Baba na psy


Powyższy tytuł zaczerpnęliśmy z sympatycznej oraz pełnej humoru piosenki Artura Andrusa, ale tylko dlatego, że w opisanym poniżej zdarzeniu, które absolutnie nie jest sympatyczne, występują baba i pies. Zaczniemy jednak od ślubu i wesela, czyli mimo wszystko w miarę sympatycznie.
W związek małżeński wstąpiła Beata i Leszek D. Wśród wielu oryginalnych prezentów ślubnych znalazł się m. in. uroczy szczeniak, należący do jednej z droższych ras w Polsce. Nie wiemy konkretnie, jaka to rasa, gdyż w tej rubryce, jeśli nawet piszemy niekiedy o psach, to przeważnie cytujemy przestępców, którzy tak niecnie nazywają policjantów. Ale to już zupełnie inna sprawa.
Istotne jest natomiast to, iż już kilka dni po weselu z posesji państwa młodych szczeniaczek zginął i wszystko wskazywało na to, że został skradziony. Piesek bawił się na ogrodzonym podwórku, właściciele co chwilę wyglądali przez okno, ale wystarczyła chwila nieuwagi, by nagle zniknął.
Beata i Leszek D. dokładnie przeszukali całe podwórze, po czym zawiadomili policję, wyceniając swą stratę na dwa i pół tysiąca złotych. – Ale tu liczą się nie tylko pieniądze – zaznaczyli – gdyż piesek stał się naszym pupilem od pierwszego wejrzenia.
Funkcjonariusze przeanalizowali sprawę i podejrzenie padło na mieszkającą nieopodal sąsiadkę młodego małżeństwa, Martę S., znaną z kryminalnej przeszłości. Złożyli jej zatem niezapowiedzianą wizytę, ale kobieta była wręcz oburzona, że ktoś śmie podejrzewać ją o kradzież szczeniaka, choć już wcześniej miała na sumieniu niemal identyczne czyny.
Mimo jej zapewnień o niewinności, policjanci rozglądnęli się po mieszkaniu, ale zguby nie znaleźli i postępowanie utknęło w martwym punkcie. Na szczęście nie jest to jeszcze koniec tej „psiej opowieści”, gdyż następnego dnia na policję zgłosiła się właścicielka sklepu zoologicznego i opowiedziała o podejrzanym zdarzeniu.
– Wczoraj miałam dziwną klientkę – poinformowała. – Kupiła pokarm dla rasowego szczeniaka, a potem zapytała, czy nie chciałabym kupić tego pieska, bo ona nie ma warunków, by go trzymać. Ponieważ słyszałam, że taki szczeniak zginął Beacie i Leszkowi D., których znam od dziecka, więc przybiegłam do was, by opowiedzieć o tej klientce i podać jej rysopis.
Ten zaś zgadzał się jak ulał z wyglądem Marty S., więc policjanci jeszcze raz udali się do jej mieszkania, przeszukali je dokładnie i… znaleźli szczeniaka ukrytego w wersalce, w schowku na pościel. Złodziejka musiała zatem odszczekać to, co wcześniej nałgała jak pies i przyznać się, że zeszła na psy. Bo kiedy dowiedziała się, ile to szczenię kosztuje, to postanowiła je ukraść i sprzedać, za co grozi jej teraz do 5 lat „budy”.
JAN M.

3 Responses to "Baba na psy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.