
– Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie ustalić, co stało się z panem Mariuszem Michalikiem – czy żyje, czy też nie, ewentualnie, gdzie znajdują się jego zwłoki. Brak takich informacji uniemożliwia nam dalsze prowadzenie postępowania – informuje prokuratura. To jednak nie oznacza zakończenia poszukiwań zaginionego przed kilkoma miesiącami mężczyzny.
Przypomnijmy; Mariusz Michalik zaginął 5 stycznia. Około godz. 22 wyszedł z wynajmowanego mieszkania przy ul. Grabskiego w Rzeszowie, żeby zapalić papierosa. Założył tylko bluzę. Nie zabrał ze sobą portfela ani kluczy. Następnego dnia około godz. 11 współlokator chłopaka zorientował się, że nie ma go w mieszkaniu. Nie wrócił do miejsca zamieszkania i do dziś z nikim nie nawiązał kontaktu. Rodzina natychmiast zgłosiła zaginięcie na policję, a ta rozpoczęła działania. Zweryfikowano miejsca, gdzie 25-latek mógł trafić: – szpitale, noclegownie, izbę wytrzeźwień, a także dworce i przystanki autobusowe. Wielokrotnie przeszukano teren w pobliżu ul. Grabskiego oraz Kwiatkowskiego.
Specjalistyczne poszukiwania
Funkcjonariusze bardzo dokładnie przeczesywali też zbiorniki wodne. – Policjanci wspólnie ze strażakami sprawdzili akweny w rejonie zalewu na Wisłoku, kąpielisko Żwirownia oraz mniejsze zbiorniki. Poszukiwania dwukrotnie – w lutym i w marcu – prowadziła przy użyciu specjalistycznego sprzętu Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Akweny oraz tereny przybrzeżne w pobliżu miejsca zaginięcia 25-latka sprawdzili przewodnicy z psami wyszkolonymi do odnajdywania zwłok ludzkich na lądzie oraz w wodzie z Komisariatu Wodnego Policji we Wrocławiu – informował nadkom. Adam Szeląg, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Rzeszowie. Później funkcjonariusze sprawdzili kolejne, do tej pory nie przeszukane odcinki rzek – Wisłok do jego ujścia do Sanu oraz odcinek Sanu do ujścia do Wisły. Bez skutku.
Kilka hipotez
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. – Nie zdołaliśmy potwierdzić tezy ojca zaginionego o tym, że jego syn został długotrwale pozbawiony wolności, bo w tym kierunku było prowadzone śledztwo – tłumaczy prok. Wojciech Przybyło.
– Śledztwo zostało umorzone – informuje szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. – Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie ustalić, co stało się z panem Michalikiem – czy żyje, czy też nie, ewentualnie, gdzie znajdują się jego zwłoki. Brak takich informacji uniemożliwia nam dalsze prowadzenie postępowania – wyjaśnia prok. Przybyło. – Jeżeli pojawi się jakakolwiek ważna informacja, nasze śledztwo zostanie natychmiast podjęte i będzie kontynuowane – dodaje.
Do tej pory wersji zaginięcia było kilka. Jedna z nich mówiła o tym, że ciało mogło zostać wciągnięte przez maszynę wydobywającą muł z rzeszowskiego zalewu. – Nie możemy jej potwierdzić – stwierdza szef prokuratury. Według innych, mężczyzna miał paść ofiarą porwania lub wypadku drogowego. Domniemani sprawcy mieli wywieźć zwłoki poza miasto.
Znany polski jasnowidz miał nawet stwierdzić, że zakopali je w podrzeszowskim lesie. – Jasnowidz nie wskazał nam żadnego miejsca. To, że ciało pana Michalika zostało po ewentualnym wypadku drogowym wywiezione w bagażniku poza Rzeszów nadal jest jedną z hipotez i to mniej prawdopodobnych. Natomiast na podstawie takich informacji, nawet przekazywanych przez jasnowidza, nie jesteśmy w stanie zweryfikować ani czy doszło do wypadku drogowego, ani czy został pozbawiony wolności, ani tym bardziej, czy faktycznie zakopano go w podrzeszowskich lasach – mówi prok. Wojciech Przybyło. Podkreśla jednak, że każda z tez jest brana pod uwagę i weryfikowana. – Łącznie z tą, że pan Michalik nadal żyje – kwituje.
Działania się nie kończą
Jednocześnie działania policji się nie kończą. – Poszukiwania trwają i będą kontynuowane. Na razie wszystkie: i prowadzone przez nas, i sugerowane przez rodzinę – nie przyniosły efektów – oświadcza nadkom. Adam Szeląg. – Jeszcze 3 tygodnie temu sprawdzaliśmy odcinek Wisłoka – od mostu Załęskiego aż do mostu Mazowieckiego – który nie był badany przy użyciu sonaru, bo wcześniej nie pozwalał na to poziom wody. Bez rezultatów – rozkłada ręce. Funkcjonariusze koncentrują się na działaniach operacyjnych. Na bieżąco weryfikują również każde z doniesień o tej sprawie. – Był czas, że dostawaliśmy dużo sygnałów. Mieliśmy nawet sytuację, że ktoś szedł za mężczyzną, którego uznał za zaginionego i wezwał patrol. Okazało się to fałszywym alarmem – przyznaje rzecznik rzeszowskiej policji. Obecnie większość z informacji pochodzi od rodziny 25-latka. – Niestety, na razie żadna nie posunęła poszukiwań naprzód.
Wioletta Kruk



5 Responses to "Śledztwo ws. zaginięcia Mariusza Michalika umorzone"