Liczy się to, co dajemy z samych siebie

Justyna Uchańska
i Katarzyna Paluch
zrealizowały w Tarnobrzegu pomysł z ogólnodostępną
jadłodzielnią. Fot. Archiwum

Dwie tarnobrzeżanki, Justyna Uchańska i Katarzyna Paluch, wpadły na pomysł prostego dzielenia się nadwyżkami żywności, które mimo galopujących cen zdarzają się w każdym domu i restauracji. Zorganizowały lodówkę i regał, który z jednej strony jest dostępny dla każdego, kto chciałby w nim zostawić jedzenie, a z drugiej, sięgnąć po pozostawioną żywność może każdy, kto jej potrzebuje. Za tym poszły: kwiatowymiana, książkokrążenie i jadłodzielnia, bo „Liczy się to, co dajemy z samych siebie”.

Lodówka stanęła tuż przy wejściu na targ. Miejsce nieprzypadkowe, bo łatwo dostępne i uczęszczane przez wielu mieszkańców miasta. Jak udało się wcielić w życie pomysł prosty, choć oczywiście niosący z sobą pewne koszty? Justyna Uchańska i Katarzyna Paluch pozyskały darczyńców, którzy wsparli inicjatywę lodówką i regałem zbudowanym z płyt OSB. Jednocześnie złożyły wniosek do prezydenta miasta o użyczenie terenu miasta, zapewnienie monitoringu, by uchronić punkt przed wandalizmem, oraz o pokrycie kosztów prądu dostarczonego do kamery i chłodziarki. Wniosek został oceniony pozytywnie i skierowany do realizacji.
– W punkcie przy ul. Kwiatkowskiego można pozostawić półprodukty, żywność gotową, zarówno zabezpieczoną przed popsuciem, np. w słoiku, jak i wymagającą niskiej temperatury. Natomiast zabronione jest pozostawianie produktów mięsnych, produktów, w składzie których znajdują się surowe jajka, i co ważne nie można pozostawiać alkoholu. Ze zgromadzonych dóbr może skorzystać każdy mieszkaniec będący w potrzebie – informuje pomysłodawczyni Justyna Uchańska.
Zgodnie z ideą „foodsharingu”, skierowany jest on do każdego mieszkańca bez wyjątku. Zaznaczyć należy, że korzystając z tarnobrzeskiej jadłodzielni należy używać wszystkich zmysłów, by ocenić świeżość pozostawionych w niej produktów.

Kwiatowymiana

Także w tym roku, dzięki promotorce życia bez marnotrawstwa, w Tarnobrzegu zorganizowano dwie kwiatowymiany. Druga edycja tej inicjatywy odbyła się niedawno i zgromadziła wielu miłośników roślin, którzy nie tylko chcieli podzielić się roślinami, które im się znudziły lub np. wyrosły, ale dzielili się wiedzą na temat ich pielęgnacji i ogrodnictwa. Pomysł chwycił i okazał się strzałem w dziesiątkę. – Ludzie czekali z kwiatami już przed zaplanowaną godziną rozpoczęcia inicjatywy. Cieszymy się z tak dużego zainteresowania. Na pewno zorganizujemy kolejną, wiosenną edycję, bo zapotrzebowanie na takie akcje jest i choć kwiatów nie można podczas niej sprzedawać, to wszyscy jej uczestnicy cieszą się z korzyści, jakie niesie – przyznaje z radością przewodnicząca Tarnobrzeskiej Rady Kobiet – Katarzyna Paluch.

