Szczyt góry ludowej

W celu ochrony zdrowia znalazłem się wśród pracowników ochrony zdrowia, gdzie pacjentów witał napis: „Strajk”. Jakże delikatny, zważywszy, że dotąd najbardziej straszyło mnie hasło: „Grabarze murem za ministrem i rządem”. Tym razem mogłem jednak swobodnie pogadać z ludźmi, którzy ludziom ratują życie, dostając za to marne pieniądze. Nic zatem dziwnego, że są mocno – przepraszam za kolokwializm – wkur…ni.
Zgadnijcie na kogo? Zgadliście! Na obecną władzę. Więc poniżej zacytuję kilka jakże charakterystycznych wypowiedzi.
– Proszę spojrzeć, jak oni nas traktują – rzekła pielęgniarka.
– Płacimy Czechom za Turów po pół miliona złotych euro dziennie, zaś premier tłumaczy, że mamy w budżecie ponad 80 mld zł nadwyżki, więc to jest dla nich mały pikuś. A dla nas nie ma grosza!
– A słyszał pan, ilu swoich totumfackich czołowi politycy, na czele z Morawieckim, obsadzili w spółkach Skarbu Państwa? Na pięć tysięcy miejsc, aż 900 osób to ich towarzysze. Wyśledzili to dziennikarze Onetu: „Wyborczej” i Radia ZET. A przecież ci znajomi mają też swoich znajomych, których zatrudniają potem na nieco niższych stanowiskach, ci z kolei także mają koleżków i tak powstaje gigantyczna sieć powiązań…
– Jacek Sasin, niby taki nieudacznik, jest w obsadzaniu kumpli jednym z najlepszych w obozie władzy, zaś Joachim Brudziński (dla znajomych Ojo) załatwił koledze z gastronomii posadę… szefa portu. Innych koleżków też ulokował w „bogatych przystaniach”, choć mieli kwalifikacje podobne do tego z gastronomii. Stąd Brudzińskiego zwą dobrym wujkiem.
– Podobno najlepiej zarabiający prezesi państwowych firm dostawali blisko 400 tysięcy złotych miesięcznie – dorzuciła inna, dotąd milcząca, pracownica ochrony zdrowia. – A to jest tylko szczyt góry ludowej.
– Chyba lodowej – ktoś ją poprawił.
– Właśnie, że ludowej, bo na szczycie są tłuste koty, a na dole zdołowany lud.
– To wreszcie wiem, dlaczego oni tak bardzo starają się uzależnić od siebie sądy. Po to, żeby w razie czego nie beknąć.
– Pamiętam, jak na kongresie PiS w 1916 r. Kaczyński oświadczył – cytuję: „I my, proszę państwa, mimo wściekłych ataków, mamy na to zwycięstwo pełną szansę. Ale pod dwoma warunkami: pierwszy z nich to to, że dotrzymamy zobowiązań, a drugi, że nasze rządy będą przeciwieństwem rządów prawa”.
– Ale to było tylko przejęzyczenie – ktoś usiłował bronić prezesa. – Natomiast ostatnio oświadczył on, że syndrom „tłustych kotów” to jest nepotyzm, który trzeba zmienić.
– I tu dopiero się przejęzyczył – orzekł ratownik medyczny, po czym chcąc ratować siebie i rodzinę pobiegł do kasy po niecałe 2000 złotych za miesiąc roboty.

Jan Miszczak

16 Responses to "Szczyt góry ludowej"

Leave a Reply

Your email address will not be published.