
Maksymilian Sitek oraz Mateusz Żyro – te nazwiska jeszcze raz powinni w swoim notesie zapisać skauci Legii Warszawa. Obaj piłkarze uczyli się piłkarskiego rzemiosła w ekipie „wojskowych”, a w niedzielę do spółki z Fabianem Piaseckim załatwili swój były klub, który przegrał szósty mecz z rzędu.
Gdy na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Legia wyszła na prowadzenie, nawet największy optymista kibicujący Stali nie sądził, iż mielczanie zejdą na przerwę prowadząc z mistrzem Polski. Piłka jednak po raz kolejny spłatała figla, co nie zmienia faktu, że dwie bramki gości w dwie minuty nie są dziełem przypadku. Najpierw podanie Fabiana Piaseckiego na gola zamienił Maksymilian Sitek, a 180 sekund później 20-latek odwdzięczył się Piaseckiemu, który uderzeniem na dłuższy słupek dał Stali tzw. bramkę do szatni. Mistrz Polski nie odwrócił losów meczu po przerwie, natomiast Stal zadała wojskowym jeszcze jeden cios, który fanów legionistów mógł zaboleć najbardziej. Po rzucie rożnym Legię strzałem głową skarcił wychowanek klubu z Łazienkowskiej Mateusz Żyro, dla którego notabene była to pierwsza bramka na boiskach ekstraklasy. Tak oto 15-krotnego mistrza Polski załatwili piłkarze, którzy kształcąc się w akademii legionistów marzyli, aby kiedyś być jej filarami. Ponadto „Maks” za dobre występy w barwach biało-niebieskich został wczoraj powołany przez selekcjonera reprezentacji Polski U-21 Macieja Stolarczyka na mecze eliminacji młodzieżowych mistrzostw Europy 2023, w których Polska zmierzy się z Niemcami (12 listopada) oraz Łotwą (16 listopada).
Największa katastrofa od 71 lat
– Szacunek dla zawodników, że zrealizowali założenia. Wiedzieliśmy, że Legia jest pod presją, więc nastawiliśmy się na grę z kontrataku – mówił szczęśliwy Adam Majewski, trener Stali. – Wiadomo, że stołeczna drużyna była faworytem i jest bardzo trudnym rywalem, i pewnie lada moment się podniesie. Jechaliśmy tutaj jednak z wiarą w zwycięstwo – rozmawialiśmy o tym tylko między sobą. Potwierdziliśmy to na boisku, dlatego szacunek dla naszej drużyny, bo tak naprawdę nikt na nas nie liczył
– dodał. Co zrozumiałe, załamany był trener gospodarzy.
– Przepraszam wszystkich sympatyków i kibiców klubu za to, co musieli oglądać. Stal niczym nas nie zaskoczyła. Wiedzieliśmy, że będą grali z kontry i mają dobrze opracowane stałe fragmenty. Na szybko nic nie da się zrobić. Nie zrobiliśmy nawet pół kroku do przodu. Trzeba dokonać szeregu zmian, aby wyciągnąć ten klub z kryzysu. Próbowaliśmy przez ostatnie dwa tygodnie zbudować tę drużynę mentalnie, ale to nie zdało egzaminu. Zrobiliśmy ze sztabem wszystko, co tylko mogliśmy zrobić. Zmieniliśmy ustawienie, wprowadziliśmy innych piłkarzy. Jak widzimy – efekt był żaden. Zagraliśmy katastrofalnie. Mam diagnozę, ale jestem bardzo zdenerwowany i nie będę teraz mówił o wszystkim na gorąco – komentował Marek Gołębiewski, którego zespół notuje najgorszą serię od 71 lat. Do niechlubnego rekordu klubu brakuje tylko jednego przegranego meczu.
W innym niedzielnym wieczornym meczu: Wisła Kraków – Cracovia 1-0.
1. Lech 14 29 28-8
2. Lechia 14 29 25-11
3. Pogoń 14 26 22-10
4. Raków 13 26 24-16
5. Radomiak 14 22 18-13
6. Śląsk 14 21 25-20
7. Stal 14 20 18-19
8. Piast 14 18 21-20
9. Jagiellonia 14 18 18-21
10. Wisła P. 14 17 22-22
11. Cracovia 14 17 20-22
12. Zagłębie 13 17 15-20
13. Wisła K. 14 17 15-23
14. Górnik Z. 13 15 14-17
15. Termalica 13 11 17-22
16. Warta 14 11 9-17
17. Legia 12 9 12-22
18. Górnik Ł. 14 8 11-31
W następnej kolejce: PGE Stal – Lechia (20.11. godz. 17.30)
lukas


