
Fot. OTOZ Animals Krosno
Dramatyczne sceny w jasielskiej hodowli kotów. Zwierzęta żyły w skandalicznych warunkach, wiele z nich było chorych, niedożywionych, zarobaczonych i skrajnie zaniedbanych. Niektóre z powodu fatalnego stanu zdrowia trzeba było uśpić. Posłanka Lewicy Anita Sowińska pyta, jak długo jeszcze pseudohodowcy będą bezkarni i interweniuje w tej sprawie w Ministerstwie rolnictwa i rozwoju wsi.
Widok zwierząt, które zostały odebrane z hodowli kotów rasy maine coon w Jaśle, przeraża. Skrajnie wychudzone, zapchlone, brudne, z zaropiałymi oczami, sklejoną odchodami sierścią. już na pierwszy rzut oka widać, że przeszły piekło. Zwierzęta żyły w skandalicznych warunkach – brudzie i fetorze. Część z nich w ciemnej, pełniej odchodów i śmieci piwnicy, bez dostępu do światła dziennego, gdzie na podłodze znajdowały się miski z resztkami zaschniętej karmy.
We wrześniu działaczki OTOZ Animals z Krosna i Sanoka w asyście policji po raz pierwszy weszły do pseudohodowli. Przez wiele godzin wyłapywały zwierzęta, które od razu trafiły pod opiekę będącego na miejscu weterynarza. Dla wielu z nich na pomoc było już za późno, ze względu na skrajne zaniedbanie i niedożywienie oraz spowodowane tym choroby, koty trzeba było uśpić. W sumie OTOZ Animals interweniował w hodowli cztery razy odbierając właścicielkom ponad 140 kotów w różnym wieku i stanie. Jak informowały inspektorki, koty nie miały książeczek zdrowia, a właścicielki nie prowadziły żadnej ewidencji i dokumentacji hodowlanej.
Na terenie posesji znaleziono też kocie szczątki, a w okolicy unosił się fetor, na który skarżyli się sąsiedzi. Dodatkowo, przez wiele godzin właściciele hodowli utrudniali działaczom OTOZ Animals przeprowadzenie interwencji.
Wszelkie zaniedbania, jakich wobec zwierząt dopuściły się właścicielki hodowli zostały zgłoszone do Prokuratury Rejonowej w Jaśle, która prowadzi czynności w tej sprawie.
Sprawą zainteresowała się także posłanka Lewicy, Anita Sowińska. Wystosowała interpelację do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Henryka Kowalczyka. – Opisany wyżej przypadek może być tylko przykładem nieodpowiedzialności hodowców, którzy przez długie miesiące zaniedbali zwierzęta i doprowadzili je do skrajnego wycieńczenia. Nasuwa się pytanie, ile taki hodowli w kraju może w podobny sposób traktować swoich zwierzęcych podopiecznych – pyta w interpelacji.
Jak zwraca dalej uwagę, kluby i stowarzyszenia działające w tym obszarze nie mają wystarczających narzędzi do kontroli hodowli. – Właściciele hodowli nie mają obowiązku wpuścić inspektorów, co odbywa się wyłącznie pod nadzorem prokuratora i znacząco wydłuża proces wszczęcia kontroli. Brak jest także konkretnych zapisów, które dyscyplinowałyby hodowców i nakładały na nich określone kary w przypadku zaniedbań – zwraca uwagę posłanka.
Dlatego, aby w przyszłości uniknąć takich dramatycznych sytuacji, potrzebna jest zmiana obowiązującego prawa na bardziej restrykcyjne wobec hodowców. Posłanka Sowińska pyta w interpelacji ministra Kowalczyka, czy jest szansa na wdrożenie przepisów pozwalających na: szybsze przeprowadzenie kontroli w podejrzanych hodowlach zwierząt bez angażowania w proces prokuratora, wzmocnienie narzędzi kontroli i możliwości karania hodowców zaniedbujących swoje zwierzęta oraz wprowadzenie obowiązkowych kontroli we wszystkich hodowlach na terenie Polski.
Śledztwo w sprawie nieprawidłowości do których miało dochodzić w hodowli w Jaśle, prowadzi Prokuratur Rejonowa w Jaśle. Dwie właścicielki hodowli usłyszały zarzuty znęcania się nad zwierzętami, za co grozi kara do trzech lat więzienia. – Kobiety nie przyznały się do zarzucanych im czynów – powiedziała Super Nowościom Grażyna Krzyżanowska, Prokurator Rejonowy w Jaśle.
Wobec kobiet zostały zastosowane wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji oraz wobec jednej z nich poręczenia majątkowego w wysokości trzech tysięcy złotych, a wobec drugiej nakazu powstrzymania się od hodowli zwierząt. Obie złożyły na decyzję prokuratury zażalenie. Jak informuje jasielska prokuratura, wcześniej nie były karane za znęcanie nad zwierzętami.
Martyna Sokołowska



6 Responses to "Zagłodzone koty trzeba było uśpić!"