Ultimatum nauczycieli dla rządu

– Proponowane przez ministra Przemysława Czarnka zmiany mają doprowadzić do tego, że nauczyciel sam sobie sfinansuje podwyżkę – komentuje Stanisław Kłak, szef podkarpackiego ZNP. Fot. Archiwum

Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosował list do Ministra Edukacji i Nauki, w którym pisze, że jeśli do najbliższego czwartku nie spełni ich żądań, związkowcy rozpoczną spór z rządem. – Na dziś wszystkie centrale mówią jednym głosem: nie godzimy się na podwyżkę pensum, dodatkowe godziny, likwidację dodatków do wynagrodzenia – mówi Stanisław Kłak, szef podkarpackiego ZNP.

– Żądamy wycofania się przez Ministra Edukacji i Nauki do 18 listopada 2021 r. ze zmian w ustawie o karcie nauczyciela oraz jednoznacznej deklaracji ze strony premiera Mateusza Morawieckiego o rozpoczęciu prac nad nowym systemem wynagradzania nauczycieli, powiązanym ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce i wzrostem wynagrodzeń nauczycieli od 1 stycznia 2022 r. W przypadku niespełnienia ww. żądań po 19 listopada br. Związek Nauczycielstwa Polskiego zwróci się do central związkowych o wspólne rozpoczęcie sporu z rządem RP – czytamy w najnowszym stanowisku prezydium ZG ZNP.
Prezydium ZG ZNP krytycznie ocenia przebieg trwających od maja br. rozmów partnerów społecznych z kierownictwem resortu.

Niekorzystne zmiany

Związkowcy uważają podniesienie pensum oraz wprowadzenie obowiązkowego rejestrowanego czasu pracy w szkole od 2 do ponad 8 godzin poza pensum za niekorzystne. „Oznaczać to będzie w praktyce faktyczny wzrost obowiązkowego czasu pracy. Propozycje MEiN to także: zmniejszenie wysokości środków socjalnych, dodatku wiejskiego, a także likwidacja dodatku „na start” i dodatku uzupełniającego” – czytamy. Ich sprzeciw budzi również nowy system awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli. – Na dziś wszystkie związki mówią jednym głosem: nie godzimy się na podwyżkę pensum, dodatkowe godziny, likwidację dodatków do wynagrodzenia. Wszystkie te zmiany mają doprowadzić do tego, że nauczyciel sam sobie sfinansuje podwyżkę – komentuje Stanisław Kłak, szef podkarpackiego ZNP. – Co więcej, ministerstwo wyliczyło, że ponad 45 tys. nauczycieli straci pracę. Według naszych danych dotknie to 50 – 60 tysięcy osób – dodaje.

Na razie ostrzegają

Co w praktyce oznacza ultimatum postawione rządowi?
– Nie godzimy się na propozycje ministerstwa i nie podpisujemy porozumienia. Wchodzimy w spór z rządem i ostrzegamy, że pójdziemy drogą ustawy o sporach zbiorowych, czyli wejdziemy w spory zbiorowe z pracodawcami w celu przygotowania strajku w oświacie – tłumaczy Stanisław Kłak. Przyznaje jednak, że do tego, by nauczyciele odeszli od tablicy, jest daleka droga. – Dopóki nie będzie jednomyślności wszystkich central związkowych, nie ma mowy o powtórzeniu sytuacji z 2019 roku – nie ma złudzeń. Z sygnałów, jakie docierają do niego od belfrów wnioskuje, że na razie nauczyciele nie chcą się angażować w tego rodzaju protest.

wk

6 Responses to "Ultimatum nauczycieli dla rządu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.