Zagadka tajemniczych zwłok rozwiązana

W tym miejscu w 2019 roku znaleziono ludzkie szczątki. Dzisiaj już wiemy, że należą do byłego opozycjonisty i Solidarnościowca, Jacka Cieślickiego. Fot. Posterunek Policji w Baligrodzie

Dzięki polsko-australijskiej współpracy udało się potwierdzić, że szczątki mężczyzny znalezione przy szlaku na Połoninę Wetlińską
w Bieszczadzkim Parku Narodowym, należą do byłego opozycjonisty i członka Solidarności, Jacka Cieślickiego.

Na ludzkie szczątki natknęli się 31 sierpnia 2020 roku pracownicy modernizujący schronisko „Chatka Puchatka” na Połoninie Wetlińskiej. Znajdowały się około 300 metrów za punktem kasowym znajdującym się na Przełęczy Wyżnej. Ich uwagę zwróciło błyszczące w słońcu plastikowe prawo jazdy leżące kilkanaście metrów od drogi technicznej, którą transportują materiały budowlane. Obok leżały m.in. fragmenty kurtki, but i zegarek. Widniejąca na nim data i dzień tygodnia wskazują, że zatrzymał się w listopadzie 2019 roku. Policjanci badający teren natrafili też na pozostałości obozowiska i miejsce po wypalonym ognisku. Wszystkie te ślady i znalezione przedmioty zostały zabezpieczone przez policję.
Szczątki były w stanie daleko posuniętego rozkładu, na pierwszy rzut oka nie udało się nawet rozpoznać płci zmarłej osoby. Kości, w tym m.in.: czaszkę, fragment kręgosłupa i kości podudzia z prawą stopą, zostały poddane szczegółowym badaniom lekarskim, antropologicznym i genetycznym. Na ich podstawie biegli stwierdzili, że szczątki należą do starszego mężczyzny. Udało im się także zabezpieczyć fragmenty kostne, z których udało się pozyskać DNA i sporządzić profil genetyczny zmarłego.
Na kościach nie było śladów zmian urazowych mechanicznych wskazujących na działalność przestępczą osób trzecich. Na podstawie tych ustaleń Prokuratura Rejonowa w Lesku, która badała sprawę, umorzyła śledztwo z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie czynu zabronionego. Przyczyn śmierci mężczyzny nie udało się jednak ustalić.
Na podstawie prawa jazdy znalezionego przy szczątkach udało się ustalić rodzinę zmarłego. Dokument został wydany wydane w Australii na 79-letniego mieszkańca Śląska, byłego działacza Solidarności, Jacka Cieślickiego. Śledczym udało się dotrzeć do byłej żony i dwóch synów, którzy mieszkają w Australii, ale z przekazanych przez nich informacji wynika, że od dłuższego czasu nie mieli kontaktu z ojcem. Podobnie była żona.
Czynności zmierzające do ustalenia tożsamości mężczyzny prowadziła dalej Komenda Powiatowa Policji w Lesku. Jak informowała nas wówczas Katarzyna Fechner, rzeczniczka leskiej policji, ze względu na pandemię synowie zmarłego nie mogą przyjechać do Polski, dlatego leska policja wystąpiła do australijskiej policji o pobranie materiału genetycznego w celu porównania go z tym, który udało się zabezpieczyć ze szczątków znalezionych w Bieszczadach.
Dzięki międzynarodowej współpracy udało się potwierdzić tożsamość mężczyzny. Szczątki należą do byłego solidarnościowca, Jacka Cieślickiego, co potwierdziła w rozmowie z Super Nowościami Justyna Radzik-Czuba, prokurator prowadząca śledztwo.
O Jacku Cieślickim można przeczytać w Encyklopedii Solidarności. Urodził się w 1941 roku w Krakowie, swoje zawodowe życie związał ze Śląskiem. Ukończył Politechnikę Śląską, później pracował w Hucie Katowice w Dąbrowie Górniczej. Wstąpił do Solidarności, był redaktorem naczelnym „Wolnego Związkowca” – biuletynu informacyjnego NSZZ „Solidarność” Huty Katowice. To on zamieścił w nim karykaturę Leonida Breżniewa, przewodniczącego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, przedstawionego jako niedźwiedzia, który trzyma w łapie malutkiego, chudego i wycieńczonego człowieka z napisem PRL i wypowiadał słowa: „Socjalistycznej Polski, bratniej Polski nie opuścimy w biedzie i nie damy jej skrzywdzić …” Autorem rysunku był Stanisław Łaski. Sprawa zakończyła się procesem zarówno dla autora karykatury, jak i redaktora naczelnego „Wolnego Związkowca”, Jacka Cieślickiego.
Cieślicki w 1980 roku strajkował. W 1981 był internowany: najpierw w Strzelcach Opolskich, następnie w Zabrzu, a później m.in. w Nowym Łupkowie i Uhercach Mineralnych w Bieszczadach. Po zwolnieniu w 1983 roku wyemigrował do Australii, gdzie założył nową rodzinę. Zmarł w Bieszczadach w wieku 79 lat. Szczątki zostały pochowane na cmentarzu w Cisnej.

Martyna Sokołowska

One Response to "Zagadka tajemniczych zwłok rozwiązana"

Leave a Reply

Your email address will not be published.