
– Już nie mogę doczekać się, kiedy założę koszulkę z orłem na piersi. Na boisku dam z siebie wszystko. Do boju Polsko! – mówi 24-letni obrońca Aston Villi, Matty Cash. Urodzony w Slough niedaleko Londynu piłkarz dostał właśnie polskie obywatelstwo i jeśli tylko znajdzie on uznanie w oczach selekcjonera reprezentacji Polski, Paulo Sousy – co jest przesądzone – zostanie powołany na dwa najbliższe mecze eliminacji Mundialu 2022 z Andorą (12.11.) i Węgrami (15.11.).
O tym, że reprezentacja Polski może mieć nowego obrońcę, mówiło się już od dłuższego czasu. Jak się bowiem okazuje, to od strony samego zawodnika wyszła inicjatywa gry w biało-czerwonych barwach. – Trzeba podkreślić, że to Matty zgłosił się do nas dwa, trzy lata temu. Wypełnił profil na polskaut.pl i trafił do naszej bazy zawodników – tłumaczy koordynator skautingu zagranicznego PZPN, Maciej Chorążyk. Cash był wtedy podstawowym graczem Nottingham Forest, występującego na poziomie Championship, a więc w bezpośrednim zapleczu angielskiej Premier League. – Nie ukrywam, że od razu zostało to dostrzeżone, bo jednak mówimy o zawodniku, który aspiruje już tylko do pierwszej reprezentacji. Można więc powiedzieć, że poprzez naszego skauta w Wielkiej Brytanii, Przemysława Soczyńskiego, jesteśmy z Mattym w kontakcie już od trzech lat – dodaje. Domena na którą zgłosił się Cash, pozwala na rejestrację w bazie piłkarskiej potomkom polskich emigrantów. A nim jest właśnie piłkarz Aston Villi. Jego dziadek ze strony matki, Ryszard Tomaszewski, w czasie II wojny światowej wyemigrował na Wyspy, wcześniej będąc zesłanym na Sybir. Burzliwa i długa droga do wolności miała swój finał dopiero w 1948 r., kiedy to Tomaszewski dotarł do Liverpoolu. Tam poznał swoją późniejszą żonę, również emigrantkę z Polski, Janinę. W 1967 r. na świat przyszła ich córka, Barbara, mama obecnego piłkarza Aston Villi. Ten ma jeszcze dwoje rodzeństwa: Adama i Hannah. – Czasem mówię o nich Mateusz, Adam i Anna – mówi Barbara Tomaszewska, która świetnie mówi po polsku.
Sam się zgłosił
Piłkarz od dłuższego czasu zabiegał o polskie obywatelstwo. Sprawy mocno przyspieszyły, gdy zainteresowanie nim wyraził selekcjoner Paulo Sousa, który nie ukrywał, że zależy mu na pozyskaniu piłkarza do kadry Polski. Szczęśliwy finał wszystkich procedur miał miejsce w tym tygodniu, kiedy to Cash odebrał polski paszport. – Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł podpisał akt uznania polskiego obywatelstwa dla 24-letniego piłkarza Aston Villi Matty’ego Casha – poinformował na Twitterze prezes PZPN Cezary Kulesza. Sam zawodnik nie krył radości z podpisania przez wojewodę mazowieckiego aktu uznania polskiego obywatelstwa. „Już nie mogę doczekać się, kiedy założę koszulkę z orłem na piersi” – napisał na Twitterze 24-letni zawodnik. Jego rodzina podkreśla, że kwestia jego gry w reprezentacji Polski pojawiała się w rozmowach już od kilkunastu lat, gdy żył jeszcze jego dziadek, pochodzący z północy naszego kraju, Ryszard Tomaszewski. Fakt, że w tym przypadku nie jest konieczne nadanie lub przywrócenie obywatelstwa, lecz tylko jego potwierdzenie, zdecydowanie przyspieszył wszelkie niezbędne procedury. – W rodzinie Cashów jest mnóstwo entuzjazmu – przyznał selekcjoner Paulo Sousa tuż po nieformalnym spotkaniu, do którego doszło w Londynie w minioną sobotę. – Wygląda to tak, jakby czas dla nich biegł bardzo szybko. Chcą być z nami najszybciej, jak to tylko możliwe po to, by Matty mógł pomagać naszej reprezentacji. Odkąd z nią pracuję, sam opowiadam niektórym chłopakom o uczuciach, jakie towarzyszyły mi przy występach w drużynie narodowej. To coś naprawdę wyjątkowego. Polska też mi pokazała, jak ludzie kochają piłkę nożną i jak utożsamiają się z każdym, kto reprezentuje kraj. Ważne, by umieć tę narodową dumę przełożyć na boisko – podkreśla selekcjoner biało-czerwonych.
Poważnie podchodzi do sprawy
Sam Cash bardzo poważniej podchodzi do obowiązków przyszłego reprezentanta Polski. – Wiem naprawdę dużo o Polsce dzięki mamie i dziadkom, ale nie będę robił teraz przedstawienia. Polska ma piękną i trudną historię. Wiem o niej naprawdę sporo. No i oczywiście znam polską kuchnię. Wprawdzie nie mówię po polsku, ale znam kilka słów. Aktualnie codziennie oglądam filmiki w Internecie i uczę się hymnu. Mogę zadeklarować, że jak przyjdzie moment, w którym otrzymam powołanie i wyjdę na boisko, będę śpiewał Mazurka Dąbrowskiego – zapowiedział jasno na łamach portalu meczyki.pl, dodając jednocześnie: – Moje serce było i jest polskie. Obiecuję, że oddam je dla drużyny i zagram ze 100-procentowym zaangażowaniem! – zapewnia.
Marcin Jeżowski


