
Feralna porażka ze Stomilem Olsztyn to już przeszłość, ale Apklan Resovia musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski, bo w piątek resoviacy staną w szranki z trzecią ekipą Fortuna 1. Ligi Miedzią Legnicą. Jeśli „pasiaki” dobrze odrobią lekcję z Warmii, a ich organizacja gry będzie podobna jak w meczu z ŁKS-em, kibice powinni zostać świadkami dobrego widowiska.
Mało kto spodziewał się, że naładowani triumfem w Łodzi resoviacy wrócą z Olsztyna na tarczy. Ostatni w tabeli Stomil w pierwszych 45 minutach nie istniał, a po zmianie połów wbił rzeszowianom aż 4 gole. Ostatni raz tyle bramek w trakcie jednej połowy klub z Wyspiańskiego stracił… 17 lat temu, kiedy 19 maja 2004 roku III-ligowa Resovia przegrała na wyjeździe z najmocniejszą w lidze Koroną Kielce 2-6. – Po takim meczu trzeba wrócić do równowagi, ale łatwo nie będzie – podsumował porażkę ze Stomilem opiekun gości, Radosław Mroczkowski. Rzeszowianie ledwo co odetchnęli po poniedziałkowej wpadce, a już w piątek czeka ich starcie z Miedzią. Dobrze, że szybko pojawia się okazja do rehabilitacji. natomiast biało-czerwoni mieli bardzo mało czasu po dalekiej podróży na Warmię, i to, jak zafunkcjonują z wymagającym rywalem, jest wielką niewiadomą. – Na pewno jest to problem. Odbyliśmy bardzo długą podróż i to w takich godzinach, gdzie dyskomfort, jeżeli chodzi o odpoczynek, jest spory i trzeba na to zwrócić uwagę, bo terminarz jest trochę nieludzki i nie dotyczy to tylko mojego zespołu. Jest mało czasu na przygotowanie do meczu, więc przede wszystkim musimy się skupić na tym, żeby dobrze się zregenerować i aby zawodnicy nie przypłacili tego kontuzjami, bo tu jest największe ryzyko – komentuje Radosław Mroczkowski, który nie ucieka od tego, co było w Olsztynie. – Przyjmujemy zasłużoną krytykę za to, co się stało szczególnie w drugiej połowie. Nie pomaga nam to w przygotowaniach, bo wiemy, jak długo wracaliśmy, i trzeba z tym się mierzyć. Na pewno sporo rzeczy musimy sobie wyjaśnić dlaczego tak się stało i wyciągnąć dobre wnioski. Jesteśmy źli, że wróciliśmy bez punktów, ale taka jest piłka, że gdy pozwolisz sobie na chwilę dekoncentracji, to zazwyczaj dostajesz lekcję pokory – tłumaczy szkoleniowiec Apklan Resovii.
Finalista Ligi Europy w Rzeszowie
Piątkowy przeciwnik biało-czerwonych zaczął rozgrywki z przytupem. Ekipa Wojciecha Łobodzińskiego wygrała trzy pierwsze mecze, w których wysoko pokonała Odrę Opole (4-1) i GKS Tychy 3-0 oraz skromnie ograła GKS Katowice (1-0). Legniczanie zostali zatrzymani w 4. kolejce, dzieląc się łupem ze Skrą Częstochowa. „Miedzianka” odkuła się w meczu z Puszczą Niepołomice, ale w kolejnych trzech spotkaniach zainkasowała tylko dwa „oczka” i po raz pierwszy dała się pokonać. W Legnicy lepszy okazał się ŁKS po dwóch trafieniach Pirulo. Gracze Łobodzińskiego celują w ekstraklasę, dlatego nie wyobrażają sobie, aby nad Wisłokiem zgubić kolejne punkty. – Miedź w dotychczasowych meczach pokazała sporo jakości. Myślę, że czeka nas ciekawe spotkanie – zapowiada Radosław Mroczkowski, ujawniając także, że nastąpią zmiany w wyjściowej jedenastce „pasiaków”. Kibicom Resovii, którzy wybiorą się na mecz, warto przedstawić nowego stopera przyjezdnych. Resoviackiej publiczności zaprezentuje się Jon Aurtenetxe. Hiszpan w 2012 r. zagrał 45 minut (został zmieniony po przerwie – przyp. red.) w finale Ligi Europy, w którym jego Athletic Bilbao przegrało z Atletico Madryt 0-3.
APKLAN RESOVIA – MIEDŹ
PIĄTEK, GODZ. 20.30
(transmisja polsat Sport)
Łukasz Szczepanik



3 Responses to "Dobrze się zregenerować"