Ciało znalezione w Wisłoku to Mariusz Michalik

Ponad dwa tygodnie temu ciało wyłowiono z Wisłoka. Fot. KMP Rzeszów

W środę do prokuratury dotarły wyniki badań DNA, które rozwiały wszelkie wątpliwości. – Jest potwierdzenie, że zwłoki, które zostały wyłowione z Wisłoka, są zwłokami zaginionego Mariusza Michalika – poinformował nas prok. Wojciech Przybyło.

Ciało znaleziono 27 października. Zauważył je jeden z pracowników firmy prowadzącej prace przy pogłębianiu zalewu Było w stanie daleko posuniętego rozkładu. Wstępne ustalenia wskazywały jednak, że należało do mężczyzny. Śledczy byli prawie pewni, że to poszukiwany od miesięcy 25-latek. – Zgadza nam się wzrost mężczyzny, budowa ciała, długość włosów, a przede wszystkim ubranie, w którym 5 stycznia widziano Mariusza Michalika zgadza się z tym, które ujawniliśmy na ciele zmarłego. Mężczyzna miał na sobie koszulkę z logo firmy, w której był zatrudniony – mówił nam Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Stuprocentową pewność dały wyniki badań DNA, które dotarły do prokuratury w środę po południu. – Jest potwierdzenie, że zwłoki, które zostały wyłowione z Wisłoka, są zwłokami zaginionego Mariusza Michalika. Rodzina została już o tym powiadomiona – poinformował nas prok. Przybyło.
Z kolei przeprowadzona sekcja zwłok nie wykazała jakichkolwiek obrażeń na ciele denata. Biegły wykluczył działania osób trzecich, które mogły przyczynić się do śmierci.
Stan rozkładu płuc nie pozwalał na to by ocenić czy śmierć mężczyzny nastąpiła w wodzie, dlatego zlecono dodatkowe badania histopatologiczne. W ustaleniu przyczyny zgonu pomóc mają również badania toksykologiczne. Ich wyniki na razie nie są znane.

Wielomiesięczne poszukiwania

Przypomnijmy; Mariusz Michalik zaginął 5 stycznia. Około godz. 22 wyszedł z mieszkania przy ul. Grabskiego w Rzeszowie, żeby zapalić papierosa. Założył tylko bluzę. Nie zabrał ze sobą portfela ani kluczy. Następnego dnia około godz. 11 współlokator chłopaka zorientował się, że nie ma go w mieszkaniu. Nie wrócił do miejsca zamieszkania, i do dziś z nikim nie nawiązał kontaktu.
Policja przeprowadziła zakrojoną na szeroką skalę akcję poszukiwawczą. Wielokrotnie przeszukała teren w pobliżu ul. Grabskiego oraz Kwiatkowskiego. Funkcjonariusze wspólnie ze strażakami sprawdzili akweny w rejonie zalewu na Wisłoku, kąpielisko Żwirownia oraz mniejsze zbiorniki. W lutym i w marcu – przy użyciu specjalistycznego sprzętu działania prowadziła także Grupa Specjalna Płetwonurków RP. Akweny oraz tereny przybrzeżne w pobliżu miejsca zaginięcia 25-latka sprawdzili przewodnicy z psami wyszkolonymi do odnajdywania zwłok ludzkich na lądzie oraz w wodzie. Bez skutku.
Pojawiło się kilka wersji zaginięcia. Jedna z nich mówiła o tym, że ciało mogło zostać wciągnięte przez maszynę wydobywającą muł z rzeszowskiego zalewu. Według innych, mężczyzna miał paść ofiarą porwania lub wypadku drogowego. Domniemani sprawcy mieli wywieźć zwłoki poza miasto. Znany polski jasnowidz twierdził nawet, że zakopali je w podrzeszowskim lesie.
Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. Niedawno zostało umorzone. – Śledztwo zostanie podjęte najprawdopodobniej w poniedziałek. Przychylimy się do złożonego zażalenia przez pana Michalika i będziemy kontynuować postępowanie – mówi prok. Wojciech Przybyło. Jego prawdopodobny finał to umorzenie.

wk

Leave a Reply

Your email address will not be published.