Przyjechali z Kielc w okolice Mielca, żeby się zabić

Do tak zwanego samobójstwa rozszerzonego, w którym zginęli małżonkowie, doszło niespełna rok temu na terenie gminy Borowa w powiecie mieleckim. Fot. Archiwum

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu umorzyła śledztwo w sprawie tragicznej śmierci małżeństwa z Kielc, do której doszło rok temu na terenie gminy Borowa. Z ustaleń śledczych wynika, że oboje przyjechali tu po to, by popełnić samobójstwo.

Do dramatu doszło na początku października 2020 r. Wówczas to małżonkowie z Kielc przyjechali do gospodarstwa agroturystycznego w Górkach, w powiecie mieleckim. Dzień później wybrali się nad Wisłę, jak mówili, by łowić ryby. Nie wrócili. Tego samego dnia po południu w okolicy wsi Gliny Wielkie odnaleziono ciało mężczyzny. Miał ranę postrzałową głowy. Obok ciała mężczyzny znajdował się amatorski pistolet. Wyglądało tak, jakby kielczanin zabił się. Potwierdziła to później sekcja jego zwłok. W głowie 70-latka stwierdzono obecność jednego pocisku. Nie znaleziono rany wlotowej, co potwierdza tezę o strzale w usta. Trzy dni później na brzegu Wisły w okolicy miejscowości Surowa znaleziono ciało zaginionej kobiety. Wiadomo, że oddano do niej 8 strzałów z broni palnej z bardzo bliskiej odległości. Sześć odłamków przebiło jej czaszkę.
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu ustaliła, że doszło do tak zwanego samobójstwa rozszerzonego. Mężczyzna zastrzelił swoją żonę, a następnie popełnił samobójstwo. Do śmierci kobiety nie przyczynił się nikt trzeci. Małżonkowie pozostawili listy pożegnalne, jednak śledczy nie ujawnili ich treści. Nieoficjalnie mówi się, że powodem samobójstwa pary kielczan mogły być ich problemy finansowe. Prokuratura nie odnosi się jednak do tych spekulacji ani słowem.

Paweł Galek

4 Responses to "Przyjechali z Kielc w okolice Mielca, żeby się zabić"

Leave a Reply

Your email address will not be published.