
Czy kierowcy w Polsce, który przypadkowo zabił np. pieszego w wyniku drogowego zdarzenia można postawić zarzut zabójstwa? Nawet jeżeli okoliczności były bardzo bulwersujące, taki przypadek nie ma raczej podstaw. Dlaczego? To trudne do udowodnienia przed sądem.
Jak podaje serwis moto.pl, większość przypadków spowodowania śmierci na polskich drogach nie kwalifikuje się na zarzut zabójstwa. Przykładowo, kierowca przed samym wypadkiem podejmuje nieudolne manewry obronne, albo próbuje zminimalizować ryzyko czyjejś śmierci. Co to pokazuje? Że nie godzi się na śmierć. Pieszy ginie, lecz w świetle prawa nie ma mowy o zamiarze doprowadzenia do śmierci, a to już nie morderstwo. Taka osoba może zostać skazana jedynie jako sprawca nieumyślnego wypadku drogowego.
– Granica między wypadkiem komunikacyjnym ze skutkiem śmiertelnym a umyślnym zabójstwem może być niekiedy płynna. Wynika to z płynnej granicy między tak zwanym zamiarem wynikowym, a nieumyślnością. Żeby skazać kogoś za zabójstwo lub usiłowanie zabójstwa, trzeba wykazać, że kierujący miał zamiar spowodować śmierć, czyli działał umyślnie. Sprawca nie musi chcieć czyjejś śmierci (…) – mówi w rozmowie z Moto.pl dr Mikołaj Małecki, karnista Uniwersytetu Jagiellońskiego. Co to oznacza? Że w Polsce nie dedukuje się zamiaru i nie twierdzi, że każda osoba wsiadająca za kółko pod wpływem alkoholu, ma zamiar zabić pieszego.
W kontekście tego typu dywagacji, kluczowy dla historii prawa był wyrok sprzed kilku lat w niemieckim sądzie. Dwóch młodych mężczyzn ścigało się w centrum Berlina. Pędząc 160 km/h, wjeżdżało na skrzyżowania na czerwonym świetle. Jeden z oskarżonych z pełnym impetem uderzył w jeepa prowadzonego przez 69-latka. Poszkodowany zmarł. Prokurator skonstruował zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym oczekując dożywocia. Sąd przychylił się do tego i skazał sprawców na wyrok dożywocia. Był to precedens, który później w Niemczech kilka razy się powtórzył. W Polsce, na razie jednak, nie istnieje takie rozwiązanie w przestrzeni prawnej.
kl



8 Responses to "Drogowi przestępcy jak mordercy?"