
– Lekarz zapytał tylko, czy widzę znak za oknem. Odpowiedziałam, że „tak”. To był koniec wizyty. Zapłaciłam 100 zł i dostałam zaświadczenie – mimo wady wzroku – bezterminowo – opowiada nasza Czytelniczka, która dowiedziała się, że badanie lekarskie, które uprawniało ją do uzyskania prawa jazdy jest nieważne. Lekarz, który je wystawił, nie miał do tego prawa. Teraz prokuratura wnioskuje o unieważnienie kolejnych praw jazdy.
W przeszłości Mariusz C. figurował na liście lekarzy uprawnionych do wystawiania zaświadczeń lekarskich dla kandydatów na kierowców. Prowadzi ją Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. W 2017 r. – z powodu zastrzeżeń – postanowił je odebrać medykowi. C. składał odwołania do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, Wojewódzkiego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Bezskutecznie. To nie przeszkodziło mu jednak w podpisywaniu kolejnych tego typu dokumentów.
W efekcie setki osób mają poważne problemy. Jedną z nich jest Kinga Siewierska. – Boję się, że będę musiała zrobić znowu badania, bo słyszałam, że ludzie masowo otrzymują takie wezwania – mówi w rozmowie z nami. Była u dr. C. 2 lata temu. – Trafiłam do niego z polecenia szkoły jazdy. Wszystkich do niego wysyłali, więc też poszłam. Pamiętam, że przed gabinetem była bardzo długa kolejka. Lekarz jeszcze się spóźnił – relacjonuje. Jak wyglądało badanie? – Właściwie go nie było. Lekarz zapytał tylko, czy wszystko w porządku ze wzrokiem i podpisał zaświadczenie. Zapłaciłam 200 zł – opowiada. Rok później odebrała wezwanie na komendę. – Policjanci wypytywali mnie o jego wygląd, a także o to, jak tam trafiłam, czy poleciła mi go szkoła, jak przebiegała wizyta. Od tamtej pory nikt mnie nie zawiadomił, że muszę powtórzyć badanie.
To by było niesprawiedliwe, gdybym miała kolejny raz je wykonać. Nie wiedziałam, że lekarz nie ma uprawnień, a teraz mam znowu płacić 200 zł? – pyta Kinga Siewierska.
Lekarz zwraca pieniądze
Podobnych historii jest więcej. – Rozpoczęłam kurs na prawo jazdy w dość popularnym ośrodku w Rzeszowie. Kiedy miałam wykonać potrzebne badania, zapewniono mnie tam, że współpracują z lekarzem, który jest kompetentny i nie muszę szukać innego. Ustaliliśmy termin
– opowiada nasza Czytelniczka, która chce pozostać anonimowa. Jak wspomina badanie? – Pan zapytał tylko, czy widzę znak za oknem. Odpowiedziałam, że tak. To był koniec. Miałam dużą wadę wzroku i wiedziałam, że co jakiś czas będę odnawiać dokument. Ale lekarz stwierdził, że nie muszę i wypisał dokument ważny bezterminowo – kontynuuje. Zdziwienie było tym większe, gdy dostała wezwanie na policję. – Wcześniej przystąpiłam do egzaminu. Nie zdałam go, ale WORD zaczął robić problemy, bo moje badania nie były ważne. Musiałam donieść nowe. Mam za sobą wiele stresu i wizyt w WORD-zie i na Policji – irytuje się kobieta.
Co ciekawe, pieniądze odzyskała. – Ośrodek szkoleniowy przekazał mi prywatny numer do lekarza. Ten skierował mnie na ul. Słowackiego, gdzie w gabinecie ochrony leżały przygotowane koperty. Zwrócono mi 100 zł zapłacone za badanie. To bardzo zaskakujące – nie ukrywa rzeszowianka. – Tym bardziej, że później nadal przyjmował. Moja koleżanka się do niego zarejestrowała, ale zdążyłam ją ją ostrzec.
