
Mieszkańcy Leżajska od początku mieli teorie na temat horroru, do jakiego doszło w połowie września w ich miejscowości. Gdy 43-letni Marek T. odciął dłoń 21-letniemu Maksowi, większość mówiła: „To porachunki”. Jaka jest prawda? Po wyjściu ze szpitala pokrzywdzony został w końcu przesłuchany. – Potwierdził, że znają się z Markiem T. z widzenia. Natomiast powiedział, że nie wie, dlaczego został zaatakowany przez tego człowieka – informuje prok. Krzysztof Ciechanowski. Prokuratura nadal nie zdradza treści wyjaśnień podejrzanego.
Przypomnijmy; do zdarzenia doszło 20 września późnym wieczorem na ul. Lipy w Leżajsku. – Pokrzywdzony jechał rowerem. Zatrzymał się, gdy nagle podjechał do niego napastnik na skuterze. Narzędziem typu tasak kuchenny odciął mu lewą dłoń, a następnie uciekł w nieznanym kierunku – relacjonował nam prok. Krzysztof Ciechanowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Sprawcę napaści zatrzymano już rankiem następnego dnia. To 43-letni Marek T., mieszkaniec powiatu leżajskiego. – Znaleziono przy nim narzędzie, którym najprawdopodobniej odciął dłoń – mówił prok. Ciechanowski. Tasak poddano badaniom. Zatrzymanemu pobrano krew do badań na obecność alkoholu oraz środków odurzających.
W środę mężczyzna został przesłuchany. Postawiono mu zarzut spowodowania ciężkiego kalectwa. Kara, jaka za to grozi, to pozbawienie wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. – Podejrzany przyznał się do zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia – informował prok. Ciechanowski. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec podejrzanego 3-miesięczny areszt. Marek T. był wcześniej notowany za kradzieże i jazdę rowerem w stanie nietrzeźwości.
W Leżajsku wszyscy zadawali sobie pytanie, co było powodem brutalnego ataku. – Gdy dowiedzieliśmy się, kim są napastnik i okaleczony, od razu było wiadomo, że to nie przypadek. Jeden i drugi jest z półświatka. Pewnie mieli jakieś porachunki – słyszeliśmy od mieszkańców. – W miejscowości, z której pochodzi Marek T., też snuto takie domysły. – Od dawna był zamieszany w szemrane interesy. Ale żeby odciąć dłoń chłopakowi?! – bulwersowali się.
Ranny 21-latek trafił do szpitala specjalistycznego w Krakowie, gdzie przeszedł kilkugodzinną operację przyszycia dłoni. 30 września pacjent opuścił lecznicę i w końcu mógł zostać przesłuchany. Czy jego wersja wyjaśniła, dlaczego padł ofiarą tak strasznej napaści?
– 21-latek nie potwierdził, by między nim a sprawcą był zatarg. Wątki mówiące o tym, by miał mu być dłużny pieniądze nie potwierdziły się w jego zeznaniach. Przyznał, że znają się z Markiem T. z widzenia, jak to wszyscy w Leżajsku. Natomiast powiedział, że nie ma pojęcia, dlaczego został zaatakowany przez tego człowieka – mówi nam prok. Krzysztof Ciechanowski.
Prokuratura nadal nie ujawnia treści wyjaśnień złożonych przez podejrzanego. – Musimy to zweryfikować przez inne dowody – tłumaczy rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Ale dodaje, że ani Marek T., ani sam pokrzywdzony nie mówią o wzajemnych rozliczeniach, czy porachunkach.
wk



8 Responses to "21-latek nie wie, dlaczego odcięto mu dłoń"