Wójt: – Grożono mi śmiercią

– Grożono mi śmiercią i kalectwem. Obawiam się o bezpieczeństwo swoje i moich najbliższych – mówił podczas konferencji prasowej Roman Bzdyk, wójt gminy Komańcza. Fot. Martyna Sokołowska

Sprawa dotyczy terenów w Komańczy, którymi od jakiegoś czasu interesuje się przedsiębiorca. Na podjęcie korzystnej dla niego uchwały dał wójtowi czas do końca listopada. Podczas rozmowy miał grozić włodarzowi śmiercią i kalectwem. – Posłużył się nawet sformułowaniem, że sam wręczy mi wózek inwalidzki, którego będzie potrzebować moja matka – mówi Roman Bzdyk, wójt gminy Komańcza. Sprawę wyjaśnia już policja i prokuratura.

Przebieg tego zdarzenia wójt Komańczy Roman Bzdyk relacjonował podczas konferencji prasowej zwołanej w środę, 10 listopada w Urzędzie Gminy w Komańczy. Jak relacjonował wójt: 2 listopada w godzinach porannych w drodze do pracy, przed wejściem do budynku urzędu gminy, został zaczepiony przez „znanego mu z wcześniejszych wizyt w urzędzie menedżera zarządzającego spółką, zamierzającą prowadzić działalność gospodarczą na terenie gminy Komańcza”. – Wskazana osoba czekała na mnie od dłuższego czasu. Pomimo złożonego przeze mnie na wstępie rozmowy zaproszenia do odbycia jej w moim gabinecie, człowiek ten nie skorzystał z zaproszenia. Rozpoczynając rozmowę bez ogródek oświadczył mi, że żąda ode mnie, abym wpłynął na czynności urzędowe Rady Gminy Komańcza, celem podjęcia przez radę uchwały, której od dłuższego czasu się domaga i wyznaczył mi termin do końca miesiąca. Jednocześnie zagroził mi popełnieniem przestępstwa, którego następstwem byłaby śmierć mojej osoby lub moje trwałe kalectwo, co gorsza, wspomnianą groźbą spowodowania trwałego kalectwa objął również osoby mi najbliższe, w tym moją matkę. Posłużył się nawet sformułowaniem, że sam wręczy mi wózek inwalidzki, którego będzie potrzebować moja matka. Podczas artykułowania gróźb człowiek był nad wyraz spokojny i opanowany, czynił to z pełną świadomością i zamiarem – relacjonował podczas konferencji prasowej wójt Komańczy, Roman Bzdyk.
Z przekazanych przez wójta informacji wynika, że był jedyną osobą, pod adresem której padły groźby.
Jak poinformował wójt, niezwłocznie po zaistniałym zdarzeniu powiadomił organy ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa. – Z uwagi na prowadzone czynności i rozwojowy charakter sprawy nie mogę ujawnić więcej szczegółów zajścia, w tym tożsamości osoby, która kierowała pod moim adresem groźby – powiedział.
Czynności w sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Sanoku pod nadzorem miejscowej prokuratury.
– W dniu trzeciego listopada zostało wszczęte śledztwo w sprawie podejrzenia zmuszania groźbą do popełnienia tak zwanego przestępstwa urzędniczego. Czynności pod nadzorem prokuratora prowadzi Wydział Kryminalny Komendy Powiatowej Policji w Sanoku. Postępowanie jest na wstępnym etapie – poinformowała Super Nowości Monika Hędrzak, rzeczniczka prasowa KPP w Sanoku.
– Z informacji, jakie posiadamy wynika, że śledztwo zostało wszczęte z artykułów 190. par. 1. Kodeksu Karnego oraz 191. K.K. Pierwszy dotyczy kierowania gróźb karalnych, drugi zmuszania do określonego zachowania – mówił dziennikarzom obecny na konferencji mecenas Jacek Janas, radca prawny Urzędu Gminy w Komańczy. – Więcej informacji z uwagi na toczące się śledztwo ujawnić nie możemy – wyjaśniał.
Jak poinformował wójt, mężczyzna, który kierował w stosunku do niego groźby karalne, to przedsiębiorca, osoba dobrze znana miejscowym radnym oraz pracownikom urzędu gminy. Od lat prowadzi biznes w Komańczy, jak udało nam się ustalić, główna siedziba firmy mieści się w Dębicy.
Mecenas Jacek Janas odpowiadając na pytania dziennikarzy poinformował, że uchwała na podjęcie której chciał wpłynąć przedsiębiorca, dotyczy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego terenów w Komańczy. Była przygotowywana i procedowana jeszcze w poprzedniej kadencji.
Wójt z obawy o bezpieczeństwo swoje i innych urzędników rozważa wprowadzenie w urzędzie gminy zabezpieczeń oraz dodatkowego monitoringu newralgicznych miejsc. – Powyższa sytuacja w sposób jaskrawy obrazuje, przed jakimi wyzwaniami musi stanąć osoba piastująca funkcję wójta, burmistrza, czy prezydenta miasta, która chce pozostać bezstronna, działać praworządnie i sprawować powierzone jej obowiązki, kierując się dobrem gminy i wspólnoty samorządowej. Pomimo, że organy ochrony prawa przyjęły moje zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, mam poczucie, że państwo polskie nie wspiera, a w szczególności nie gwarantuje w sposób należyty ochrony urzędnikom samorządowym przed wpływami osób postronnych na wykonywanie ustawowych obowiązków – oświadczył wójt.
Wójt Roman Bzdyk zaapelował do urzędników i mieszkańców o wsparcie. – Obawiam się o bezpieczeństwo swoje i moich bliskich. Jeżeli tak majętna osoba osobiście potrafi mi grozić, to znaczy, że nie obawia się przepisów, które aktualnie funkcjonują. Ja na dzień dzisiejszy, jako funkcjonariusz publiczny czuję się bezbronny.
Obecny na konferencji poseł Piotr Uruski zapowiedział, że zaapeluje do Ministerstwa Sprawiedliwości o monitorowanie sprawy i podjęcie stosownych kroków prawnych. – Przeanalizujemy sytuację, będziemy się starać wnieść do przepisów prawa zapisy, które będą dodatkowo zabezpieczać funkcjonariuszy publicznych – zapewnił.
– Wszyscy powinniśmy jednoznacznie nagannie traktować takie sytuacje i wesprzeć osoby, które zostały zastraszone – dodał poseł.

Martyna Sokołowska

4 Responses to "Wójt: – Grożono mi śmiercią"

Leave a Reply

Your email address will not be published.