
Kolejna fala pokazuje tendencję wzrostową już od września. od początku października widzimy zaś trzykrotny wzrost liczby hospitalizacji. Obecnie mamy 940 łóżek covidowych, z których zajętych jest 650 (miesiąc temu było 175 dop. red.), na 102 zabezpieczone dla chorych na COVID-19 respiratory wykorzystywanych jest 70. I to przy 38 proc. wyszczepieniu, najniższym w kraju, nad czym bardzo ubolewam – mówiła Ewa Leniart. – W ciągu tygodnia przybyło nam 2400 nowych zakażeń. Tymczasem w szczycie II fali mieliśmy zachorowania na poziomie 10 200, a w czasie III – 8 700 – dodawał Adam Sidor.
Najwięcej pacjentów covidowych przebywa w szpitalu w Przemyślu i Sanoku, MSWiA w Rzeszowie i w Łańcucie. Wojewoda mówiła również, że do obecnej fali jesteśmy dużo lepiej przygotowani. Mamy pełne magazyny środków zabezpieczających przed zakażeniem, w 9 szpitalach przeprowadzono modernizacje instalacji tlenowych, utworzono bank tlenu na wypadek zwiększonego poboru, z czego już nawet korzystano podczas tej fali.
Inspektor sanitarny zapewnił zaś, że w październiku widocznie wzrosła liczba testów wystawianych przez lekarzy rodzinnych, ale notowany jest niższy poziom testów pozytywnych. Zapytany, czy są w regionie powiaty, które mogłyby się kwalifikować do strefy czerwonej przy ewentualnych obostrzeniach, wymienił: Nisko, Przemyśl, Rzeszów i pow. krośnieński, gdzie liczba zakażeń tygodniowych przekraczała liczbę 12 na 10 tys. mieszkańców. Oczywiście jeżeli nie zostaną zmienione kryteria określające strefy.
Czwarta fala dopiero się rozkręca
4 listopada Ministerstwo Zdrowia podało, że mamy 15 515 przypadków zakażenia koronawirusem. Z powodu COVID-19 zmarły 44 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 206 osób. W szpitalach przebywa 8595 osób z COVID-19, w tym 713 pacjentów podłączonych do respiratorów. Dla pacjentów z COVID-19 przygotowano 13 505 łóżek i 1249 respiratorów. Pod względem liczby zakażeń Podkarpacie znalazło się na dziesiątym miejscu. w regionie koronawirusa potwierdzono u 691 kolejnych osób, COVID-19 doprowadził do zgonu 9 osób.
Złudzeń co do rozwoju pandemii nie ma dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19. Mamy w tej chwili w Polsce ponad 3 mln zakażeń koronawirusem i 77 tysięcy zgonów, ale wiemy, że statystyki te są niedoszacowane. Prawdziwa liczba zakażeń w naszym kraju prawdopodobnie przekroczyła 15 mln, a liczba zgonów 140 tysięcy. Wskaźnik R wynosi już 1,5 co oznacza, że tygodniowa średnia nowych przypadków COVID-19 rośnie co najmniej o 50 procent. Trzeba się spodziewać, że w kolejnych tygodniach przekroczymy 15, 20 czy nawet 30 tysięcy zachorowań dziennie – wyliczał 3 listopada podczas konferencji.
Jak przypomniał dr Grzesiowski, w Polsce mamy ok. 180 tys. łóżek szpitalnych. – Jeżeli w ciągu krótkiego czasu chorzy z COVID-19, którzy się duszą i nie mogą czekać na pomoc, zajmą 20 tysięcy z nich, to wiadomo, że dla innych zabraknie miejsc. Aby tak się nie stało, w tym samym czasie musimy do systemu dokładać łóżka, otwierając m.in. szpitale tymczasowe – tłumaczył. Podkreślał, że łóżko w rozumieniu stanowiska, dla pacjenta covidowego nie jest takie samo, jak dla chorego przychodzącego do szpitala np. na planowy zabieg. – Potrzebne są: tlen, izolatka, śluza. Często z 300-łóżkowego szpitala można zrobić zaledwie 100-łóżkowy ośrodek covidowy – zaznaczał. I dodał, że pacjent covidowy nie zajmuje łóżka przez kilka dni, lecz często jest hospitalizowany „tygodniami”. To oznacza „podkradanie” miejsc pacjentom niecovidowym.
Według niego, czwarta fala ma wzbierać do końca roku, bo wariant Delta, odpowiedzialny za 90 proc zachorowań przenosi się bardzo łatwo i zakaża całe mikropopulacje. Jedna osoba może zakazić 8 – 10 innych, jeżeli tylko ma do nich dostęp – wyjaśniał dr Grzesiowski. I przypomniał, że wariant Delta przenosi się nie tylko drogą kropelkową w czasie ekspozycji na aerozol wydechowy, ale może utrzymywać się przez kilkadziesiąt minut w powietrzu po opuszczeniu pomieszczenia przez osobę chorą.
„Czwarta fala jest już poza kontrolą”
– W ciągu ostatniego tygodnia osiągnęliśmy pandemiczny rekord – 102 zachorowania na 100 tys. mieszkańców w Lublinie. To pokazuje, jaka jest skala zjawiska w tym regionie. Interwencje lokalne powinny być podjęte już dawno. Jakiekolwiek ograniczenia przy tak „rozbujanej” fali przyniosą efekty dopiero za kilka tygodni – tłumaczył Grzesiowski. Przyznał jednak, że porównując obecną falę do poprzedniej sprzed roku, widzimy korzystne zjawisko. – Mamy o połowę mniej zgonów dziennie i o połowę mniej hospitalizacji
– mówił. – Oceniamy, że niedoszacowanie zachorowań dziennych jest mniej więcej pięciokrotne. W rzeczywistości dzisiaj mamy 50 tysięcy nowych przypadków zakażeń. Za tym będą szły rosnące liczby zgonów, co jest opóźnione o mniej więcej
3-4 tygodnie. W połowie grudnia z powodu COVID-19 może być już 500 zgonów dziennie
– wyliczył ekspert.
Anna Moraniec



6 Responses to "Podkarpacie najmniej wyszczepione, a ma nieduży współczynnik zakażeń"