Pięćset złotych kary za gnój przy biurze posła PiS

W nocy 20 października ub.r. przed drzwiami biura posła PiS, Zbigniewa Chmielowca przy ul. Mickiewicza, pojawił się obornik
i wbite w niego dwie tabliczki. Fot. Paweł Galek

Decyzją sądu, Tomasz Buczek będzie musiał zapłacić 500 zł grzywny za obornik, który rok temu osobiście przywiózł
i wyrzucił przed drzwiami biura posła PiS, Zbigniewa Chmielowca. – Działałem w poczuciu wyższej konieczności ratowania polskiego rolnictwa. Uważam, że warto było walczyć i zapłacić te pięć stów – komentuje Buczek.

Przypomnijmy; w nocy 20 października ub.r. przed drzwiami biura posła PiS, Zbigniewa Chmielowca przy ul. Mickiewicza, pojawił się obornik i wbite w niego dwie tabliczki. Jedna z nich o treści: „Jeszcze raz zagłosujesz przeciw polskiej wsi i rolnikom, to nawet nie masz co startować w kolejnych wyborach. Nikt w całym powiecie cię nie poprze”. Na drugiej tablicy napisano: „Polskie rolnictwo po wprowadzeniu „Piątki Kaczyńskiego Dla Zwierząt”.

„Dość tej hipokryzji!”

Sytuację na żywo z miejsca zdarzenia zrelacjonował Tomasz Buczek, lokalny polityk Konfederacji, który, jak się okazało, osobiście przywiózł i wyrzucił obornik: – Pan poseł na łamach prasy lokalnej powiedział, że tak naprawdę nigdy nie był za „Piątką Kaczyńskiego Dla Zwierząt”. Mówił także, że nigdy nie był za likwidacją uboju rytualnego, tylko, że za tym zagłosował. A więc panie Chmielowiec, dość tej hipokryzji! – grzmiał Buczek.
Sytuację potem skomentował także kolbuszowski poseł: – Był obornik i go nie ma. Zgłosiłem to na policję, bo zanieczyszczono ulicę. Według mnie, można inaczej rozmawiać. Pan protestujący pod moim biurem mówił, że to wyraz oburzenia rolników. Nie zauważyłem tego oburzenia. Z ich strony nie miałem bezpośredniego sygnału w tej sprawie. Z rolnikami zawsze jestem gotów rozmawiać o wszystkich sprawach – zapewniał parlamentarzysta PiS.

Odmówił przyjęcia mandatu

Kilka dni temu Tomasz Buczek opublikował skan wyroku sądu skazującego go na zapłatę grzywny 500 zł. To pięć razy mniej niż musiałby uiścić przyjmując mandat.

– Policja chciała ukarać mnie kwotą 2500 zł, ale sąd uznał że nałoży na mnie grzywnę w wysokości 500 zł. Sąd uniewinnił mnie za to od domniemanego wykroczenia niestosowania maseczki zakrywającej nos i usta. Ukarał mnie natomiast za cztery wnioskowane czyny, których się nie wypierałem. Działałem w poczuciu wyższej konieczności ratowania polskiego rolnictwa. Wiem, że warto było walczyć i zapłacić te pięć stów – zaznaczył Buczek.

Paweł Galek

12 Responses to "Pięćset złotych kary za gnój przy biurze posła PiS"

Leave a Reply

Your email address will not be published.