
Po 3 latach czekania cierpliwość mundurowych się skończyła. MSWiA do tej pory nie wywiązało się z obietnic zawartych w porozumieniu w 2018 r., więc policjanci postanowili działać. Zaczęli od strajku włoskiego. Dziś masowo zapadają na wirus, który sami nazywają „SARS-DOG-2”. Jak się okazuje, „psia grypa” dotarła też na Podkarpacie. – Liczba funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniach lekarskich w skali całego województwa sięga 10 proc., przy czym część z nich korzysta ze zwolnień długotrwałych, których nie można wiązać z protestem – oświadcza podinsp. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik KWP w Rzeszowie.
Akcja policjantów wygląda na powtórkę z 2018 r., kiedy domagając się podwyżek oraz poprawy warunków pracy, postanowili protestować. Dziś to jednak inny protest. Funkcjonariusze nie czekają na zakończenie rozmów przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji ze związkowcami. Co więcej, zupełnie się od nich odcinają, a nawet mówią o zdradzie. Powodem są słowa przewodniczącego NSZZ Policjantów. – Dobiliśmy do brzegu z tym, na co czekaliśmy długo, nawet powiem, że zbyt dług
– oznajmił Rafał Jankowski po pierwszej turze rozmówi. MSWiA zaoferowało wtedy średnio 270 zł podwyżki na etat dla każdego policjanta.
Tylko że w porozumieniu zawartym w 2018 r. zapisano: 650 zł – w 2019 r., 500 zł – w 2020 r., a w 2021r. nie mniej niż 500 zł. Policjanci żądają wywiązania się z obietnic dotyczących modernizacji służb i wynikających z niej podwyżek, a także zmiany zasad przechodzenia na emeryturę funkcjonariuszy, którzy przed podjęciem pracy w policji pracowali w cywilu. Chcą także zmiany schematu wypłat świadczenia motywacyjnego (po 10 latach służby – 500 zł, a za każdych kolejnych 5 lat – 500 zł), płatnych dyżurów domowych (50 proc. stawki godzinowej), wynagrodzenia za służbę w nocy, niedzielę i święta na zasadach określonych w kodeksie pracy.
Wielki protest się rozpędza
Funkcjonariusze nie chcą dłużej czekać, dlatego sami się organizują – na Facebooku i komunikatorze Telegram. Na początku września „Wielki Protest Mundurowych” ogłosił strajk włoski i akcję pouczeń zamiast mandatów.
– Wszyscy czekamy na ustalenia, jakie zapadną na spotkaniu z ministrem – mówił w rozmowie z nami Krzysztof Filip, wiceprzewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów w Rzeszowie. Podkreślał, że strajk włoski to oddolna inicjatywa i związek nie ma z nią nic wspólnego, choć powtórka sprzed 3 lat nie jest wykluczona.
13 września odbyła się pierwsza tura rozmów związkowców z MSWiA. Zapowiedziano kolejną. Tymczasem policjanci zaczęli masowo zapadać na „wirus psiej grypy”. Problem rozpoczął się Krakowie, gdzie, jak donosi Radio RMF FM, na L4 przebywa już 20 proc. mundurowych. Szybko „zaraziły się” jednostki w Katowicach i Szczecinie. Na nieoficjalnych grupach facebookowych czytamy, że w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym w Krośnie wszyscy przebywają na zwolnieniach, a w rzeszowskim oddziale prewencji połowa kompanii.
10 procent na zwolnieniach
Jak w rzeczywistości wygląda sytuacja w regionie? – Liczba funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniach lekarskich w skali całego województwa podkarpackiego sięga 10 proc., przy czym część z nich, korzysta ze zwolnień długotrwałych, których nie można wiązać z protestem – oświadcza podinsp. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. – W ostatnich dniach, w kilku jednostkach zwiększyła się liczba policjantów korzystających ze zwolnień lekarskich, co może mieć związek z protestem. Dotyczy to komend w Krośnie, Rzeszowie, Jaśle i Dębicy – precyzuje. Rzecznik podkreśla, że ciągłość służby jest tam zachowana. – Absencja nie wpływa na bezpieczeństwo mieszkańców – zapewnia podinsp. Marta Tabasz-Rygiel.
Wioletta Kruk



15 Responses to "„Psia grypa” znów atakuje"