Myśliwi upolowani na łamaniu prawa?

– Filip, policz, ile mamy. Licz głowy – mówi mężczyzna, a chłopiec podchodzi do kaczek i pomagając sobie wskazującym palcem dolicza do sześciu,
siedmiu.

Kilkuletni chłopiec na polecenie ojca liczy ustrzelone kaczki; myśliwi ze złożoną bronią przy boku raczą się alkoholem. Nagranie z polowania lub czasu po polowaniu, które odbyło się 4 września br. w okolicy Grębowa w pow. tarnobrzeskim, kilka dni temu trafiło do sieci i wywołało burzę, a kto wie, czy nie będzie przyczynkiem do prokuratorskiego śledztwa.

25 września br. w sieci pojawiło się nagranie wykonane ukrytą kamerą, na którym widać myśliwych biorących udział w polowaniu na ptaki, które zorganizowane zostało przez tarnobrzeskie Koło Łowieckie „Leśnik” należące do Polskiego Związku Łowieckiego. Materiał zatytułowany „Polowanie na ptaki – alkohol, dziecko i Łowczy Okręgowy” wywołało poruszenie, bo wynika z niego, że podczas polowania mogło zostać złamane prawo.
Co dokładnie możemy zobaczyć na nagraniu upublicznionym przez serwis OKO.press?
Trwający niecałe siedem minut film jest zmontowany z nagrań wykonanych z drona, ale także z ukrytej kamery, którą ktoś, kto był na spotkaniu myśliwych, miał przypiętą w niewidocznym miejscu przy kurtce lub czapce. Uczestnicy spotkania nie zdawali sobie sprawy, że byli nagrywani, stąd czują się w obecności tej osoby bardzo swobodnie, nie przebierają w słowach, przeżywają dosadnie atmosferę polowania i raczą się alkoholem.

Polowanie na ostoi ptaków chronionych

Film rozpoczynają ujęcia przyrody. Widzimy na nim stawy i ptactwo. Część ujęć kręcona była z brzegu, a część z drona. Sielskie obrazki dzikiej przyrody po około 30 sekundach przerywają strzały, widok kroczących w zaroślach myśliwych i martwe ptaki unoszące się na wodzie. Słychać też pierwsze rozmowy myśliwych zadowolonych ze swojej celności. „Brawo Edward, brawo” – roznosi się nad stawami rozciągającymi się na terenie gminy Grębów. Potem widać już grupę mężczyzn, którzy zeszli już z pól ze zdobyczami i biesiadują.
Koalicja organizacji ekologicznych „Niech Żyją”, która upubliczniła film z myśliwymi informuje, że teren, na którym zorganizowano polowanie, to „cenne przyrodniczo stawy, ważna ostoja ściśle chronionych gatunków ptaków, miejsce lęgów podgorzałek, skrajnie rzadkich, zagrożonych wyginięciem kaczek, których pozostało w kraju tylko od 60 do 130 par”.

„Jażem też wpadł w szał”

Film jest zmontowany z kilku rozmów. Nagrania dokonano jednak najprawdopodobniej jednego dnia, podczas polowania – świadczą o tym zdjęcia z drona i z ukrytej kamery podczas spotkania, które odbyło się najprawdopodobniej już po strzelaniu. Nie słychać już bowiem na nim hałasu broni, myśliwi mają złożoną broń, a martwe ptaki zanoszą do samochodów lub składają na trawie.
– No co Stasiu, wystrzelałeś wszystko? – pyta jeden z myśliwych. – Ja też żem wpadł w taki szał, że ku*wa jedna paczka, nawet żem jednej kaczki nie trafił. – Tam się nie dało inaczej, jak nie strzelać – odpowiada drugi z mężczyzn. – A we środę, to żem, nie wiem, z osiem sztuk strzelił, czy siedem. Już nawet nie pamiętam, a nie osiem, bo jedną to na wiwat.
Autor materiału pokazuje także scenę, na której mężczyzna zwraca się do kilkuletniego chłopca z prośbą, aby ten policzył ustrzelone kaczki leżące na stosie na trawie.
– Filip, policz, ile mamy. Licz głowy – mówi mężczyzna, a chłopiec podchodzi do kaczek i pomagając sobie wskazującym palcem dolicza do sześciu, siedmiu.