Weź, przeczytaj i podaj dalej

Kolejny pomysł przedstawicielek Tarnobrzeskiej Rady Kobiet, który udało się zorganizować w sierpniu br. to miejska szafa pełna książek, które można bez pytania zabrać ze sobą, przeczytać i oddać lub wymienić na inne. Regał z książkami stanął kilkadziesiąt metrów od tarnobrzeskiego magistratu.
– Książki powinny podróżować, krążyć z rąk do rąk. W tej podróży ważne jest to, że po prostu są czytane. Nie są ozdobami na półkach, stają się ogólnodostępne – wyjaśniają inicjatorki utworzenia w Tarnobrzegu miejskiej szafy z książkami. – Warto zaglądać do naszej szafy, można zostawiać książki na wymianę, można się częstować naszymi zbiorami… – tłumaczy Justyna Uchańska. – Niestety, nie jesteśmy punktem zbioru książek raczej chodzi o wymianę coś za coś.
Za taką formą popularyzowania książek i czytelnictwa poprzez nieodpłatne ich przekazywanie metodą „podaj dalej” stoi programista komputerowy, Ron Hornbaker. Swój pomysł nazwał bookcrossingiem. Inicjatywa ta polega na zostawianiu przeczytanych książek w miejscach publicznych, jak również na specjalnie przeznaczonych do tego celu półkach, po to, by znalazca mógł je przeczytać i znów puścić w obieg. Działania te mają na celu stworzenie przez czytelników swoistej globalnej biblioteki, bez żadnych ram instytucjonalnych, opłat czy kart bibliotecznych.
Rozpędzone w promowaniu ciekawych, proekologicznych inicjatyw panie nie zwalniają tempa, ale tworzą nowe wydarzenia, dzięki którym możemy uwolnić się od rzeczy, których już nie potrzebujemy i ucieszyć nimi innych. We wrześniu i październiku odbyły się w związku z tym dwie edycje pchlego targu. – Tarnobrzeski Pchli Targ przeznaczony jest dla osób prywatnych – mieszkańców Tarnobrzega i okolic, turystów, łowców okazji. Każdy może na niego przyjechać, by wymienić się, bądź sprzedać meble, bibeloty, naczynia, ubrania, książki, płyty, stare sprzęty – tłumaczy Renata Domka z Tarnobrzeskiego Domu Kultury, która włączyła się w organizację tej inicjatywy w mieście.
– Chyba każdy ma w domu przez lata gromadzone rzeczy, których nie używa i nie wie, co z nimi zrobić. Dla jednego są bezużytecznymi klamotami, dla kogoś innego mogą być prawdziwym skarbem. Dlatego zachęcamy, by wystawić je do sprzedaży i podarować im drugie życie – mówi pomysłodawczyni przedsięwzięcia Justyna Uchańska.
Organizatorzy zadbali o to, aby można tu złowić świetną okazję, ale także miło spędzić czas, spotkać się i porozmawiać z innymi pasjonatami rzeczy „z duszą”. – Pomysł oczywiście nie jest nowy, bo przed laty można było na targu kupić niemal wszystko. W wielu krajach popularne są tzw. wyprzedaże garażowe, czy „wystawki”. Przy takich okazjach można zdobyć świetne sprzęty, cenne antyki czy rzadkie książki za symboliczną złotówkę – dodaje współorganizatorka Renata Domka.

Mniej odpadów, mniej konsumpcji

Pchli targ w Tarnobrzegu przyciągnął w minioną niedzielę setki sprzedających i kupujących. – Promujemy w Tarnobrzegu coraz bardziej popularny w Polsce i na świecie trend pod hasłem zero waste, czyli dążenie do zmniejszenia ilości odpadów i ograniczenia konsumpcjonizmu. W Tarnobrzegu działa już jadłodzielnia (foodsharing) i bookcrossing. W ten sposób promujemy w naszym mieście ideę niemarnowania żywności i rzeczy codziennego użytku, które mogą być ponownie wykorzystane, a dzięki temu można zmniejszyć produkcję śmieci. Mamy nadzieję, że dzięki takim akcjom zwiększy się też świadomość mieszkańców i dbałość o środowisko, o naszą wspólną przestrzeń – wyjaśnia Uchańska.
Także po to, by pomóc, ale i przeciwdziałać wyrzucaniu niezniszczonych rzeczy, trwa właśnie w Tarnobrzegu organizowana przez Tarnobrzeską Radę Kobiet zbiórka butów i kurtek w dobrym stanie. Odzież damska i męska, którą uda się pozyskać w czasie zbiórki zostanie przekazana osobom bezdomnym i potrzebującym. Odzież można przynosić do Poradni Pscyhologiczno-Pedagogicznej mieszczącej się przy ul. Kościuszki 30 i po wcześniejszym uzgodnieniu do Szkoły Podstawowej nr 4.
Za tytuł tego tekstu posłużyły nam słowa Louisa Bromfielda, najlepiej sprzedającego się powieściopisarza w latach 20. XX wieku. To postać, która pod koniec lat 30. XX wieku na nowo odkryła siebie jako rolnika. Pisarz stał się wówczas jednym z pierwszych zwolenników zrównoważonego i ekologicznego rolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Jego słowa o dzieleniu się wciąż są aktualne.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.