11 listopada mieliśmy w Polsce blisko 20 tys. zakażeń koronawirusem, zmarły 2274 osoby. Na Podkarpaciu odnotowano
884 nowe przypadki i 15 zgonów. To oficjalne dane, ale zdaniem analityków nie są kompletne. Nie ma w nich miejsca dla chorych, którzy zmarli na koronawirusa we własnym domu, bez przeprowadzonych testów. Wśród faktycznych ofiar pandemii są też osoby z innymi schorzeniami. One nie dotarły do lekarza na czas.
Z danych zebranych przez farmaceutę i analityka Łukasza Pietrzaka wynika, że w pierwszych 42 tygodniach 2021 r. odnotowano 396 tys. 316 zgonów. Z jego wyliczeń wynika, że w tym okresie mieliśmy 73 tys. nadmiarowych zgonów. Po porównaniu średniej z analogicznego okresu w poprzednich pięciu latach okazuje się, że nastąpił wzrost o 23 proc. W 2017 r. odnotowaliśmy podobną liczbę zgonów, tyle że w ciągu 52 tygodni – pisze Pietrzak, który analizuje sytuację epidemiologiczną na swoim koncie na Twitterze, obrazując obliczenia samodzielnie przygotowywanymi wykresami. Bazuje przy tym na oficjalnie dostępnych danych, m.in. z Ministerstwa Zdrowia czy Głównego Urzędu Statystycznego.
Nadmiarowe zgony nie tylko na COVID-19
W tych liczbach zawierają się ciche ofiary pandemii. Część z nich to osoby zakażone koronawirusem – takie, które nie zdecydowały się na testy, choć miały objawy COVID-19. – Już z poprzednich fal wiemy, że zgony nadmiarowe pokazują ukryte ofiary epidemii – mówił Pietrzak w rozmowie z WP. – Zazwyczaj są to osoby w wieku powyżej 60 lat, które odchodzą w domu prawdopodobnie w związku z COVID-19, lecz nikt nie sprawdzał dokładnych przyczyn ich śmierci. Są to także osoby, które nie otrzymały na czas pomocy lekarskiej.
Farmaceuta dodał, że zjawisko to jest mu znane z własnej praktyki. Do apteki przychodzą bliscy chorego z objawami zakażenia, prosząc o test na COVID-19. Babcia lub dziadek nie zgadzają się na to, żeby zabrać ich do szpitala, wolą zostać w domu.
Ale nadmiarowe zgony dotyczą również osób z całkiem innymi dolegliwościami. Utrudniony dostęp do lekarzy i diagnostyki, a także strach przed wizytą w przychodni (np. z obawy przed zakażeniem koronawirusem) skutkują tym, że wielu Polaków się nie bada lub bagatelizuje niepokojące symptomy. Efektem jest np. epidemia nowotworów. W ubiegłym roku do onkologów zgłosiło się mniej pacjentów, w związku z czym w 2021 r. onkologia znalazła się na granicy wydolności. Doszło do kumulacji przypadków, w tym także zaawansowanych nowotworów, które zostały wykryte późno i wymagały bardziej inwazyjnego leczenia, albo rokowania pacjentów były znacznie gorsze. Do kategorii nadmiarowych zgonów wynikających z pandemii zaliczyć trzeba też każdy przypadek zawału serca, gdy karetka nie dojechała na czas (bo musiała wyjechać do pacjenta z COVID-19), każdy nagły wypadek zakończony zgonem w czasie, gdy oddziały ratunkowe były tak zakorkowane, że karetki odsyłano od szpitala do szpitala, a także każdą niewykrytą chorobę, która doprowadziła do śmierci pacjenta, jeśli nie dotarł na badanie z braku miejsc czy strachu przed koronawirusem.
Według wyliczeń portalu dziennika „Financial Times”, Polska jest na dziesiątym miejscu na świecie pod względem liczby nadmiarowych zgonów stwierdzonych od początku pandemii COVID-19 wraz z: Peru, Bułgarią, Rosją, Serbią, Meksykiem, RPA, Ekwadorem, Boliwią i Brazylią. To niechlubne miejsce Polski potwierdzają dane Eurostatu.
Rząd przyznaje, ale…
Mamy ok. 70 proc. nadmiarowych zgonów – mówił Wojciech Andrusiewicz, rzecznik resortu zdrowia na antenie Radia Plus. Wbrew pozorom, ich przyczyną – jak twierdził – nie jest utrudniona dostępność do lekarzy w czasie pandemii, ale stan społeczeństwa, który „zastała” epidemia. – Jeżeli fala epidemii uderza w zdrowe społeczeństwo, skala zakażeń i skala zgonów wygląda zupełnie inaczej, niż kiedy fala epidemii uderza w społeczeństwo schorowane – zaznaczył Andrusiewicz. – Jeżeli palimy nadmiarowo papierosy – a tu odbiegamy od reszty Europy, która już dawno z tych papierosów wychodzi, to wówczas epidemia nasila się – podkreślił. I dodał, że po prostu Polacy nie dbają o zdrowie, dlatego w zestawieniach przodujemy pod kątem zapadalności na nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe, otyłość i cukrzycę.
Anna Moraniec



6 Responses to "Przerażającą liczba nadmiarowych zgonów"