
Rząd PiS zapewnia, że jedynym jego celem jest lepsze i bardziej dostanie życie obywateli RP. Tymczasem szykuje gigantyczne drenowanie naszych portfeli za pomocą akcyzy. Przypomnijmy, że mowa tu o podatku, nad którym władza ma pełną kontrolę. Jeśli rząd PiS wdroży swój plan w życie, zarobi na nas krocie. A my, Polacy? Ano, będziemy stosować się do zasady „płacz i płać”.
To, że władza lekką ręką rozdaje nasze pieniądze w ramach „kiełbasy wyborczej” dla swego elektoratu nie jest żadną tajemnicą. Tajemnicą także nie jest, że aby móc rozdawać kasę, trzeba skądś ją brać. Rząd PiS od dawna mydli Polakom oczy, że pieniądze na rozdawnictwo (i gigantyczne zarobki dla siebie niejako przy okazji) bierze z uszczelnienia VAT-u, ale nikt rozsądny w to nie wierzy. Nasza władza rozdała już wszystko wraz z rezerwami, a nawet dodrukowała pieniądze, o czym pisaliśmy niedawno na naszych łamach. Potrzebuje ich jednak nadal i coraz więcej, więc nie zawaha się sięgnąć znów do naszych portfeli. Jak donosi portal Money.pl: tylko z alkoholu i papierosów rząd chce ściągnąć dodatkowe 103,7 mld zł w 10 lat, a tankowanie przez nas paliwa ma mu przynieść wpływy do budżetu na poziomie 7 mld złotych rocznie. Jak to zrobić? Oczywiście poprzez akcyzę
– podatek zależny wprost od władzy.
Najwięcej na paliwie
Niektórzy pamiętają to dobrze, inni chcieliby zapomnieć, ale niemal równo 10 lat temu, gdy PiS było w opozycji, jego prezes Jarosław Kaczyński wystąpił na konferencji prasowej z kanistrem i przekonywał Polaków, że ówczesny rząd nie robi tego, co powinien zrobić przy znacznym wzroście cen paliwa, mianowicie nie obniża akcyzy na nie. Dziś, gdy ceny paliwa poszybowały w górę wraz z cenami w zasadzie wszystkich towarów i usług, Kaczyński jest zdania, że: – Akcyza to jeden z ważnych dochodów państwa, nie powinno się go obniżać – oznajmił kilka dni temu. Nie trzeba się tremu specjalnie dziwić, bo jak podaje portal Money.pl, z analiz Szkoły Głównej Handlowej wynika, że paliwa silnikowe generują ok. 45 proc. wpływów z akcyzy. W zeszłym roku przyniosły rządowi PiS 33,5 mld złotych. Drugie miejsce wśród pewnego zysku władzy zajmuje akcyza na wyroby tytoniowe. W minionym roku opodatkowanie tych towarów dało rządowi 21,5 mld złotych. Na akcyzie na alkohole państwo zarobiło w 2020 roku mniej, bo „zaledwie” niespełna 13,5 mld złotych. Warto wspomnieć, że kwoty z pozostałych towarów objętych akcyzą, np. perfum dają władzy ok. 10 proc. wszystkich zysków z tego podatku.
Czekają nas duże podwyżki akcyzy
Wydaje się, że rząd wystarczająco zarabia na akcyzie. Nic bardziej mylnego, bo chce zarabiać znacznie więcej, dlatego już na przyszły rok przewidziane są podwyżki w tym podatku. Oczywiście w przypadku wyrobów tytoniowych i alkoholowych tłumaczone przez władzę troską o zdrowie Polaków! Rząd ma najwyraźniej przekonanie, że będzie rządził jeszcze bardzo długo, bo przedstawił kalkulację podwyżek akcyzy na najbliższych 10 lat. Te podwyżki mają przynieść mu 103,7 mld złotych w ciągu dekady. Akcyza na alkohol wzrośnie w przyszłym roku o 10 proc. i ma być podwyższana co roku o kolejnych 5 proc. do 2027 roku. Minimalna stawka akcyzy na papierosy w przyszłym roku ma wzrosnąć także o 10 proc. i być podwyższana co roku tak samo. Przyznać trzeba, że rząd musi być bardzo zatroskany o zdrowie obywateli, skoro funduje im tak zawrotne tempo wzrostu akcyzy na papierosy i alkohol. Jeszcze niedawno Ministerstwo Finansów zapewniało na Twitterze, że informacje o podwyżkach akcyzy to fake newsy. Teraz informuje o nich oficjalnie.
Inflacja wzrośnie
Nie jest niczym nadzwyczajnym, że taka podwyżka napędzi już gigantyczną inflację. Jak podaje Money.pl, ekonomiści Santandera szacują, że przyszłoroczna podwyżka akcyzy ( doda 0,20 -0,25 pkt proc. do inflacji CPI w 2022 r. oraz 0,15-0,20 pkt proc. w kolejnych latach. „dzięki” temu przyszłoroczna inflacja wyniesie ok. 7 proc. Władza przekonuje, że podwyżką akcyzy konsumenci nie mają powodów się martwić, bo program Polski Ład „zostawić” ma w portfelach Polaków 80 mld złotych w ciągu dekady. Dyplomatycznie nie wspomina o tym, że podwyżki akcyzy „wyciągną” Polakom z portfeli jedną czwartą tej kwoty.
Przemyt rozkwitnie
Według portalu Money.pl, ceny papierosów będą rosły minimum o złotówkę na paczce rocznie. Za alkohol też już w przyszłym roku zapłacimy więcej: o 1,5 złotego za butelkę wódki, o 16 groszy więcej za butelkę wina i o 6 groszy więcej za puszkę piwa. To najprawdopodobniej zwiększy atrakcyjność alkoholu z przemytu. Przy obecnych cenach papierosów te przemycane już są bardzo atrakcyjne cenowo dla konsumentów. Alkohol z przemytu stracił na popycie, ale „dzięki” wzrostowi akcyzy z pewnością na nim zyska.
A co na ten temat sądzi Andrzej Sadowski, prezydent i założyciel Centrum im. Adama Smitha? Niestety, nie ma dobrych wieści. – Próba wmówienia obywatelom, że jakakolwiek podwyżka jakiegokolwiek podatku będzie dla nich nieodczuwalna albo odczuwalna minimalnie jest zwyczajnym szerzeniem ciemnoty wśród ludzi – mówi wprost w rozmowie z nami A. Sadowski. – Każda podwyżka podatku to realne pieniądze, które na koniec zapłaci konsument, czyli każdy z nas ze swojego portfela – podkreśla. – Polski Ład uderzy w polskich przedsiębiorców, którzy jeszcze nie zdołali do końca podnieść się po kolejnych lockdownach. Tym samym niweczy pozytywne skutki dotychczasowych tarcz antykryzysowych. Z jednej strony zatem będziemy mieli wysoką cenę paliwa i energii oraz rosnącą inflację, a z drugiej niepewność utrzymania się na rynku przedsiębiorców i niepewność zatrudnienia wśród ich pracowników. Międzynarodowe korporacje otrzymały natomiast w Polskim Ładzie gwarancje 5 lat niskich podatków i niezmieniających się przepisów. Jeżeli polskie firmy nie mają takich samych warunków jak korporacje, to nic dobrego z tego z pewnością nie wyniknie i przekonywanie rządu, że jego działania przyniosą dobry efekt odczujemy za chwilę na własnej skórze – podsumowuje ekspert.
Monika Kamińska



8 Responses to "Czeka nas poważny drenaż portfeli przez władzę"