Nasza Czytelniczka nadal czeka na egzamin. – Moja sprawa ciągnie się ponad 7 miesięcy. Nadal walczę z WORD-em. Muszą ustalić wszystko ze starostwem, szczególnie, że zdaję egzamin w innej miejscowości. Wiem, że panie w urzędzie robią co mogą, ale to trwa – podkreśla.
Będzie kilkaset sprzeciwów
O całą sprawę zapytaliśmy w Starostwie Powiatowym w Rzeszowie. – Orzeczenie o braku przeciwwskazań zdrowotnych jest wydawane na specjalnym druku. Lekarz posługuje się pieczątkami o określonym wzorze, które potwierdzają, że ma uprawnienia do takich badań. Jeśli więc otrzymywaliśmy takie zaświadczenie, to je przyjmowaliśmy. Nie było podstaw do jego negowania tym bardziej, że żadne procedury nie każą nam ich specjalnie weryfikować – tłumaczy Witold Adamczak, zastępca dyrektora Wydziału Komunikacji w Starostwie Powiatowym w Rzeszowie. – W 2017 r. ten lekarz został skreślony z listy, ale do nas ta informacja nie dotarła. Tak naprawdę w 2019 r. Urząd marszałkowski zapytał nas, czy orzeczenia przez niego wydawane były u nas przedkładane. Odpowiedzieliśmy, że tak. Wtedy nas powiadomili, że stracił uprawnienia – dodaje. W urzędzie nie honorowano już dokumentów sygnowanych pieczątką Mariusza C.
Jak poinformował nas Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszowa, Marszałek Województwa Podkarpackiego złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez medyka i machina ruszyła.
– W tym roku prokuratura zaczęła się do nas zwracać z wnioskami, które są sprzeciwami co do decyzji wydania prawa jazdy. Na chwilę obecną mamy ok. 80 takich przypadków. My, jako organ, musimy wznowić postępowanie i jeszcze raz przejść całą procedurę – wyjaśnia Witold Adamczak. – Wzywamy stronę i prosimy o dostarczenie w ciągu 30 dni badań wydanych już przez uprawnionego lekarza. Następnie odmawiamy prokuraturze uchylenia decyzji wydającej prawo jazdy.
Nasz rozmówca uspokaja, że posiadacze dokumentów przez cały czas mogą się nimi posługiwać. – Nie ma ani jednego dnia przerwy, w którym mógłby się nim posługiwać, chyba, że ktoś nie doniesie badań – zaznacza.
Tylko w powiecie rzeszowskim nieważnymi zaświadczeniami posłużyło się 1800 osób. – Ta liczba dotyczy wyłącznie urzędu rzeszowskiego starostwa. – Do tego trzeba by dodać Urząd Miasta Rzeszowa, ościenne powiaty, całe województwo. Problem może dotyczyć nawet całego kraju – nie ma wątpliwości Witold Adamczak. – Pracuję w Wydziale Komunikacji 20 lat i to pierwsza taka sytuacja – przyznaje.
Prokuratura potwierdza, że pokrzywdzonych może być o wiele więcej. – W zakresie postępowań administracyjnych skierowaliśmy około 80 sprzeciwów, natomiast skala zjawiska jest duża i na pewno będą kierowane kolejne. Czy będzie ich 1800? Myślę, że nie, bo w międzyczasie osoby wzywane samodzielnie przez starostwo przedstawiają aktualne badania. Natomiast można przewidywać, że sprzeciwów będzie kilkaset – ocenia prok. Wojciech Przybyło.
Zaznacza, że jeżeli dokument wydał inny organ niż rzeszowski, sprawa zostanie przekazana do właściwej dla niego prokuratury. I to one zadecydują, czy skierować sprzeciwy.
Wioletta Kruk



7 Responses to "Twoje prawo jazdy może być nieważne!"