
Dorobkiem życia małżeństwa Wandy i Waldemara K. był potężnych rozmiarów grobowiec – lokal przewidziany na cztery miejsca wiecznego spoczynku. Wybudowano go w okresie, gdy małżeństwo to stanowiło zgodną jeszcze parę i nie chciało się ze sobą rozstawać nawet po śmierci. Z biegiem czasu atmosfera małżeńskiej sielanki zmieniła się jednak znacznie i wreszcie Władysław K. wyprowadził się z domu, zamieszkując na kocią łapę z inną kobietą.
Z małżeństwa z Wandą pozostało dwoje dzieci – Weronika i Jerzy, którzy w momencie odejścia ojca byli już ludźmi dorosłymi.
Nowe życie niezbyt widać sprzyjało Władysławowi K., gdyż wkrótce zmarł i został pochowany w owym potężnym grobowcu. Wtedy to właśnie jego prawowita żona zastrzegła się, że w razie zejścia z ziemskiego padołu nie chce spoczywać przy boku niewiernego męża i dlatego wolą jej jest, aby pochować ją choćby w ziemi, byle daleko od Władysława. Każdy w końcu ma prawo wyboru towarzystwa, nawet po śmierci.
Dzieci przyrzekły, że wola matki zostanie spełniona, życząc jej długich lat życia. I rzeczywiście Wanda K. doczekała sędziwego wieku i zmarła, mając 86 lat. Spoczęła wspólnie ze swą siostrą w skromnym grobowcu, a właściwie w dobudówce, zrobionej na zlecenie i z funduszy jej syna Jerzego.
Samotna staruszka nie była osobą zamożną, nic też dziwnego, że nie pozostawiła po sobie żadnego testamentu. Jedynym jej majątkiem było kilka kulawych mebli, odzież nadgryziona przez mole i ząb czasu, niewielka gotówka, kilka obrazów, oraz niezbyt wartościowa biżuteria, chowana na czarną godzinę…
Gdy babcia była jeszcze ciepła, w okrytym żałobą mieszkaniu zjawiły się jej wnuki, dzieci Weroniki, które splądrowały szafy i półki, zabierając co lepsze przedmioty, łącznie ze sprzętami domowymi, a więc garnkami, widelcami, młynkiem do kawy itp. Jerzy K. był w tym czasie przejęty śmiercią matki i nie zwrócił nawet uwagi, że siostrzeńcy rabują nieboszczkę, na zlecenie Weroniki zresztą.
W kilka dni po pogrzebie, gdy ochłonął nieco, zwrócił się do siostry, prosząc, by oddała mu chociaż zdjęcia rodzinne i kilka przedmiotów niemających żadnej wartości materialnej. Chodziło mu – jak twierdził – wyłącznie o pamiątki po matce. Weronika (po mężu R.) nawet słyszeć o tym nie chciała, bojąc się zapewne, że brat zacznie od zdjęć, a skończy na biżuterii, ocenionej najwyżej na kilka tysięcy złotych.
– To jest podłe – miał wtedy powiedzieć Jerzy K., na co usłyszał, że niepisanym zwyczajem jest, aby rzeczy po matce otrzymywała córka, zwłaszcza jedynaczka.
– Ja także przecież jestem jedynym synem – próbował tłumaczyć i zaraz dowiedział się, jakim to jest synem.
Zaczęła się waśń między bratem i siostrą, zakończona procesem sądowym.
Do sądu wystąpił Jerzy K., który napisał, że zrzeka się wszystkich ruchomości, które „zagarnęła” jego siostra, domagając się tylko przyznania mu własności… grobowca, w którym spoczywają doczesne szczątki tatusia.
Weronika R. zaoponowała jednak stanowczo, twierdząc, że uzyskany przez nią spadek jest tak nikłej wartości, iż byłoby dla niej wielką krzywdą, gdyby brat wziął co najlepsze, czyli ten grobowiec właśnie. Gotowa była nawet zwrócić mu teraz część owych „pamiątek po mamusi”, a więc kilka zdjęć, ze dwa widelce i młynek do kawy z ręcznym napędem. O skromnej biżuterii oraz obrazach nie wspomniała.
Jerzy K. zwrócił uwagę sądu, że on to właśnie, a nie jego siostra, pokrył koszty pogrzebu matki, a ponadto sfinansował dobudówkę do grobowca, w którym spoczęła. Wydał na to sporo pieniędzy, więc przynajmniej grobowiec, częściowo zasiedlony tatusiem, powinien być jego.
Weronika R. replikowała, że brat pragnie czerpać korzyści z przedmiotu sporu, bowiem dowiedziała się, iż zamierza grobowiec wynajmować za grube pieniądze. Jerzy K. stanowczo temu zaprzeczył i dodał, że ojca, mimo jego słabych stron, („Panie świeć nad jego duszą”) kochał ogromnie i ten argument także powinien sąd przekonać.
Sąd po wnikliwej ocenie tej niecodziennej sprawy postanowił przyznać przedmiot sporu Jerzemu K., uznając, że jest on prawnym spadkobiercą i należy mu się taka sama część majątku po matce, jak Weronice R. Obecna wartość grobowca odpowiada właśnie tej części, jako że strona przeciwna swoje zabrała już wcześniej, do czego się przyznaje.
Wychodząc z sali rozpraw Weronika R. życzyła bratu, aby jak najszybciej skorzystał z tego, co wygrał w procesie…
Jan Miszczak



5 Responses to "Grobowiec"