Albo daj jednego, pod tę kaczkę

Co jeszcze widać na nagraniu? A mianowicie to, czego na polowaniu być nie powinno, czyli alkohol.
– Naleweczka delikatna – zachwala jeden z myśliwych.
– Dobra, pod tę kaczkę jedną, daj na smaczka, bo autem jestem, ale dopiero wieczorem będę jechał – odpowiada drugi. – Ojojojoj, mocne. Mocne. Hallo.
– Tak kur*wa nie patrz na te zakazy – wtrąca trzeci. – Trochę ci nie siadło – komentuje kolejny. – Takie „sikalafą”.
W trakcie popijania, mężczyźni trzymają przy sobie broń, jest ona jednak złożona, czyli nie jest naładowana. W trakcie nagrania jeden z mężczyzn przyznaje także, że ptaki były kilka razy płoszone. Przed polowaniem miał być w wybranym na polowanie terenie stawów hodowlanych w okolicy Grębowa. Były tam roje ptaków. „Nie do policzenia” – mówi jeden z myśliwych. – Ja mówię, koło tysiąca kaczek siedziało – przyznaje uczestnik polowania. W trakcie rozmów jednych myśliwych, w tle nagrania cały czas przechodzą kolejne osoby trzymające w ręce ustrzelone ptaki.

Zapowiadają doniesienie do prokuratury

Film poruszył nie tylko mieszkańców regionu tarnobrzeskiego, ale także koalicję organizacji walczących o wprowadzenie w Polsce zakazu polowań na ptaki „Niech Żyją”, która opublikowała film Roberta Kwiatkowskiego. Organizacja ta zapowiedziała złożenie do prokuratury doniesienia o popełnieniu przestępstwa podczas polowania tarnobrzeskich myśliwych. Uczestnicy polowania mieliby odpowiedzieć za: złamanie zakazu udziału dzieci w polowaniu, złamanie ustawy o ochronie przyrody poprzez płoszenie objętych ochroną gatunkową ptaków, a także noszenie broni przez osoby znajdujące się w stanie po spożyciu alkoholu. Są to przestępstwa i wykroczenia zagrożone karą m.in. pozbawienia wolności, grzywną i utratą pozwolenia na broń.
Polski Związek Łowiecki odnosząc się do nagrania OKO.press nazwał go jawną manipulacją „niezgodną z zasadami prawa prasowego oraz kodeksem etyki dziennikarskiej, mającą na celu zdyskredytowanie myśliwych w oczach opinii publicznej”.

Dzieci nie było na groblach

W całej aferze bulwersować może to, że uczestnikami spotkania byli nie tylko szeregowi myśliwi, ale i ważni działacze oraz lokalny radny, który „głosował za deklaracją przeciw demoralizacji dzieci przez LGBT”, a jednocześnie nie przeszkadza mu udział syna w biesiadzie myśliwych i obcowanie z martwymi ptakami.
Sami uczestnicy spotkania nie kryją, że wizerunkowo film uderza w ich pasję, ale nie przyznają racji tym, którzy twierdzą, że są na nim dowody łamania prawa.
Jak się dowiadujemy od jednego z uczestników polowania, 4 września, na terenie stawów hodowlanych w okolicach Grębowa odbywało się nie tylko polowanie, ale także wydarzenie, w którym udział brały dzieci. Miał to być konkurs pracy psów, który zorganizował Okręg Łowiecki. – Chłopiec przedstawiony na nagraniu nie był na groblach, gdzie odbywało się polowanie
– mówi jeden z myśliwych, z którym udało nam się porozmawiać. – Autor nagrania dobrze o tym wie, ale materiał został tak zmontowany, by widz myślał inaczej.

Wewnątrzmyśliwskie rozgrywki?

Prezes Koła Łowieckiego „Leśnik”, Wacław Golik podejrzewa, że film powstał w wyniku wewnątrzmyśliwskich rozgrywek, gdyż w kole nastąpiły niedawno zmiany i można było spodziewać się prowokacji. Myśliwy z tego powodu nie uczestniczył 4 września w polowaniu. Był na miejscu, ale nie jako uczestnik; nie miał przy sobie broni. Ma też swoje podejrzenia, kto dokonał nagrania z ukrytej kamery.

Małgorzata Rokoszewska

18 Responses to "Myśliwi upolowani na łamaniu prawa?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.