapewnił nas Michał Mielniczuk, rzecznik wojewody podkarpackiej, wojewoda na bieżąco monitoruje przebieg pandemii. – Wojewoda jest w stałym kontakcie z dyrektorami szpitali. Aktualnie na potrzeby chorych na Covid-19 na Podkarpaciu zabezpieczonych jest prawie 330 łóżek, w szpitalach przebywa ponad 50 pacjentów, miesiąc temu było ich kilku, powoli obserwujemy więc wzrost zachorowań. Wojewoda będzie na bieżąco reagować na rozwój pandemii i podejmować stosowne decyzje. Zdecydowała m.in. o utrzymaniu w gotowości szpitala tymczasowego, który ani na chwilę nie przestał funkcjonować. Mamy zapas środków ochrony osobistej z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, które w razie potrzeby będziemy kierować do określonych placówek – powiedział nam rzecznik wojewody.

IV falę przejdziemy łagodniej?

W ubiegłym roku, kiedy mierzyliśmy się z drugą i trzecią falą pandemii, decyzją wojewody cztery podkarpackie szpitale w: Sanoku, Dębicy, Łańcucie i Jarosławiu, zostały przekształcone w placówki jednoimienne, przeznaczone wyłącznie na leczenie pacjentów z Covid-19, w sumie dla chorych zabezpieczonych zostało ponad 1100 łóżek.
Szpital Specjalistyczny w Sanoku funkcję szpitala jednoimiennego pełnił od października. Do lecznicy trafiali chorzy w średnim i ciężkim stanie. W szczycie trzeciej fali w placówce leczonych było ponad 230 pacjentów z Covid-19, w tym ponad 30 pod respiratorem. Taka sytuacja utrzymywała się na wiosnę przez kilka tygodni. Jak będzie jesienią? – Myślę, że bardziej spokojnie – mówi nam Grzegorz Panek, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku. – I na pewno mniej nerwowo, ponieważ mamy już doświadczenie i wielomiesięczną praktykę w leczeniu pacjentów z Covid-19 oraz odpowiednią ilość środków ochrony osobistej i sprzętu medycznego, którego na początku walki z pandemią brakowało – dodaje dyrektor.
Jak podkreśla nasz rozmówca, dzięki tzw. szybkim testom na koronawirusa, już w trzeciej fali pandemii udało się rozładować kolejki karetek przed szpitalami. – Mamy narzędzie do szybkiej diagnostyki, skrócił się czas oczekiwania na wynik testu, pacjenci szybciej zwalniają izolatki, nie ma więc konieczności oczekiwania na miejsce w karetkach przed szpitalem – wyjaśnia Grzegorz Panek.

Oddział covidowy w Jaśle już działa

Przygotowany na czwartą falę pandemii jest też Szpital Specjalistyczny w Jaśle. – Przerwę między trzecią falą pandemii, a zbliżającą się czwartą falą wykorzystaliśmy na wprowadzenie zmian w systemie, które usprawnią naszą pracę oraz remont instalacji gazów medycznych na jednym z oddziałów, dzięki któremu system tlenowy działa sprawnie i możemy przygotować stanowiska z respiratorami dla najciężej chorych pacjentów – mówi nam lekarz, Dariusz Kowalski, zastępca dyrektora do spraw medycznych Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.
Jak informuje wicedyrektor, 1. września oddział zakaźny, który po ustąpieniu trzeciej fali pandemii funkcjonował w systemie hybrydowym, został ponownie przekształcony w oddział covidowy. Dla pacjentów z potwierdzonym zakażeniem wirusem Sars-Cov-2 zabezpieczono w nim 19 łóżek. Na SOR i OIT utworzono izolatki dla pacjentów z objawami i podejrzeniem zakażenia. Jak zapewnia wicedyrektor Kowalski, jasielski szpital jest w gotowości, aby w razie konieczności przekształcić na covidowe także pozostałe oddziały. – Aktualnie w naszym szpitalu przebywa jedna osoba z Covid-19, ale obserwujemy sytuację zarówno na Podkarpaciu jak i w Polsce, i wzrost zachorowań na Covid-19 jest już zauważalny. Jesteśmy w stałym kontakcie z wojewodą. Tydzień temu mieliśmy telekonferencję, podczas której omawialiśmy bieżącą sytuację dotyczącą pandemii koronawirusa. Czekamy na rozwój wydarzeń i mamy nadzieję, że czwarta fala będzie miała łagodniejszy przebieg niż pozostałe – mówi Dariusz Kowalski.
Ale, jak podkreślają obaj dyrektorzy, przebieg czwartej fali zależy przede wszystkim od nas samych. – Do szpitali trafiają głównie osoby niezaszczepione, dlatego należy się szczepić – podkreśla dyrektor jasielskiego szpitala.
– W przestrzeni publicznej nadal należy nosić maseczkę i trzymać dystans społeczny – dodaje dyrektor sanockiego szpitala.

Aby wygrać z COVID-19, trzeba się szczepić

Szansą na zwalczenie wirusa i powrót do normalności miały być właśnie szczepionki. Kiedy pod koniec ubiegłego roku firmy BionTech i Pfizer oraz Moderna ogłosiły, że opracowały szczepionkę przeciw COVID-19, wszystko wskazywało na to, że wygranie walki z pandemią jest kwestią czasu. Ale, aby tak się stało, według specjalistów, pełną dawkę preparatu musi przyjąć co najmniej 70 procent populacji. W Polsce ten odsetek wynosi aktualnie nieco ponad 44 procent. To zdecydowanie za mało, aby uchronić nas przed czwartą falą pandemii, oraz, o czym rząd mówi już wprost, i ewentualnym kolejnym lockdownem.
Tymczasem, jak wskazują obserwacje, szczepić się warto, bo w krajach, gdzie wskaźnik zaszczepień jest wysoki, liczba zgonów i ciężkich przypadków nie rośnie proporcjonalnie do zakażeń. Umierają głównie osoby nieszczepione. Szczepionka wpływa też na przebieg choroby, osoby zaszczepione przechodzą COVID-19 dużo łagodniej.

Martyna Sokołowska

7 Responses to "Czwarta fala inna niż wszystkie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.